Reportaż z Golgoty. Łyk sztuki do kawy z El Greco

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Reportaż z Golgoty. Łyk sztuki do kawy z El Greco

Reportaż z Golgoty. Łyk sztuki do kawy z El Greco

14.04.22

Wielu artystów malowało Mękę Chrystusa, Drogę Krzyżową, Zmartwychwstanie. Ale tylko jeden zrobił to tak, jakby tam był. To El Greco. Na Wielkanoc powinno się pisać o jego „Zmartwychwstaniu”, ale dla mnie ważniejsze jest „El Espolio” – „Obnażenie z szat”. Dlaczego? Bo czuję, że 1500 lat przed swoim narodzeniem, El Greco stanął na Golgocie. Jak? Dowiesz się z tej opowieści.

Jezus emanuje spokojem. On WIE. Dziki tłum falujący wokół niego widzi tylko to, co „za chwilę”. Dzielą między siebie jego ubranie, przygotowują krzyż, żeby gwoździe lepiej wchodziły w ciało, dowcipkują. El Greco stoi obok nich i patrzy na tę scenę. Patrzy „trzecim okiem”, którego używa ludzka duchowość. I tylko ten lodowaty jak śmierć mężczyzna w czerni i jego oskarżycielski palec…


„Nie będzie tu żadnej Marii!”


Przenosimy się w drugą połowę lat 70. szesnastego wieku, bo stąd dochodzi ten krzyk. Tak zapewne wrzeszczał w 1578 roku na El Greca, czyli właściwie Domenikosa Theotokopulosa, kanonik kapituły katedralnej w Toledo. Oczywiście szło o pieniądze. Kapituła ociekającego złotem i przepychem gigantycznego zespołu katedralnego, targowała się o każdy grosz.


Świadomy swojej wartości El Greco chciał 900 dukatów za „El Espolio”. Kanonicy obstawali przy 227 dukatach, za arcydzieło pyszniące się już w ołtarzu zakrystii katedralnej. „Namalował to nie zabierze” – jakże słuszny tok myślenia.


Znaleźli nawet powód - nie podobała im się obecność w dolnym, lewym rogu trzech Marii. Wielmożni księża machając Biblią mówili, że tych kobiet nie ma w ewangelicznym opisie tej sceny. Dosyć ciekawa wierność Księdze u ówczesnych hiszpańskich katolików, którzy zupełnie poważnie zalecali odpędzanie Biblią słynnego „mal de ojo”, złego uroku rzucanego przez Cyganki.


Ostatecznie malarz otrzymał 317 dukatów, tyle że wypłaconych… 10 lat po „oddaniu obrazu do użytku”. Może dlatego zrobił „gest Kozakiewicza” i nigdy nie zamalował wspomnianych „Trzech M.” Ale te kobiety, to tylko skrawek płótna. Jego centrum znajduje się gdzie indziej…

 


Fragmenty obrazu El Greco "El Espolio". Fot Domena publiczna

 

„Krwawy piknik”

Zanim zacznę podróż po „El Espolio”, dla porządku powiem, który moment drogi na krzyż oglądamy. Widzimy chwilę tuż przed ukrzyżowaniem. To scena z Ewangelii Mateusza Apostoła, rozdział 27, wersy 35-38:

„Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: «To jest Jezus, Król Żydowski». Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.”


Grupa ludzi za plecami Jezusa i po jego prawej stronie sprawia na mnie wrażenie, jakby uczestniczyła w swoistym „krwawym pikniku”. Ot, za chwilę jakiś kolejny przestępca zawiśnie i umrze na krzyżu. Najbardziej haniebną śmiercią, jaką znała starożytność, ale dla nich to nic wielkiego. 

Zza pleców Chrystusa wystają głowy dwóch złoczyńców, którzy zostaną ukrzyżowani za chwilę wraz z nim. Są w dziwnie dobrym nastroju i włączają się w drwiny.


Obojętność widać w gestach dwóch mężczyzn po prawej stronie. To kaci. Jeden „mierzy” spokojnie płaszcz na Jezusie, sprawdzając czy jest dobrej jakości. W końcu za chwilę będzie należał do niego. Drugi, w żółtym kubraku, „testuje” gwoździe, które za moment przebiją ręce i nogi skazańca. Ale są też ludzie, których ta scena przeraża.

 


Fragment obrazu El Greco "El Espolio". Fot Domena publiczna

 

Strach i siła

Patrząc na trzy Marie... El Greco portretuje je zastygłe w niemym przerażeniu. Widząc jak kat wbija gwoździe rozumieją, że to oznacza koniec, śmierć i ból. Nieuchwytny związek cierpienia i okrucieństwa podkreślają kolory. Żółta szata jednej z kobiet „nawiązuje kontakt” z żółtą plamą katowskiego kubraka.


Przeskakujemy szybko na drugą stronę obrazu. Gdy spojrzeliście na „El Espolio”, zapewne od razu zauważyliście, jak wielki kontrast z tłumem stanowi postać po lewej stronie Jezusa. Ubrany w zbroję mężczyzna o poważnym wyrazie twarzy to rzymski centurion Longinus.


Poważny, dumny, silny. Jakby dojrzewał do wielkiej przemiany, był bliski uwierzenia, że Ten oto jest Synem Bożym. Nic dziwnego – to właśnie on miał przebić Chrystusowi serce w chwili śmierci na krzyżu, potem nawrócić się i na koniec zginąć jako męczennik kościoła.


Za Jezusem kłębi się tłum, z którego wybija się jedna, tajemnicza postać…


Człowiek w czerni


On jest jak śmierć. Ubrany na czarno mężczyzna oskarżycielskim gestem wskazuje na Jezusa. Twarz pozbawiona emocji, mroczna, zła…


I ten straszny palec, świdrujący powietrze, wbijający się w skazańca, pokazujący „On ma umrzeć!” Ale śmierć za chwilę przegra na wieki. Uczyni to...

 


Fragment obrazu El Greco "El Espolio". Fot Domena publiczna

 

Potężny, który Wie

„El Espolio” to koncert emocji. „Trzecie” - duchowe oko El Greca przenosi nas w mistyczny świat. Dla mnie ten obraz to fascynujące połączenie teatralności z… reportażem. Patrząc na tę scenę czuję, jakby rzeczywiście grecki malarz stał tam wtedy, na Golgocie, w palącym słońcu Jerozolimy. Widzę, że patrzy na twarze tych wściekłych lub lodowato nienawistnych ludzi. Szkicuje ich ruchy, twarze, grymasy.


I nagle widzi twarz Jezusa. Rysik zawisa w powietrzu. Jezus jest bardzo spokojny. Mimo ogromnego, ludzkiego strachu, podjął już decyzję „Tak, zrobię to, by zmienić wszystko”. Dlatego nie reaguje już na brutalność eksplodującą wokół niego.


Bo On już jest TAM. Na krzyżu. Ludzie przygotowujący mu męczarnię, nie zdają sobie sprawy z wagi tej chwili. El Greco pokazuje gromadę zwykłych mężczyzn, którzy za chwilę powieszą na krzyżu kolejnego skazańca i pójdą do domów po skończonej robocie.


Chrystus El Greca ich nie ocenia. Nie wzywa gniewu Bożego. Przecież za 3 dni zmieni świat na zawsze. Czy warto dla tego umrzeć w cierpieniach? Warto, chociaż kilka dni wcześniej prosił, aby Ojciec „oddalił od niego ten kielich”.


I tu widać mistrzostwo Theotokopulosa. Chociaż na obrazie kłębi się tłum, ja widzę tylko Jezusa. Ubrany w falującą, czerwoną szatę „rozsadza” kompozycję, tak jak Duch rozbija w pył wszelkie zło. Jeżeli się przyjrzycie, zobaczycie też, że robi krok. Pierwszy krok ku Nowemu Światu…


On już jest Potężny. On już Wie.


I na sam koniec


Współczesnym El Greca tak spodobało się to dzieło, że powstało jeszcze 17 wersji. Malowanych głównie przez uczniów z jego warsztatu, ale szlifowanych przez Mistrza. Różnice widać na pierwszy rzut oka, porównajcie np. z wersją z Alte Pinakothek w Monachium.


Czy ta podróż w umysł El Greca jest zgodna ustaleniami historii sztuki? Z kanonami interpretacji?


„Kanony interpretacji sztuki”? To coś takiego jak ustalanie koloru wiatru? Jeżeli tak, to pewnie nie jest. Jest za to zgodna z tym co czuję.

 

Autor: Jarosław Jarry Jaworski, twórca social mediowego projektu popularyzacji sztuki Mocna Kultura

 

Zdjęcie główne: El Greco "El Espolio" ze zbiorów katedry w Toledo, Hiszpania. Fot. Domena publiczna

 

Zwiedzajcie z nami wirtualnie muzea i galerie całego świata!

Takie możliwości otwiera przed Wami sekcja MUZEA i GALERIE w Bazie Legalnych Źródeł na legalnakultura.pl

 




Artykuł powstał w ramach projektu

  

 

Prawa własności intelektualnej? Ja to rozumiem!
Społeczna kampania edukacyjna Legalna Kultura

Projekt zrealizowany przez Fundację Legalna Kultura we współpracy i przy wsparciu finansowym European Union Intellectual Property Office

 



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Do góry!