„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Jan Kaczkowski, jakiego nie znaliśmy

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Jan Kaczkowski, jakiego nie znaliśmy

„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Jan Kaczkowski, jakiego nie znaliśmy

01.09.26

Ksiądz Jan Kaczkowski zapisał się w pamięci wielu osób jako duchowny niezwykle bezpośredni i obdarzony błyskotliwym poczuciem humoru, a jednocześnie potrafiący mówić o sprawach najtrudniejszych z wyjątkową uważnością. Dokument „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” w reżyserii Artura Wierzbickiego pokazuje go jednak z perspektywy bardziej osobistej niż ta, którą znamy z publicznych wystąpień, książek i medialnych rozmów. Film trafi do kin 11 września.

„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” powstał z niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych, prywatnych nagrań, fotografii oraz wypowiedzi samego bohatera. Nie jest klasycznym dokumentem biograficznym, w którym kolejne osoby opowiadają o głównej postaci. Twórcy świadomie zrezygnowali z wywiadów, pozostawiając miejsce przede wszystkim na głos duchownego. To właśnie ks. Kaczkowski prowadzi widza przez swoją historię – dzieciństwo, relacje rodzinne, kapłaństwo, pracę z osobami ciężko chorymi, doświadczenie własnej choroby oraz refleksje dotyczące życia, śmierci, bliskości i miłości.


Nie pomnik, lecz wielowymiarowy portret

Jan Kaczkowski był postacią znaną ze swojej różnorodnej działalności. Kapłan, bioetyk, założyciel i dyrektor Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, autor książek i ceniony rozmówca. Z charakterystycznym dla siebie dystansem mówił o sobie „onkocelebryta”. Po diagnozie glejaka mózgu pozostał aktywny niemal do końca życia. Artur Wierzbicki nie chciał jednak powielać utrwalonego obrazu wyjątkowego duchownego dzielnie mierzącego się z chorobą. Razem ze współmontażystą Sebastianem Czechem szukał w archiwach chwil mniej oczywistych – momentów skupienia, wzruszenia, zwątpienia czy bezsilności. Jak podkreśla reżyser: „Nie chcieliśmy tworzyć >>pomnika<<, tylko opowiedzieć o wielowymiarowej postaci, ze wszystkimi słabościami i pęknięciami”. Ta perspektywa wyznacza ton całego filmu. Ks. Kaczkowski pozostaje w nim człowiekiem silnym i charyzmatycznym, ale nie jest pozbawiony słabości, lęków czy wątpliwości.


Historia ukryta w archiwach


Punktem wyjścia do powstania produkcji był dla Artura Wierzbickiego niedosyt po obejrzeniu filmu fabularnego „Johnny”. Reżyser zaczął szukać dodatkowych materiałów związanych z Janem Kaczkowskim. Sięgnął do jego książek oraz dostępnych nagrań, a później przeprowadził szeroką kwerendę w archiwach telewizyjnych, radiowych i prywatnych. Jednym z najważniejszych źródeł stało się nagranie rozmowy Piotra Żyłki z księdzem Janem, przeprowadzonej podczas pracy nad książką „Życie na pełnej petardzie”. To właśnie ten materiał dźwiękowy stał się podstawą konstrukcji filmu. Twórcy najpierw zmontowali swoiste słuchowisko, a dopiero później zaczęli uzupełniać je materiałem wizualnym. Dzięki temu narracja nie została podporządkowana kolejności odnalezionych obrazów. To główny bohater wyznacza jej rytm i opowiada o kolejnych etapach swojego życia.


W filmie znalazły się materiały telewizyjne i radiowe, a także prywatne nagrania oraz fotografie, w tym zdjęcia Damiana Kramskiego, który dzięki bliskiej relacji z księdzem Janem mógł towarzyszyć mu w bardzo osobistych chwilach. Retrospekcje dotyczące dzieciństwa wzbogacono natomiast animacjami opartymi na rysunkach małego Jana.


Bliskość bez przekraczania granic


Archiwa, do których dotarli twórcy, obejmowały również najbardziej dramatyczne chwile życia bohatera, związane z chorobą i leczeniem. Znajdowały się w nich między innymi bardzo bezpośrednie materiały z operacji usunięcia glejaka. Twórcy świadomie zrezygnowali z dosłowności, kierując się szacunkiem wobec Jana Kaczkowskiego i jego najbliższych. Jednocześnie nie uciekają od trudnych doświadczeń, ponieważ także one są ważną częścią jego historii.

Szczególne miejsce w dokumencie zajmują relacje rodzinne, zwłaszcza więź Jana z ojcem, Józefem „Ziukiem” Kaczkowskim. W filmie znalazło się też niezwykle osobiste nagranie, na którym ksiądz Jan żegna się ze swoją rodziną. Jego brat Filip Kaczkowski przyznaje, że część wykorzystanych materiałów była nieznana nawet najbliższym.


Wymowny tytuł


Jan Kaczkowski dowiedział się o glejaku 1.06.2012 roku, czyli w Dzień Dziecka. W tytule dokumentu nie chodzi jednak tylko o obchodzone tego dnia święto. To również symboliczne nowe narodziny i próba spojrzenia na życie z większą uważnością. Film jest też opowieścią o dzieciństwie, rodzinie oraz przemijaniu. Narracja wielokrotnie powraca do wspomnień bohatera. To właśnie dzieciństwo, rodzinny dom i relacje z najbliższymi pozwalają lepiej zrozumieć jego późniejszą wrażliwość na drugiego człowieka. Nieprzypadkowo jednymi z najważniejszych tematów filmu stają się miłość do Boga i ludzi oraz uniwersalna potrzeba kochania i bycia kochanym.


Film skierowany do każdego z nas


Choć duchowość zajmuje w tej historii ważne miejsce, Artur Wierzbicki podkreśla, że dokument nie jest zaadresowany wyłącznie do osób wierzących. „To film skierowany do każdego z nas, do naszej empatii, wrażliwości, do naszej człowieczej strony” – mówi reżyser. Być może właśnie w tym tkwi najciekawszy wymiar „Dnia dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Film nie próbuje jedynie przypomnieć dobrze znanej postaci lub dopowiedzieć kolejnego rozdziału jej biografii. Przedstawia ks. Kaczkowskiego jako osobę ukształtowaną przez rodzinę, bliskość, doświadczenie choroby, wiarę, poczucie humoru i nieustanną ciekawość innych ludzi.


„Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” w reżyserii Artura Wierzbickiego trafi do kin 11 września 2026 roku.


 

 





Tworzenie tekstów o kulturze dobrze smakuje przy kawie.
Jeśli masz ochotę, możesz postawić kawę naszej redakcji.
Z góry serdecznie dziękujemy! ☕ 😊

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!