Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Łyk sztuki do kawy z królową art deco

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy z królową art deco

Łyk sztuki do kawy z królową art deco

06.03.20

Robię co chcę i nienawidzę robić tego, co muszę. Moje życie nigdy nie było konwencjonalne - mawiała Tamara Łempicka królowa art deco i - jak mówią niektórzy - „baba piekielna”. Malarka słynęła m.in. ze starannie wykonanych, namiętnych obrazów ludzi pięknych, modnych, niezbyt szczupłych. Kobieta silna i niezależna, intrygująca, tajemnicza i despotyczna, lubiąca luksus i samochody, która szokowała, prowokowała i jednocześnie zachwycała. Stała się wzorcem wyzwolonej, pod każdym względem, kobiety lat międzywojennych. Podkreśla się jej wkład w emancypację kobiet. W świecie zdominowanym przez mężczyzn pokazała bowiem, że kobiety mogą się realizować i osiągać sukcesy. Jej „Autoportret w zielonym Bugatti” z 1925 roku (w rzeczywistości jeździła żółtym renault lub citroenem) jest symbolem emancypacji kobiet i ich rosnącej roli w społeczeństwie. Łempicka w „męskiej” roli, w pilotce, za kierownicą samochodu przeciwstawiła się stereotypowemu myśleniu, że sztuka kobiet różni się od sztuki mężczyzn - męską traktowano jako bardziej wartościową. "Autoportret" pojawił się na okładce niemieckiego żurnala "Die Dame" w 1929 r. Oryginalny obraz (olej na desce), jest w prywatnej kolekcji.  Na styl jej życia wpłynęło w pewnością wydarzenie z dzieciństwa - kiedy miała kilka lat, jej ojciec porzucił rodzinę.

 

Łempicka to hedonistka wielbiąca zarówno męskie, jak i damskie wdzięki. Podobno znakomicie się ubierała, miała piękne, intensywnie niebieskie oczy, umalowane na czerwono usta, długie paznokcie, nawet zasiadając do sztalug zakładała biżuterię, lubiła, gdy mylono ją z Gretą Garbo.  

 

Łempicka - do czego nigdy się nie przyznawała - zaczęła malować zarobkowo, bo brakowało jej pieniędzy. Sukces, jaki osiągnęła  okupiony był ciężką pracą, potrafiła malować kilkanaście godzin dziennie.  Po rozwodzie z pierwszym mężem oraz po stracie swojej modelki i przyjaciółki Iry Parrot wiele razy walczyła z depresją. Ira - zdaniem męża - była największą miłością artystki.

 

Obecnie dzieła Łempickiej osiągają na aukcjach nieprawdopodobnie wysokie ceny. W lutym tego roku dom aukcyjny Christie's w Londynie sprzedał obraz Łempickiej "Portret Marjorie Ferry" z 1932 roku za ponad 82 mln zł. Obraz stał się najdrożej sprzedanym polskim obrazem w historii. Jedną z największych kolekcji dzieł artystki ma podobno Jack Nicholson. Styl art deco był też inspiracją dla Madonny (np. teledysk do Vogue z1990 r.).

 

Portret Marjorie Ferry

Można powiedzieć, że Tamara Łempicka (Tamara Gurwik-Górska) konfabulowała, przez co do dzisiaj ma swoje tajemnice. Jedną z nich jest data jej urodzenia. Według jednych źródeł przyszła na świat w Moskwie 11 maja 1895 roku, z kolei inne wskazują Warszawę i datę 16 maja 1898 roku. Podobno to „wina” artystki, która odmłodziła się o 3 lata fałszując metrykę. W 1916 r. wyszła za mąż za szlachcica Tadeusza Łempickiego, dzięki niemu dołączyła do nazwiska upragnione „de” - de Łempicka. Ich córka - Marie-Christine Łempicką (Kizette) urodziła się w Paryżu, do którego wyjechali w 1918 r. Dzięki swojej siostrze zasiadającej w komisji dopuszczającej obrazy na wystawę, pokazała swoje prace. Było to rok 1922, wystawa cieszyła się powodzeniem, a sama malarka odniosła sukces. Osiem lat później rozwiodła się. Wychodząc ponownie za mąż za Raoula Kuffnera (1933r.) została baronową. Po latach Łempicka wspominała: Mój pierwszy mąż miał urodę, drugi charakter”.

 

- Życie jest jak podróż, spakuj tylko to, co najbardziej potrzebne, bo musisz zostawić miejsce na to, co zbierzesz po drodze – mówiła Łempicka swojej wnuczce Viktorii. W 2011 roku, podczas odbywającej się w Rzymie wystawy „Tamara de Łempicka. Królowa nowoczesności” – obecna na niej wnuczka mówiła, że jej babcia była „osobą magiczną, niemal czarodziejką”.

 

Malarka zmarła we śnie, 18 marca 1980 r. w swoim domu w Cuernavace. Jej prochy - zgodnie z życzeniem artystki - zostały rozsypane z helikoptera nad kraterem wulkanu Popocatépetl (znany też jako El Popo lub Don Goyo) w Meksyku.

 

Legalna Kultura życzy wszystkim Paniom otwartości, samorealizacji i sukcesów, nie tylko w Dniu Kobiet. Róbcie co chcecie i nie żyjcie konwencjonalnie.



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Do góry!