Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Świat jest moją inspiracją

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Świat jest moją inspiracją

Świat jest moją inspiracją

Kiedy tworzy, inspiruje ją świat. Nie ma potrzeby otaczania się metkami. Sama stanowi markę. Tym bardziej przekonująco brzmi, kiedy mówi, że darmowe ściąganie plików z nielegalnych źródeł to naruszenie cudzych praw i zwyczajny obciach. W rozmowie z Legalną Kulturą - Kayah!

 

Jedna z największych osobowości polskiej sceny muzycznej. Zadebiutowała 25 lat temu. Łącznie sprzedała ponad milion egzemplarzy swoich płyt. W czerwcu 2013 roku została odznaczona przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej.

 

Nam opowiada o szczerości w muzyce, spełnieniu i tym, co w jej życiu naturalne.

 

 

Czy artysta tworzy bardziej dla siebie, żeby istnieć, czy bardziej by się dzielić czymś z innymi, żeby rozmawiać?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Sam proces twórczy jest dla mnie tak naturalny, jak uczucie głodu czy zmęczenia. Kiedy jestem głodna - to jem, kiedy zmęczona - to idę spać. Kiedy wylewają się ze mnie słowa, to je zapisuję. A fakt, że istnieje ktoś, kto chce tych słów wysłuchać, być może czyni ze mnie artystkę działającą na forum publicznym. Nie twierdzę, że gdybym nie przelała na papier swoich myśli, to bym się udusiła. Ale szczęśliwie dla siebie znalazłam właśnie taki środek wyrazu i się w nim spełniam.

 

Ile czasu i pracy trzeba, żeby stworzyć materiał i nagrać płytę, przygotować się do koncertu?

Nie jestem artystką, która wydaje płytę co roku. I to nie tylko dlatego, że nie chcę zapełniać tego małego i kapryśnego rynku, ale dlatego, że wymaga tego moja artystyczna szczerość. Tworzę pod wpływem przeżyć i refleksji, jakie przynosi mi życie. To wiąże się z upływem czasu. Kiedy wydaję płytę, żyję nią co najmniej dwa lata, potem muszę pożyć, by zebrać kolejne doświadczenia. Czasem zajmuje mi to parę lat. Nie mam z tym problemu. Lubię tak pracować. Kiedy już uzbieram pomysły, wchodzę do studia. Tu również trudno przewidzieć na jak długo... Nieraz zdarza się, że nagrania trwają miesiącami - wiele krystalizuje się na gorąco. Natomiast cały czas jestem aktywna koncertowo. W ciągu roku gramy ponad 70 koncertów, przemierzając tysiące kilometrów. Bywają weekendy, kiedy na liczniku mamy ponad 2000 km. Już jesteśmy przyzwyczajeni do takiego cygańskiego życia. Zdarza się, że na koncert jadę 7-8 godzin. W moim busie mam małą bibliotekę, TV, a nawet hantle do ćwiczeń, ale przeważnie nadrabiam braki we śnie. Gdy dojeżdżamy na miejsce, zazwyczaj mam niecałą godzinę do wyjścia na scenę. Maluję się, przebieram, witam ze wszystkimi i skupiam się na pracy. Często po koncercie, po demobilizacji, wsiadam w busa i wracam do domu. Byłam w tysiącach miast, które niekiedy znam jedynie z nazwy. Taka jest specyfika mojej pracy.

 

Kayax zajmuje się artystami na wszystkich poziomach (wytwórnia, management, promocja, marketing). W którym z tych obszarów jest najtrudniej pracować z artystami, a w którym z odbiorcami?

Staramy się pracować z ludźmi, którzy są rozsądni i nie stwarzają problemów. Są to jednak artyści z jasną wizją siebie samych i czasem bywa, że przy promocji wypracowujemy kompromisy. O odbiorcę walczymy pięknie wydanymi płytami, bogatą szatą graficzną, ciekawymi projektami, ze świetną oprawą. Nasi artyści to wielkie osobowości i to jest nasza najsilniejsza broń i strategia.

 

fot. Magda Wunsche & Samsel / Kayax

fot. Magda Wunsche & Samsel / Kayax

 

Wiele osób uważa, że płyty są za drogie…

Niektórzy wydają tyle na dwie kawy w restauracji... Poza tym jest teraz tak dużo alternatyw w legalnym odbiorze muzyki. Są przecież portale streamingowe, gdzie za niewielki abonament można mieć dostęp do całej masy dobrej muzyki. Można też kupować pojedyncze utwory za naprawdę minimalne kwoty. Najważniejsza jest świadomość, że darmowe ściąganie plików z nielegalnych źródeł to naruszenie cudzych praw i zwyczajny obciach.

 

A książki? Jeśli ktoś chce posłuchać nowości, ma radio i Spotify, ale jeśli chce czytać nowości, jest w kropce... czy jest Pani za tym, żeby wprowadzić opłaty za wypożyczanie z biblioteki?

A jaki procent Polaków płaci abonament za telewizję i radio? Jestem za tym, by szanować pracę artysty.

 

Czy zdarzało się Pani kiedyś nosić podróbki?

Kiedyś na wakacjach byłam zmuszona kupić okulary przeciwsłoneczne, które niewątpliwie nie były oryginałem. Nie mam potrzeby otaczania się metkami. Sama stanowię markę.

 

A jak to jest z zapożyczaniem muzyki? Przecież ciągle się czymś inspirujemy…

Mnie inspiruje świat. To studnia bez dna. Potrafię się wzruszyć filmem, obrazem, a to co czuję, powoduje lawinę myśli, które później opisuję. Uśmiałby się pan, gdyby wiedział, jak rzadko słucham muzyki, a jeśli już to klasyki. Jako muzyk bywam dźwiękiem nieraz bardzo zmęczona.

  

Robiła Pani wiele projektów nawiązujących do muzyki folk. Czy Polacy pod względem muzyki są zorientowani amerykańskocentrycznie? Praktycznie nie znamy muzyki naszych sąsiadów…

To siła rażenia poparta ogromnymi nakładami finansowymi. To wielka machina. Nasi artyści muszą bardziej liczyć na łut szczęścia. A to w tym zawodzie jest tak samo ważne jak talent i autentyczność. Rzeczywiście folk jest mi bliski, a jednocześnie boli mnie brak edukacji muzycznej. Mam poczucie misji, dlatego wydaję płyty, które cechuje tak wysoka wartość artystyczna. Oferta Kayaxu jest naprawdę ambitna. Sama jesienią również wydaję swoją płytę z Transoriental Orchestra, płytę z kręgu „world music”. To spełnienie moich marzeń. Mam nadzieję, że moja twórczość przyczynia się do propagowania odmiennych kultur.

 

fot. Barbara Olszewska

fot. Barbara Olszewska, www.barbarka.pl

 

Jak to jest być jednocześnie przedsiębiorcą, muzykiem i mamą? Czy w roli mamy mieści się wychowanie w szacunku dla pracy artystów? A może nie ma to znaczenia dla wychowania? I lepiej nie mieszać biznesu z domem rodzinnym?

To się dzieje naturalnie. Mój syn jest świadkiem moich bojów twórczych, budzę go całusem, kiedy wracam o 5 rano z koncertu. Od wielu lat umie czytać i widzi głupie artykuły na mój temat, zna manipulację mediów i nauczył się dystansu. Oczywiste jest, że dla niego przede wszystkim jestem matką. On nie zna innej rzeczywistości. W innych domach matka idzie do biura czy fabryki, ja jadę na koncert lub na nagrania do studia. Każda praca zasługuje na szacunek. To jest nauka, którą pragnę, by pojął. Nie sposób by mój dom nie żył moimi dużymi projektami. Kiedy przygotowuję godzinne show np. autorski recital na festiwalu TOPtrendy, w domu jest nerwowo, ale wszyscy starają się w tym uczestniczyć i mnie wspierać. Choć nikogo tym nie obarczam.

 

Jak według Pani rozmawiać z dziećmi o prawach (muzyce, wzornictwie, markach)? Zwłaszcza w szkołach. Kto mógłby to robić?

Zważywszy, że sama mam problemy z wyjaśnieniem mojemu dziecku, dlaczego nie wolno sięgać do nielegalnych źródeł, nie mam pojęcia. Dla mnie jest to po prostu oczywiste, że pracę innych należy szanować. Myślę, że to wszystko kwestia edukacji i wzrostu świadomości, że robienie takich rzeczy nie jest oznaką sprytu, który młodym tak imponuje, ale mówiąc ich językiem, to siara i obciach, po naszemu - wstyd. Może powinna powstać wielka społeczna kampania z autorytetami w roli głównej. Tylko czy młodzi mają dziś autorytety?

  

Rozmawiał Jacek Wasilewski

  


fot. Magda Wunsche & Samsel / Kayax oraz Barbara Olszewska, www.barbarka.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. 2006.90.631 ze zm.) Fundacja Legalna Kultura w Warszawie wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu bez zgody Fundacji jest zabronione.



Do góry!


Społeczna Kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej