Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Matt Dusk. Są emocje i to mnie kręci!

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Matt Dusk. Są emocje i to mnie kręci!

Matt Dusk. Są emocje i to mnie kręci!

17.05.19

– Jeśli śpiewasz pop, nie możesz się zestarzeć, cały czas musisz robić coś nowego. Jazz może nigdy nie będzie tak popularny jak pop, ale zawsze będzie dla niego miejsce. Kocham to. Czasem gram dla 5 tysięcy osób, czasem dla 15, ale to wciąż ten sam show - nic się nie zmienia. Najbardziej szalone pytanie jakie można zadać człowiekowi to: czy lubisz muzykę, czy słuchasz muzyki? Nie znam nikogo, kto odpowiedziałby przecząco – mówi Matt Dusk. Z kanadyjskim wokalistą rozmawiamy o muzyce Zbigniewa Wodeckiego i Franka Sinatry oraz miłości do minionych czasów i Polski.





Niebawem rusza Wodecki Twist Festiwal. Podczas drugiego dnia festiwalu będziemy mogli wysłuchać Twojego koncertu. Czy muzyka Zbigniewa Wodeckiego jest Ci bliska?

Grałem ze Zbigniewem Wodeckim kilka koncertów, ale nigdy razem. Mieliśmy okazję spotkać się podczas Róż Gali i koncertów Rafała Brzozowskiego. Tak naprawdę nie wiedziałem kim jest, dopóki mi o nim nie opowiedziano. Książę polskiej muzyki, tak często go określano. O jego śmierci dowiedziałem się dopiero kilka miesięcy temu. Był świetnym muzykiem. Gdy organizatorzy festiwalu zapytali mnie, czy nie chciałbym wystąpić, od razu się zgodziłem. Nie miałem wątpliwości zwłaszcza, że muzyka z lat 70. i 80. jest mi bardzo bliska.

Przygotowujesz coś specjalnego na tę okazję?

Tak, ale nie zdradzę wszystkich szczegółów. Na pewno usłyszycie piosenkę z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego, która została specjalnie przetłumaczona na język angielski oraz inne jego piosenki w wersji anglojęzycznej. Bardzo się cieszę z tego koncertu, bo to jest "moja" muzyka.

W Twojej muzyce często pojawia się orkiestra, tak będzie i tutaj?

Tak. Bardzo lubię współpracować z orkiestrą. Moją ostatnią płytę "JetSetJazz" nagrywałem z wielką orkiestrą - są smyczki i sekcja dęta. Za każdym razem, kiedy gram z polskimi orkiestrami jestem zachwycony - to jest najwyższa klasa wykonania. Bawię się i świetnie mi się pracuje z orkiestrą.

Ale to chyba nie tylko zabawa i nie jest to takie proste?

Dla mnie tak. Robię to od 25 lat. (śmiech)

W roli frontmana też czujesz się świetnie?

Tak, ale tym razem to będzie wyjątkowy występ. To mój tribute dla Zbigniewa Wodeckiego. Myślę, że takie koncerty są bardzo szczególne nie tylko dla wykonawców, ale i dla publiczności. Przypominamy nie tylko utwory Zbigniewa Wodeckiego w nowych aranżacjach, ale i przywołujemy pamięć o nim.

Lubisz polską muzykę?

Oczywiście. Tak naprawdę lubię każdy rodzaj muzyki, chociaż nie słucham pop-u. Jakiś czas temu Rafał Brzozowski zapoznał mnie z kilkoma polskimi piosenkami z przeszłości, które bardzo wpadły mi w ucho. Na przykład "Mniej niż zero" Lady Pank, czy "Daj mi tę noc" Boltera. Za każdym razem polska publiczność wpada w szał kiedy słyszy ten utwór, to jest jakiś fenomen.



Współpracowałeś z wieloma polskimi artystami, m.in. Edytą Górniak i Margaret. Czym kierowałeś się wybierając partnerów scenicznych?

Mam szczęście współpracować z wytwórnią, która podrzuca mi świetne nagrania i pyta, czy chciałbym nagrać coś wspólnie z danym artystą. Kiedy grasz muzykę jazzową to jest coś zupełnie normalnego, że współpracujesz z wieloma muzykami. Ta kooperacja jest niejako wpisana w jazz i bardzo mu służy. Każdy artysta ma swój niepowtarzalny styl i zderzenie takich dwóch światów wnosi zupełnie nową, wspaniałą jakość. Dla mnie na tym polega właśnie kultura jazzowa - ciągle współpracujesz, bez względu na miejsce czy kraj. Kiedy więc przyjeżdżam do Polski, dlaczego nie miałbym nagrywać czegoś z polskimi muzykami?

Masz teraz kogoś na myśli?

Na mojej ostatniej płycie znalazł się duet z Sanah. To bardzo utalentowana młoda wokalistka i kompozytorka.  Niezwykle dojrzała jak na swój wiek. To wyjątkowy talent i jeszcze o niej usłyszycie!

Twoją ostatnią płytę "JetSetJazz" otwiera piosenka zatytułowana "Let’s Hop on a Plane". Lubisz podróżować?

Oczywiście! Płyta nosi tytuł "JetSetJazz", ponieważ jest to podróż w czasie do lat 60-tych XX wieku, kiedy wszystko było bardziej "glamour", także podróżowanie samolotem. 20 lat wcześniej było bardzo trudno podróżować, a w latach 60. wszystko się zmieniło. Latanie stało się dostępne dla każdego, a dodatkowo zmiany technologiczne wpłynęły na komfort podróżowania. "Let’s Hop on a Plane" to właśnie to, co uwielbiam robić najbardziej - wsiadam w samolot i lecę w świat, wszędzie gdzie tylko chcę. To najlepsza część życia, w mojej opinii - im więcej podróżujesz, tym bardziej doceniasz… dom.

W którym ktoś czeka?

(śmiech) Tak, oczywiście. Wtedy jest już pełnia szczęścia.

Posiadasz własny samolot?

Niestety nie.

Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że to Twój samolot zagrał w klipie do "Let’s Hop on a Plane". Jest tam też piękna kobieta. Odnoszę wrażenie, że lubisz otaczać się pięknymi przedmiotami, osobami?

Oczywiście, myślę, że nie jestem wyjątkiem w tej kwestii. W klipie występuje Gaja (Marta Gajewska), która jest bardzo energiczną i piękną kobieta. Znamy się od dawna, mieliśmy dużo zabawy podczas kręcenia klipu. Pytałaś o samolot, może zabrzmi to dziwnie, ale nauczyłem się dawno temu jednej rzeczy - nigdy nie posiadaj samolotu na własność, miej lepiej przyjaciół z samolotem. To jest nie tylko ciekawsze, ale i tańsze. (śmiech)

Na Twojej ostatniej płycie znajduje się 10 piosenek. To hołd dla Franka Sinatry?

Kiedy byłem nastolatkiem odkryłem Franka Sinatrę, a będąc młodym mężczyzną marzyłem o tym, by zostać właśnie kimś takim jak on - mieć świetnie skrojony garnitur, pić drinki i być otoczonym pięknymi kobietami. I to jest ta pierwsza warstwa, drugą jest muzyka, którą tworzył. Pokochałem  ją,  bardzo elegancką i romantyczną zarazem, a dodatkowo big-bandy i to, że każdy mógł śpiewać te same piosenki. Kiedy gram swoje koncerty, wiele piosenek to właśnie utwory, które śpiewała Ella Fitzgerald, Tony Bennett czy Nat King Cole, ale pierwszym z tych, którzy wkręcili mnie w jazzową muzykę był właśnie Frank Sinatra. Niestety wielu młodych ludzi nie wie dziś kim był Frank Sinatra, to jest niezrozumiałe dla mnie. W czasach, gdy każdy ma Tidala czy Spotify a więc ma dostęp do różnorodności odnoszę wrażenie, że słucha się ciągle tych samych artystów, jak na przykład Ariana Grande, Shawn Mendes czy Justin Bieber.

Czy Matta Duska?

(śmiech) Dlatego właśnie nagrałem płytę "Let’s Hop on a Plane", bo mam nadzieję, że ktoś zainteresuje się tą muzyką na tyle, by wrócić do nagrań Franka Sinatry i poznać również jego, kim był.



Twoim profesorem był Oscar Peterson, kanadyjski pianista jazzowy i kompozytor. W swoim dorobku posiada ponad 200 płyt oraz 7 nagród Grammy. Był swingującym improwizatorem. Czego nauczyłeś się od niego?

Kiedy przychodził na zajęcia, ciągle opowiadał nam z kim grał, gdzie podróżował, jakie znaczenie miał dla niego kontakt z danym artystą. Zawsze powtarzał jedną rzecz, którą mam w głowie: jeśli chcesz robić muzykę, musisz to kochać, bo nie zawsze będziesz zarabiać miliony. Kariera to ciągłe wzloty i upadki. Nie zapominam o tych słowach. Bardzo kocham tworzyć muzykę.

To Twój tlen?

Na pewno. Nie wyobrażam sobie innego życia i nawet nie chcę.

Jesteś artystą skupionym bardziej na efekcie czy procesie twórczym?

Dla mnie najważniejsze jest występowanie, więc chyba to jest proces. Kiedy mijasz ludzi na ulicy, nie wiesz jakiej słuchają muzyki, musisz o to zapytać. Kiedy występujesz na scenie, przed publicznością, rodzi się więź wyższego rzędu, bez słów. Ludzie, którzy przychodzą na koncert, chcą posłuchać piosenek, które lubią. Razem możecie więc słuchać muzyki, tworzyć społeczność. Pisanie piosenek jest bardzo trudne. Musisz znaleźć właściwe słowa, metrum czy rytm. Kiedy śpiewasz, cała ta ciężka praca jest już za tobą.

A zdradzisz nam kulisy pracy? W jaki sposób powstają Twoje utwory?

Wszystkie piosenki są przeze mnie współtworzone z innymi artystami i przyznam, że jest to wyjątkowe doświadczenie. Wracamy do swoich wspomnień, inspiracji, pomysłów. W burzy mózgów przez kilka dni piszemy dotąd, aż coś stworzymy. To niezła zabawa i coś nowego dla mnie -  bo nigdy wcześniej nie pisałem piosenek, śpiewałem utwory z Great American Songbook. Warto zaznaczyć, że ludzie z  którymi piszę piosenki to zdobywcy Grammy, więc są naprawdę dobrzy. Ale tak między nami to wciąż najbardziej lubię występować. Big-band, głośna perkusja - to są emocje i to mnie kręci.

A czy w tym szaleństwie twórczym masz czas na odpoczynek?

Jestem samozatrudniony, ciągle muszę pracować. Jako muzyk i bandleader tylko ok. 10% mojej pracy to koncertowanie. Pozostałe 90% to odbieranie telefonów, rozmowy z menagerem, agentem, układanie planów koncertowych… Nie mam za bardzo wolnego czasu. Nie oglądam nawet telewizji - czy to coś złego? Chyba nie. Myślę cały czas o muzyce.

Niedawno zostałeś jednak ojcem. Co chciałbyś przekazać swojej córce? Czego nauczyć?

Kiedy chcesz wprowadzić swoje dziecko w tajniki czegoś, to najciekawsze jest obserwowanie jak ono na to zareaguje. Moja córka, nim jeszcze zaczęła mówić po angielsku, śpiewała piosenki z mojej ostatniej płyty. Chyba wpadły jej w ucho. Myślę, że wychowuję córkę tak, jak mnie wychowywali rodzice. Pozwolili mi na to, abym mógł rozwinąć swój potencjał i talent, dzięki czemu jestem teraz tutaj i możemy rozmawiać na przykład o muzyce. Jestem zwolennikiem teorii, by wsłuchiwać się w siebie i podążać swoją drogą, niekoniecznie na skróty.

Widziałam na Twoim Instagramie, że wdrażasz córkę w występy sceniczne. Towarzyszyła Ci podczas Twoich koncertów.

O tak! To była niezła zabawa. Podczas ostatniego z serii pięciu koncertów, wziąłem ją na ręce i po prostu weszliśmy na scenę. To było bardzo spontaniczne, chciałem poczuć jedność. Muzyka dla mnie to wspólnota, tak jak w kościele - kiedy wszyscy śpiewają te same pieśni, łączą się ze sobą i w muzyce, w koncertowaniu jest podobnie. Podobna energia łączy wszystkich i tego też chciałbym nauczyć swoich słuchaczy.

Czy Twoja córka wie, że jesteś popularny?

Nie, jest jeszcze dzieckiem. Ma 2,5 roku, więc… Chyba jeszcze nie rozumie takich rzeczy, chociaż dostrzegam w niej silny charakter, dyryguje domem.



Lubisz wracać do Polski?

Moja żona jest z Olsztyna, więc bywam tu kilka razy do roku. Tu jest moja rodzina, drugi dom. Ale nie mówię po polsku, chciałbym się nauczyć, ale to bardzo trudny język.

Napisałeś niedawno na Instagramie, że Warszawa jest jednym z Twoich ulubionych miejsc na świecie, ale nie chodzi tylko o miejsce a przede wszystkim o ludzi, którzy sprawiają, że czujesz się jak w domu.

Wracałem tu wielokrotnie, ale nie możesz zamienić na nic czasu, który spędzisz z ludźmi. Im dłużej z kimś się przyjaźnisz, tym dłużej przetrwa ta więź. Tak jak przyjaźnie z dzieciństwa, które przetrwały próbę czasu. Z wiekiem coraz trudniej jest nawiązać takie relacje.

Powiedz mi, co sądzisz o streamingu muzyki?

To coś strasznego!

Dlaczego?

Hmmmm... Lubię streaming za to, że mogę szybko znaleźć muzykę jakiej potrzebuję w danym momencie. Pamiętam kiedy byłem dzieciakiem, szedłem do sklepu z płytami, zajmowałem miejsce w kolejce, wyciągałem pieniądze i kupowałem płytę, wracałem do domu, wyciągałem płytę, wkładałem do odtwarzacza… i wtedy jej słuchałem! Dziś słuchasz piosenki raz czy dwa i przełączasz na kolejną. Streaming nie jest inwestycją w muzykę, w artystę. Ilu artystów, którzy są teraz wokół nas, będzie wciąż artystami za 5 lat? Przemysł muzyczny jest nastawiony na piosenki i playlisty, nie na artystów. Ciężko jest być dziś artystą. Myślę, że za dwa lata nie będzie już płyt. Po prostu odejdą w zapomnienie.

Nie wierzę w to.

Możemy się założyć. Widzę jak wygląda to w Ameryce Północnej - kupienie płyty graniczy dziś z cudem.

Masz swój muzyczny dream team?

Nie wiem, chyba nie mam. Muzyka, którą wykonuję jest bardzo szczególna, wyjątkowa. Chcę pracować z najlepszymi muzykami na świecie i udaje mi się to. Niewielu artystów robi coś podobnego do mnie. Nie powinnyśmy nadmiernie myśleć o muzyce, to tylko muzyka.

O której chyba nie przestajesz myśleć?

Oczywiście, że myślę cały czas o muzyce, ale jako artysta myślę też o kolejnych projektach. To nie jest takie proste, by je zrealizować. Od pomysłu, przez realizację do końca nie wiesz, jak to się potoczy.

Bylibyśmy szczęściarzami gdybyśmy umieli zaplanować wszystko.

To prawda. Porównałbym to do kwiatów. Musisz je podlewać, rosną, kwitną, ale nie wiesz jak skończą. Tak samo jak z dziećmi - nie wiem, kim będzie moja córka. To samo jest z muzyką.


Matt Dusk i Sanah

Jakie są Twoje muzyczne inspiracje, poza Frankiem Sinatrą i latami 50-tymi?

Robię to samo od ponad 20 lat. Śpiewałem taką muzykę jak miałem 15 lat. Kocham taką muzykę nieustająco. Myślę, że, jest bardzo elegancka i można się z nią zestarzeć. Jeśli śpiewasz pop, nie możesz się zestarzeć, cały czas musisz robić coś nowego. Jazz może nigdy nie będzie tak popularny jak pop, ale zawsze będzie dla niego miejsce. Kocham to. Czasem gram dla 5 tysięcy osób, czasem dla 15, ale to wciąż ten sam show - nic się nie zmienia. Najbardziej szalone pytanie jakie można zadać człowiekowi, to: czy lubisz muzykę, czy słuchasz muzyki? Nie znam nikogo, kto odpowiedziałby przecząco.

Słyszałam, że śpiewałeś kiedyś operowo?

Kiedy byłem dzieckiem uczyłem się jak śpiewu operowego. Rodzice mnie posłali na naukę, ale nie był to mój konik. Oczywiście opanowałem dzięki temu technikę śpiewu. Z perspektywy czasu uważam, że to było bardzo dobre doświadczenie i dziś przydają mi się te umiejętności.

Jak wygląda problem piractwa w Kanadzie?

Piractwo było wokół nas od zawsze, współczesne piractwo w muzyce zaczęło się z Napsterem. Na szczęście nie można kopiować koncertów. Jako muzyk patrzę na efekty ostatnich zmian. Od kiedy wszystko przeszło do digitalu, bardzo dużo się dla nas artystów zmieniło. Kiedyś za płytę dostawaliśmy 8 dolarów, teraz jest to 8 centów ze streamu płyty. Duża część naszych przychodów została nam zabrana. Dlatego dziś, jeśli chcesz być muzykiem, musisz być nim na 100%, po prostu być artystą. Jako muzyk cały czas muszę też myśleć o tym jak zachęcić ludzi do przychodzenia na koncerty. Większość naszych przychodów pochodzi dziś z koncertów, a nie ze sprzedaży płyt. Płyta jest dziś bardziej zaproszeniem do tego, by zobaczyć koncert. Nie wzbogacimy się na wydawaniu płyt.

To smutne.

Ale co możemy zrobić? Od 20 lat nic się nie zmienia…

I nie widzisz żadnych perspektyw na poprawę tej sytuacji?

To niemożliwe. Google, Spotify i inne korporacje prowadzą olbrzymie akcje lobbingowe, olbrzymie pieniądze wpływają do kas państw, aby mogli robić to dalej. My, artyści, jesteśmy za małą grupą. Nie mamy tyle pieniędzy, by walczyć z korporacjami.

Myślisz o swojej przyszłości?

Oczywiście. Ale co będę robić za 10 lat? Nie wiem. Mądrzy ludzie mówią, że cokolwiek nie będziesz robić, powinieneś to pokochać, a wtedy będziesz mógł nad tym pracować 70 godzin w tygodniu. Nigdy nie miałem trudności z zarabianiem pieniędzy, ale miałem problemy z zarabianiem na tym, co kocham. Żeby tworzyć muzykę musisz ją kochać, a nie nastawiać się na zarabianie pieniędzy, jak powiedział Oscar Peterson. Jeśli za 10 lat nie będę mógł śpiewać, znajdę coś innego, co pokocham i będzie to w porządku. Nigdy, naprawdę nigdy się o to nie martwiłem, ponieważ po prostu o tym nie myślę. Jeśli coś mi w życiu nie wyjdzie, po prostu będę robić coś innego. Wielu ludzi nie rozumie tego, że jeśli coś im nie idzie, to trzeba to rzucić, a nie trzymać się tego kurczowo. Często muzycy dochodzą do momentu, w którym nie mogą się utrzymać z muzyki i zaczynają tzw. "prawdziwą" pracę. Ale to też jest dobre, nie ma niczego złego w pracy w Starbucksie czy sklepie spożywczym. Najważniejsze to iść do przodu, nie bać się zmian.

Lubisz oglądać filmy?

Nie oglądam telewizji, nie chodzę do kina. Ciągle jestem w ruchu, w podróży. Uwielbiam spędzać czas z ludźmi, rozmawiać z nimi, poznawać ich. To daje mi więcej niż film.

Jaki są Twoje najbliższe plany koncertowe w Polsce poza Wodecki Twist Festiwal?

W lipcu zagram na Młyn Jazz Festival, obok takich gwiazd jak Joss Stone czy Macy Gray, a potem czas pokaże.

Rozmawiała: Lukrecja Jaszewska
Zdjęcia: Universal Music Polska / Magic Records


Płyty Matta Duska "JetSetJazz" posłuchacie w legalnych źródłach muzyki.




Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.




Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Do góry!


Społeczna kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

W 2019 roku dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego