Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Agnieszka Podsiadlik. Słony karmel

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Agnieszka Podsiadlik. Słony karmel

Agnieszka Podsiadlik. Słony karmel

12.04.19

– Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy scenografię do spektaklu - 3 wielkie ekrany z falistej blachy, na których wyświetlane są różne filmy, animacje, pomyślałam, że to kolosalne pendrive'y - usb. Zapisane są na nich fragmenty z życia, skrawki historii - rzeczy, twarze. Jak wiadomość, sms o czasach, w których żyjemy – mówi Agnieszka Podsiadlik. Z aktorką rozmawiamy o scenicznej adaptacji "Innych ludzi" Doroty Masłowskiej, którą od marca możemy oglądać w TR Warszawa, w reżyserii Grzegorza Jarzyny.


Szukam, szukam i nic. Ty masz dyplom? Twoje nazwisko nie pojawia się w obsadach spektakli dyplomowych krakowskiej PWST. Można wiedzieć, dlaczego?

Można. Na trzecim roku zostałam zaproszona do projektu Grzegorza Jarzyny. Reżyser, spośród studentów szkół teatralnych wybrał w sumie 11 aktorek i aktorów - stanowiliśmy "Teren Warszawa”. Moja przygoda z Teatrem Rozmaitości rozpoczęła się 16 lat temu. Efektem tamtej współpracy był m.in. "Zaryzykuj wszystko", spektakl na podstawie tekstu kanadyjskiego autora George'a F. Walkera. Był on zarazem jednym z moich spektakli - egzaminów dyplomowych. Wychodziliśmy z teatrem w przestrzeń stolicy. Wtedy było to prekursorskie. Dzisiaj taka formuła już nikogo nie dziwi. "Zaryzykuj wszystko" graliśmy na Dworcu Centralnym. Na długo przed jego remontem. Występowaliśmy w głównej hali, na piętrze, tuż obok poczekalni. W miejscu po barze wietnamskim, gdzie w powietrzu wciąż unosił się zapach glutaminianu sodu… Niepowtarzalne doświadczenie. Warto dodać, że to pomieszczenie, całkowicie przeszklone, dawało możliwość oglądania tego przedstawienia nie tylko widzom, ale i przypadkowym osobom: pasażerom oczekujący na pociąg czy bezdomnym mieszkańcom dworca. Mam sentyment do tamtego czasu.

Wszystko jasne: dyplom w ramach pracy w profesjonalnym teatrze. Zaczęłaś oryginalnie już na samym początku. I to, zdaje się, Ci przyświeca do dzisiaj. Jesteś aktorką - w mojej, ale nie tylko, opinii - "nie do wszystkiego". Nie należysz do tych, którzy, niczym woda, dopasowują się do kształtu naczynia?

Wszystko, co się dzieje, to nasze wspólne wybory: innych twórców oraz moje. Bez kalkulacji.

"Trudnokwalifikowalna"?

Nie mam na celu zadowolenia, zaspokojenia wszystkich. To niemożliwe. Czasem ktoś mnie zaprasza do współpracy, nie wiedząc "co z tego będzie" - ale czujemy, że to ma sens. Pomimo wszystko. Jestem ciekawa wielu rzeczy, lubię poznawać nowe. 

Może działa na nich Twój głos? Jeden z najbardziej charakterystycznych w polskim teatrze i filmie. On nadaje charakter bohaterkom, które kreujesz, ale i wyklucza jakieś role. Pewnie o tym usłyszałaś?

Głos, uroda, energia, charakter - one mnie budują. Taka jestem i moje spotkania na scenie czy w filmie są zazwyczaj wyjątkowe. I nawet, jeśli - jak to powiedziałeś - nie można mnie "zakwalifikować", to ci, którzy ze mną pracują, nie mają z tym problemu.

Nie zupa dnia, a słony karmel?

Słony karmel.

Dla Czytelników, którzy dopiero obejrzą spektakl, krótkie wprowadzenie. W "Innych ludziach" grasz  Iwonę, żona Macieja. Kobietę, której ciało poddawane jest ciągłej próbie. Ma wydatne piersi i dostrzegalną pupę. Zapamiętuje się bez wątpienia. Agnieszko, a gdzie się podział mózg Iwony? Nie wykluczam, że on istnieje.

Często to, co jest największe albo najbardziej intensywne i z założenia ma zwracać uwagę, wcale nie jest najważniejsze. Choć, pozornie, mogłoby się wydawać, że to właśnie te kolosalne piersi i naprawdę spore pośladki determinują i definiują Iwonę. 

Niosą one jednak pewną treść. Bardzo konkretną. Ucieleśniają - dosłownie ale i metaforycznie - wartości, postawy, mity. Opowieści z "masłowskiego", warszawskiego, polskiego osiedla?

Ten tekst, przed jego wystawieniem, zdobył już sławę w świecie literackim. Czekaliśmy wszyscy, aż zostanie pokazany na scenie. "Innych ludzi" łatwo się czyta. Zrobiłam to, mówiąc potocznie, "na raz" - pomimo, że język jest tam specyficzny. Ale za to także lubię literaturę Doroty Masłowskiej. Za jej frazę, za te nieudane rymy. Taki rap, nie rap. Jest tam coś, co zazwyczaj kryje poezja - tzw. mała forma, która naprawdę dużo w sobie mieści. Często się śmiałam, czytając książkę Masłowskiej.

Jest ona również dramatyczna.

Dla mnie bardzo smutna. Nie będzie niczym odkrywczym, co powiem, ale mnóstwo spraw, ludzi, postaw, jakie zapisuje autorka, poznałam sama. Ucieszyłam się, że będziemy robić taki właśnie spektakl.


W spektaklu TR Warszawa "Inni ludzie", fot. Marcin Oliva Soto

Iwona jest ci bliska? Długo musiałaś szukać waszego "połączenia"?

Jej wątek był dla mnie istotny także ze względu na opowieść o samotności i potrzebie bycia z drugim człowiekiem, życia wśród ludzi…Choć często wydaje się nam, że doskonale sobie bez nich radzimy. Masłowska pisze także o tym, jak wiele mamy ze sobą wspólnego, bez względu na to, z jakiej klasy społecznej pochodzimy, kim jesteśmy, gdzie mieszkamy... Dla mnie to także opowieść o rozpaczy, staniu w życiowym rozkroku. Iwona wciska pedał gazu do oporu, podczas gdy hamulec ręczny pozostawia zaciągnięty. Ta sprzeczność była w niej dla mnie najbardziej pociągająca podczas pracy na rolą.

Proces powstania "Innych ludzi" był dosyć długi. Pierwsze czytanie sceniczne, otwarte, odbyło się 5 czerwca 2018 roku?

Odbyły się trzy czytania otwarte - wtedy jeszcze bez podziału na role. Była to okazja, aby po raz pierwszy posłuchać, jak brzmi ten materiał. Było to tym bardziej ciekawe, że nie jesteśmy zawodowymi raperami ani muzykami. Nie o to nam chodziło. Dlatego bardzo mi się podoba, że muzyczne partie, wykonujemy tak, jak czujemy. Przecież każde z nas, aktorów, ma inną osobowość, energię, wrażliwość. Z tego wynika natomiast czułość do swojego tekstu. I już wtedy, podczas wspomnianych, otwartych odczytów, każdy z nas freestyle'ował po swojemu.

Kiedy pracowałaś nad rolą, to zwracałaś uwagę na takie Iwony? Posiłkowałaś się ,"autentykami" z ulicy?

Tak, spotykam wiele Iwon. Sama autorka otwarcie mówi, że jej bohaterowie rodzą się z obserwacji, ich prototypy żyją. Funkcjonujemy w jednym mieście, jakim jest Warszawa i jednym kraju, jakim jest Polska. A poruszamy się po skrupulatnie wydrążonych, niczym w śniegu, korytarzach. Czasem się one krzyżują, ale innym razem nigdy nie mają szans się spotkać. Iwona, którą spotkałeś, porusza się prawdopodobnie po utorowanej drodze, wydeptanej ścieżce do momentu, kiedy nagle okazało się, że miejsce, na którym zazwyczaj parkowała, było zajęte... Nie dajemy sobie możliwości na jakiekolwiek zaskoczenie, na opcję, że coś nas może wytrącić z równowagi, kobieta o której mówisz, nagle przestała czuć się bezpiecznie. Iwona ma podobnie - boi się a jednak chce zmieniać, choć może nie potrafi. Lubię w niej to, że się nie poddaje. Podnosi się i walczy dalej. Znowu upada... ale wstaje. No i strach przed momentem refleksji - tego typu rozmyślania często są bolesne, a rozpatrywanie upływu czasu bywa trudne.

Postacie u Doroty Masłowskiej są przerysowane. Celowo? " Samochodoza", "telefonoza" - Iwona i jej mąż Maciej (w tej roli Adam Woronowicz - red.) komunikują się głównie za pośrednictwem telefonu. Iwona śledzi życie męża poprzez Instagram jego kochanki, która lajkuje każde zdjęcie Macieja.

To przerysowanie ma swój cel. Niby wszyscy o tym wiemy, ale kiedy to widzimy, pojawia się skojarzenie: "To ja"... Wyrazistość i przerysowanie są tożsame do tego, jak bywa w życiu. Momentami zapominamy się, czasem bardzo skrajnie: albo "dzięki" cenzurze wobec siebie albo "pozbyciu się" granic. Zahamowań.

"Inni ludzie" jest więc zbiorem karykatur i zdeformowanych?

Które przeglądają się w opiniach innych. Tak czerpią wiedzę o sobie. 

Percepcja Doroty Masłowskiej, w rezultacie diagnoza, nie są zdaje się chybione. Celowo zachowuję pewną ostrożność… Jak uważasz?

Wyobrażam sobie, że stworzyła "Innych ludzi" z konkretnej potrzeby. Tak właśnie wyobrażam sobie zajmowanie się sztuką - to możliwość twórczej konfrontacji z rzeczywistością... Bo inaczej? "Nie wytrzymam i pęknę". W mojej opinii autorka nie chybiła. Mam wrażenie, że jej indywidualny ogląd jest wspólny jednocześnie.


W spektaklu TR Warszawa "Kalifornia / Grace Slick", fot. Magda Hueckel

Czy  to jest "bardzo warszawski" spektakl? A może jednak uniwersalny? Pytam o to pod kątem twoich korzeni. Pochodzisz z Zagłębia. Spotykałaś tam, podobnych do bohaterów książki, ludzi?

Dorota mieszka w Warszawie, pisze o swoim środowisku, o miejscu w którym żyje. Nie oznacza to jednak, że to hermetyczna opowieść. Kiedy przyglądamy się temu środowisku z różnych stron - w zależności od zasobności portfela, stanu posiadania, poziomu wykształcenia, to nie ma grupy która jest "w pełni szczęśliwa i zadowolona". I Kamil z warszawskiego Grochowa, główny bohater sztuki i Iwona, ze szklanej wieży, której stan posiadania osiąga maximum, mają tęsknoty i braki. A ciągła gonitwa za osiągnięciem tego, czego nie mamy, powoduje frustrację. Pytałeś o moje korzenie - nieustannie o nich myślę i nie tylko w kontekście przedstawienia. Czym różni się - Aneta z Radzynia (w sztuce jedna z bohaterek) od Iwony ze szklanej wieży... ale może tak naprawdę też z Radzynia? Tylko tym, że ich losy inaczej się potoczyły...

Twoje rodzinne Zagłębie dosyć boleśnie odczuło i odczuwa zmiany gospodarki, nadejście kapitalizmu - a książkę Masłowskiej określa się jako "poemat o późnym kapitalizmie". Widać tam to bardziej niż gdzie indziej?

Wychowałam się na dużym osiedlu, i na tym osiedlu miałam koleżanki i kolegów. Nikt nie wiedział, na kogo wyrośniemy. Te blokowiska były i są ciekawe - bo to zbiorowiska bardzo różnych ludzi - byliśmy wymieszani: nie dominowała jakaś jedna grupa, klasa społeczna. Ja dosyć wcześniej wiedziałam, co chcę robić - że chcę zająć się teatrem... Naturalną koleją rzeczy było więc to, że muszę po liceum wyprowadzić się z Zagłębia - bo tam szkoły teatralnej nie było. Chciałam dostać się do Krakowa - i tak się właśnie stało.

Czy to była ucieczka z tamtego miejsca?

Nie miałam tego typu dylematów, bo ja wcześniej wiedziałam, co chcę robić dalej. I jeśli chciałam, to musiałam wyjechać z Dąbrowy Górniczej. Miałam intuicję oraz przekonanie, że chcę zająć się sztuką... Masłowska daje możliwość swoim bohaterom - pomimo, że ty mówisz o poczuciu degrengolady. Klątwy, matki, Rossmanny, itd... Mamy je wszyscy. Od nas zależy, co z nimi zrobimy. Jest również poczucie niemocy. Bywa ono silniejsze od wszystkiego. Trudno je przerwać i wyjść z tej narracji. Pytałeś o ograniczenia z mojego otoczenia. Trudno coś zobaczyć, jeśli w tym tkwisz. Trudno złapać perspektywę... 


W spektaklu TR Warszawa "Między nami dobrze jest", fot. Natalia Kabanow / TR Warszawa

Jednym z momentów w "Innych ludziach", który mnie uderza, dotyka, wiąże się z dialogiem Iwony i jej męża. W skrócie go przytoczę:

Maciej: No to powiedz to wreszcie.
Iwona: Nie, nie mogę. Bo się boję, że mi nie wybaczysz.
Maciej: Wybaczę.
Iwona: Ale nie musisz być taki spięty.

To nie jest rozmowa o: jestem w ciąży, jestem chora, itd… To jest rozmowa o samochodzie, który Iwona zarysowała i boi się o tym powiedzieć.

Bardzo lubię tę scenę, bo ona może być o tym aucie, ale może być tez próbą miłosnego wyznania i wtedy zaczyna być o bliskości, a nie o aucie... Pytasz o kult rzeczy, stan posiadania. Jesteśmy przebodźcowani przymusem posiadania i zmieniania na nowe. Trudno się z tego wywinąć. Przedmioty mają obliczony czas użytkowania. Obliczony, nie naturalny. I kiedy on upływa, jesteś zmuszony do nabycia nowego. Sama mam coś takiego, że "mi szkoda:". Przywiązuję się do rzeczy - rzadko coś gubię.

Ten spektakl podbija, podkreśla jakiś podział?

Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy scenografię do spektaklu - 3 wielkie ekrany z falistej blachy, na których wyświetlane są różne filmy, animacje, pomyślałam, że to kolosalne pendrive'y - usb. Zapisane są na nich fragmenty z życia, skrawki historii - rzeczy, twarze. Jak wiadomość, sms o czasach, w których żyjemy. A wracając do podziałów. Taka jest Warszawa, w której żyje się dzielnicami. Każda z nich ma wszystko, co jest ci do egzystencji potrzebne - kawałek zielonego, kawiarnia, sklep, itd. Nie musimy się przemieszczać - chyba, że do pracy.

A podział kraju i podział w kraju?

Mam wrażenie, że jest u Masłowskiej dużo zamierzonych dosłowności, nawiązań wprost. 

Teatr = ulica. Po raz kolejny?

Teatr to chyba najszybciej reagujące medium na rzeczywistość.

Po obejrzeniu spektaklu przypomniałem sobie "Mieszczan" - wiersz Juliana Tuwima. Tacy jego "Inni ludzie". Napisał go w 1933 roku i był on równie szyderczy wobec drobnomieszczaństwa jak Masłowska.

Przygotowując spektakl wróciłam do lektury książki "Fantomowe ciało króla" Jana Sowy. To było moje kolejne, ciekawe odczytanie tej lektury. A w kontekście "Innych ludzi" oraz Tuwima o którym wspominasz, zapytam: Jacy mieszczanie? Gdzie ci mieszczanie? Kim są ci mieszczanie? 

rozmawiał: Maciej Kędziak
zdjęcie główne: Legalna Kultura, slider: Marcin Oliva Soto / TR Warszawa



Najbliższe przedstawienia "Innych ludzi" odbędą się w dniach 25-27 kwietnia 2019 roku w TR Warszawa - scena ATM Studio. Partnerem teatru jest Legalna Kultura. Więcej informacji tutaj.

Podziękowania dla Pana Sebastiana Nowaka z Wydawnictwa Literackiego za udostępnienie książki "Inni ludzie" Doroty Masłowskiej.


Z Adamem Woronowiczem w spektaklu TR Warszawa "Inni ludzie", fot. Marcin Oliva Soto

Filmy i spektakle z udziałem Agnieszki Podsiadlik zobaczycie w legalnych źródłach, m.in.:

Twarz, reż. Małgorzata Szumowska (2017): ipla | vod.pl | Chili | player
Królewicz Olch, reż. Kuba Czekaj (2016): vod.pl
Hiszpanka, reż. Łukasz Barczyk (2015): ninateka
Cukier Stanik, reż. Agata Puszcz (2014): vod.pl

Jak całkowicie zniknąć, reż. Przemysław Wojcieszek (2014): vod.pl
Między nami dobrze jest, reż. Grzegorz Jarzyna (2014): ninateka
Z daleka widok jest piekny, reż. Anka i Wilhelm Sasnalowie (2011): player
80 milionów, reż. Waldemar Krzystek (2011): vod.pl
Maraton tańca, reż. Magdalena Łazarkiewicz (2010): vod.pl



Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Do góry!


Społeczna kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

W 2019 roku dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego