Orzeł. Ostatni Patrol

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Orzeł. Ostatni Patrol

Orzeł. Ostatni Patrol

12.10.22

„Orzeł. Ostatni Patrol” w reżyserii Jacka Bławuta to opowieść o legendarnym okręcie podwodnym ORP „Orzeł”. Film przedstawia trzymającą w napięciu i owianą tajemnicą historię ostatniego patrolu jednostki. Fabuła została oparta na znanych już faktach, jak i na zupełnie nowych hipotezach zaginięcia okrętu.

Jest rok 1940. Gdy na plażach Dunkierki trwa gorączkowa ewakuacja alianckich żołnierzy, polski okręt podwodny ORP „Orzeł” wyrusza w niebezpieczną misją na Morzu Północnym. W jej trakcie napotka zagrożenia w postaci podwodnych min, ataków bombowych z powietrza i wrogich okrętów. Załoga musi się zmierzyć z coraz większym fizycznym oraz psychicznym wycieńczeniem. Jednak prawdziwy wróg jest niewidoczny, ukryty w klaustrofobicznym wnętrzu okrętu.


Fot. Dariusz Minkiewicz


Autorem scenariusza i reżyserem filmu jest Jacek Bławut, wielokrotnie nagradzany dokumentalista, w tym zdobywca Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł za „Wirtualną wojnę” oraz Srebrnych Lwów na Festiwalu Filmowym w Gdyni za „Jeszcze nie wieczór”, który zadbał o jak największy realizm opowiadanej historii. — „Nie miałem wątpliwości, że chciałbym pracować w warunkach tak realistycznych jak to możliwie. Na planie moich dokumentów, gdy wchodzę do domu bohaterów, wszystko oddycha prawdą. I takie samo uczucie chciałem mieć na planie «Orła». Chciałem zobaczyć wszystko to, co widziała załoga, widzieć to, co oni mieli przed sobą na wyciągnięcie ręki” — tłumaczy. Zdjęcia zrealizowano w niespotykanej do tej pory w polskim filmie scenografii, będącej wiernym odwzorowaniem okrętu. Przy jej realizacji wzięli udział historycy, inżynierowie oraz oficerowie i marynarze, którzy służyli na bliźniaczym okręcie ORP „Sęp”.


Już jako dziecko Jacek Bławut był zafascynowany historią II wojny światowej. Potrafił z pamięci recytować dane techniczne okrętów oraz ich dokonania. I to nie tylko tych, należących do polskiej marynarki wojennej, ale też amerykańskiej, japońskiej i niemieckiej. Jednak największą ciekawość budziła w nim historia „Orła” — „«Orzeł»  był naszą gwiazdą. Zawsze zastanawiałem się, gdzie się zagubił, gdzie są ci chłopcy, czyli załoga,  jak wyglądały ostatnie dni ich życia” — wspomina.


Fot. Janusz Julo Sus


To właśnie załoga słynnego okrętu, jej bohaterskie dokonania oraz zmagania z ciężkimi warunkami panującymi na pokładzie, poruszyły wyobraźnię filmowca, który postanowił opowiedzieć ich historię w fabularnej formie. Tworząc scenariusz swoją uwagę skupił przede wszystkim na człowieku — „Chciałem opowiedzieć o ich tęsknotach, o okrucieństwie wojny. O młodych ludziach, z których część nawet nie zdążyła się zakochać, nie pożegnała się z matką. Nie doświadczyli jeszcze życia,  a już musieli je oddać, żeby inni mogli je zachować i dzisiaj w spokoju żyć” — dodaje.


Choć tajemnica losów „Orła” do dziś pozostaje niewyjaśniona, swoim filmem Jacek Bławut pielęgnuje pamięć o nim i jego załodze — „Mam w głowie ich obraz, ale nie zmęczonych lub martwych. Wyobrażam sobie, że zastygli niczym śpiący rycerze, że czekają, żeby znowu wyruszyć w drogę. Może tym filmem w jakimś sensie wracają do nas?”


Fot. Andrzej Wencel


Reżyser do współpracy zaprosił Jolantę Dylewską, jedną z najbardziej cenionych i doświadczonych polskich operatorek, która ma na swoim koncie pracę przy takich filmach jak „Pokot” i „W ciemności” (oba filmy w reżyserii Agnieszki Holland), za które zdobyła szereg nagród m.in. Nagrodę za Najlepsze Zdjęcia na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz Polską Nagrodę Filmową „Orzeł”.


Zdjęcia do filmu zostały zrealizowane w niespotykanej do tej pory w polskim kinie scenografii,  wiernie odwzorowującej oryginalny okręt. Wnętrze filmowego „Orła” miało być niewygodne, ciasne. Miała w nim cieknąć lub lecieć woda – czyli tak, jak w rzeczywistości było na okrętach. — „Jacek Bławut jest dokumentalistą, dobrze się czuje w wiernie odtworzonych wnętrzach. Dekoracja musiała zatem zachować wymiary oryginalnego okrętu” — wyjaśnia autorka scenografii Marcelina Początek-Kunikowska. — „Zrobiliśmy kilka skrótów filmowych, połączyliśmy m.in. mesę oficerską z podoficerską, ale reszta pozostała bez zmian. Zastanawialiśmy się z Jackiem i Jolą, czy nie powiększyć niektórych przestrzeni lub nie usunąć jakiegoś elementu – dając tym samym więcej miejsca kamerze. Oboje zdecydowali, by wymiary były takie, jak w prawdziwym «Orle»” – dodaje.


Fot. Dariusz Minkiewicz


Kolejnym kluczowym elementem postprodukcji był dźwięk. Wszystko, co słyszymy w filmie musiało zostać stworzone od podstaw,  wymyślone, nagrane, przetworzone i umieszczone w fabularne przestrzeni. — „Już sam okręt to skomplikowana i ogromna maszyna, która musiała nabrać życia i realizmu – przecież na planie aktorzy grali w scenografii. Do tego dochodzi potęga otaczającego żywiołu, wzburzonego morza, czy wszechobecnego ciśnienia wody na dnie.” — mówi operator dźwięku Radosław Ochnio. — „Bardzo chciałem, zbudować te przestrzenie z jak największej ilości oryginalnych, niespotykanych nagrań, nie korzystając z bibliotek, nie chciałem iść utartym szlakiem. Dlatego do współpracy zaprosiłem Michała Fojcika, który uwielbia nagrywać dźwięki. Specjalnie do «Orła» nagraliśmy prawie terabajt dźwięków, różnych eksperymentów z materiałami, mikrofonami, wodą, ogniem i powietrzem. Myślę, że dzięki temu, cała kreacja dźwiękowa w filmie jest niezwykła. A co najważniejsze, działa na zmysły widza, prowadząc go emocjonalnie przez cały film” — mówi.

Obsada aktorska to ponad 30 osób, a wśród nich m.in. Tomasz Ziętek, Mateusz Kościukiewicz, Rafał Zawierucha, Adama Woronowicz, Antoni Pawlicki, Tomasza Schuchardt, Filip Pławiak i inni. W filmie stworzyli załogę barwnych indywidualności, funkcjonującą jak jeden organizm, w całkowitej symbiozie z okrętem. „Nawet przy fabułach myślę jak dokumentalista – bardziej interesuje mnie człowiek niż jego funkcja, a w tym przypadku – rola.” – wspomina Jacek Bławut – „Nie chciałem, żeby aktorzy odpowiadali sobie na tysiące pytań dotyczących postaci, z których zwykle składają rolę. Interesowało mnie, jak będą przeżywać sytuację, w której się znajdą, jak będą na nie reagować. Dlatego zależało mi na wiernym odtworzeniu warunków, jakie panowały na «Orle» – ciasnoty, zaduchu, trzęsącego się pokładu, umieszczonego na platformie, dźwięku, który jest przerażający, bo wielokrotnie spotęgowany i brzmi zupełnie inaczej niż na powierzchni.”

Zdjęcia




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Jeśli podoba Ci się nasz artykuł, udostępnij go


Do góry!