Łyk sztuki do kawy na Dzień Dziecka

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy na Dzień Dziecka

Łyk sztuki do kawy na Dzień Dziecka

31.05.19

Z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka przedstawiamy Wam specjalny "Łyk sztuki do kawy" we współpracy z Presto Junior. W dzisiejszej odsłonie Waszego ulubionego cyklu przeczytacie bajkę Ewy A. Szpotakowskiej "Zaczarowany sklep" z piękną ilustracją Grabovskiej (znacie ją z pewnością także pod muzycznym pseudonimem Bovska). Życzymy Wam wspaniałego dnia!

Presto Junior gościnnie: Zaczarowany sklep
opowiada Ewa A. Szpotakowska | rysuje Grabovska

W pewnym mieście, w kamienicy przy wąskiej uliczce, mieścił się zaczarowany sklep. Franek, ciemnowłosy, piegowaty dziesięciolatek, odkrył go pewnego razu, wracając ze szkoły. Nie spieszyło się mu do domu, bo rodzice wracali z pracy dopiero o piątej i zwykle do tego czasu siedział w mieszkaniu sam. Zza sklepowej szyby biło ciepłe światło. Na wystawie, między licznymi książkami, na zielonej aksamitnej poduszce wypoczywał cętkowany kot i patrzył bez większego zainteresowania, co dzieje się na ulicy. Wyglądało to tak przyjemnie, że Franek wszedł do środka.

Wewnątrz nie było nikogo, nie licząc tego, jak się zresztą okazało, niezbyt uprzejmego kota, który na widok gościa nawet nie ruszył się z poduszki. Pomieszczenie wypełniały za to łagodna, cicha muzyka i słodki zapach pierników w czekoladzie.

– Dzień dobry! – powiedział głośno Franek, ale nikt mu nie odpowiedział.

Sklep był aż po sufit wypełniony książkami o muzyce, nutami i płytami. Za ladą stał regał z masą szufladek różnej wielkości. Pod ladą, za szybą, znajdowały się śliczne miniaturowe instrumenty muzyczne z drewna i bursztynu, które same poruszały się i grały. Na pobliskim stoliku wystawione były najróżniejsze przedmioty: kubki w nutki, ołówki w kształcie klucza wiolinowego, pozytywki, batuty do dyrygowania i metronomy, które monotonnie odmierzały tempo: tik-tik-tik-tik. Mieściła się tu nawet specjalna mała wnęka, w której można było usiąść i posłuchać muzyki. Franek wszedł do niej, nałożył słuchawki i włączył przycisk „graj”. Utwór, który usłyszał, był bardzo wesoły. Chłopiec usiadł wygodniej. I wtedy do sklepu wszedł wysoki, ciemno ubrany mężczyzna. Nie zauważył Franka. Podszedł do półki z płytami i zaczął jedna po drugiej wkładać je do torby. To był złodziej! Frankowi mocniej zabiło serce. „Żeby mnie tylko nie zobaczył!” – pomyślał. Mężczyzna, nie oglądając się, wyszedł ze sklepu. Franek nie mógł pozwolić, żeby złodziej uciekł. Wybiegł za mężczyzną. Szedł za nim kawałek, obmyślając, co zrobić, gdy zza rogu wyszedł policjant.

– Panie policjancie! Pomocy! To złodziej! – wykrzyknął, wskazując palcem ciemno ubranego mężczyznę. – Ukradł płyty ze sklepu muzycznego!

– Och, nic podobnego – odparł złodziej. – Ten mały zmyśla.

Dla pewności jednak schował torbę za siebie.

– To proszę pokazać, co ma pan za plecami!

Złodziej zrobił w tył zwrot, ale pan policjant był szybszy. Schwytał rabusia, przeszukał go i razem z Frankiem zaprowadził do sklepiku. Tym razem za ladą siedziała starsza pani w ogromnych okularach.

– Czy to płyty z pani sklepu? – spytał policjant, wysypując zawartość torby na blat.

– Och, tak! Od razu zauważyłam ich brak. Co rusz coś mi tu ginie, nie wiem, dlaczego. Bardzo panu dziękuję za pomoc.

– To zasługa tego młodego kawalera – policjant poklepał Franka po ramieniu, pogratulował mu, a potem zabrał złodzieja na posterunek.

Starsza pani poprosiła Franka, by został jeszcze chwilę. Poczęstowała go piernikami i herbatą, a w podziękowaniu wręczyła mu drewniane skrzypeczki, malutkie jak palec u ręki, na których można było grać smyczkiem krótkim jak pół zapałki.

– Tylko na chwilę wyszłam na zaplecze – mówiła, wskazując na drzwi przy regale. – Tak ci dziękuję. Gdyby nie ty, nie wiem, co bym zrobiła. Mam tu tyle kłopotów. Już któryś raz ktoś próbował okraść sklepik. A z partytur – to są te książki, w których są zapisane nutami utwory, widzisz? – znikają nuty. Myślę, że zjada je mól nutowy. Mam tu jednego krasnoludka do pomocy, ale biedak nie radzi sobie z nawałem pracy. Ja też już nie jestem najmłodsza, wzrok i słuch nie są takie jak kiedyś. Z kota nie ma żadnego pożytku. A może ty zechciałbyś mi pomóc od czasu do czasu? Pozwolę ci zaglądać do szufladek w regale.

– Dlaczego nie – odpowiedział Franek. Bardzo polubił pierniki, sklepik, starszą panią i nawet jej niezbyt uprzejmego kota. – Muszę tylko spytać rodziców o pozwolenie.

Rodzice pozwolili Frankowi przychodzić do sklepiku. Uznali, że przyjemniej mu będzie siedzieć po szkole w towarzystwie miłej starszej pani niż samemu w mieszkaniu. Lekcje odrabiał przy ladzie. Poznał najprawdziwszego krasnoludka, który opiekował się zbiorami nut. Wspólnie wypędzili mola nutowego. Już nigdy nic nie zginęło z zaczarowanego sklepu. A kiedy Franek dorósł, starsza pani, odchodząc na emeryturę, z wdzięczności i przyjaźni podarowała mu cały sklepik na własność.

Bajka pochodzi z Presto Juniora / Presto #23: Początek. Więcej – gry, zabawy, zadania – w każdym numerze Presto Juniora w kwartalniku Presto. Muzyka Film Sztuka.

W najnowszym Presto #24: Sport przeczytacie bajkę o Krasnalu organowym.

Więcej na prostoomuzyce.pl.

Copyright: Kinga Wojciechowska, właścicielka Presto. Udostępnianie ze strony Legalnej Kultury wyłącznie z podaniem oryginalnego źródła (kwartalnik Presto #23 / Presto Junior). Kopiowanie treści i ilustracji bez pisemnej zgody właściciela lub autora niedozwolone.



Do góry!


Społeczna Kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej