Stumilowy Las po stu latach. Powrót do świata Kubusia Puchatka, który po stu latach mierzy się z nową rzeczywistością

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Stumilowy Las po stu latach. Powrót do świata Kubusia Puchatka, który po stu latach mierzy się z nową rzeczywistością

Stumilowy Las po stu latach. Powrót do świata Kubusia Puchatka, który po stu latach mierzy się z nową rzeczywistością

30.05.26

„Stumilowy Las po stu latach” – nieprzypadkowo ta książka wybrzmiewa dziś szczególnie mocno. Rok 2026 przynosi bowiem setną rocznicę pierwszego wydania „Kubusia Puchatka”. Jacek Wasilewski i Piotr Welk pokazują, jak wygląda życie w lesie, który po stu latach nie jest już taki sam: dotknięty suszą, upałem i innymi konsekwencjami świata w kryzysie. To opowieść mądra, poruszająca i potrzebna, a przy tym pełna czułości dla bohaterów, którzy na stałe zajęli miejsce w wyobraźni kolejnych pokoleń czytelników.

  

Są takie krainy, których nie trzeba opisywać od początku. Wystarczy kilka słów: miś, baryłka miodu, Prosiaczek, Kłapouchy, Królik, Tygrys, mostek, ślady na śniegu, mapa narysowana tak, jakby świat można było jeszcze objąć dziecięcym wzrokiem.

Stumilowy Las należy do tych miejsc kultury, które dawno przestały być tylko literacką scenerią. Stał się przestrzenią pamięci. Jednym z tych wyobrażonych domów, do których wracają kolejne pokolenia: najpierw jako dzieci, potem jako rodzice, dziadkowie, czytający na głos tym, którzy dopiero uczą się, że literatura potrafi być schronieniem.

Ale co się dzieje, kiedy po stu latach wracamy do schronienia i okazuje się, że ono także jest zagrożone?


„Stumilowy Las po stu latach” Jacka Wasilewskiego z ilustracjami Piotra Welka wyrasta z bardzo prostego, a zarazem poruszającego pytania: jak wyglądałby świat Kubusia Puchatka, gdyby dotknęły go problemy naszej epoki? Co stałoby się z miejscem dzieciństwa, gdyby weszły do niego susza, upał, hałas, zanieczyszczenia, wycinka, utrata równowagi? Innymi słowy: co zostaje z baśniowej mapy, kiedy naniesiemy na nią ślady antropocenu?

To pytanie jest o wiele poważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Bo Stumilowy Las nie jest tu jedynie sentymentalnym cytatem z klasyki. Jest figurą świata oswojonego — takiego, który człowiek uznał za dany raz na zawsze. Las u Milne’a był przestrzenią zabawy, przyjaźni, błądzenia, drobnych lęków i wielkich małych odkryć. Las po stu latach staje się przestrzenią diagnozy. Nadal mieszkają w nim bohaterowie, których znamy, ale rzeczywistość wokół nich przestała być niewinna.

Jacek Wasilewski nie wybiera jednak tonu katastroficznego. I to jest jedna z największych zalet tej książki. Nie dostajemy ekologicznej pogadanki przebranej za bajkę ani listy nakazów podanej dzieciom w miękkiej okładce. Dostajemy opowieść, która nie podnosi głosu, tylko przesuwa perspektywę. Pozwala zobaczyć problem nie jako abstrakcyjne hasło, ale jako zmianę w czyimś domu.





Właśnie dlatego Stumilowy Las jest tak celnym wyborem. Kryzys klimatyczny często wydaje się zbyt wielki, zbyt globalny, zbyt oddalony od codzienności. Tymczasem tutaj zaczyna się od miejsca, które znamy niemal intymnie. Jeśli rzeka wysycha w Stumilowym Lesie, to nie jest to już „problem środowiskowy”. To jest kłopot przyjaciół. Zmiana pejzażu dzieciństwa. Naruszenie porządku, który miał trwać.

Jacek Wasilewski, badacz języka, retoryki i opowieści, dobrze wie, że sposób mówienia o świecie decyduje o tym, czy w ogóle jesteśmy w stanie go zrozumieć. Dlatego w tej książce ważny temat nie zostaje obciążony nadmiarem powagi. Przeciwnie — lekkość, humor i czułość są tu narzędziami myślenia. Dzięki nim dzieci nie zostają przestraszone, a dorośli nie mogą uciec w wygodne przekonanie, że „to tylko bajka”.

Bo to nie jest tylko bajka.

To opowieść o dziedziczeniu świata. O tym, że przekazujemy dzieciom nie tylko książki, wspomnienia i rodzinne rytuały czytania, ale także krajobraz, powietrze, wodę, cień drzew, temperaturę lata. Kultura i natura nie są tu osobnymi porządkami. Splatają się ze sobą dokładnie tak, jak w dziecięcej wyobraźni: domek, drzewo, ścieżka, przyjaciel, rzeka i mapa tworzą jeden świat.

Dlatego „Stumilowy Las po stu latach” jest książką międzypokoleniową w najgłębszym sensie. Nie tylko dlatego, że babcia może ją czytać wnukom, rodzice dzieciom, a dzieci potem same wracać do ilustracji i historii. Także dlatego, że każde pokolenie przeczyta ją trochę inaczej.


Dorośli odnajdą w niej echo własnego dzieciństwa i być może ukłucie niepokoju: skoro nawet Stumilowy Las nie jest już bezpieczny, to co zrobiliśmy ze światem, który mieliśmy chronić? Dzieci zobaczą przygodę, bohaterów i zadanie do wykonania. Jedni wejdą do tej książki przez pamięć, drudzy przez ciekawość. Spotkają się pośrodku — tam, gdzie literatura robi rzecz najważniejszą: uruchamia rozmowę.


Szczególną rolę odgrywa w tej książce mapa. W tradycji „Kubusia Puchatka” mapa Stumilowego Lasu była czymś więcej niż pomocą orientacyjną. Była zaproszeniem do świata. Dziecko, patrząc na nią, miało poczucie, że zna układ tej krainy: gdzie mieszka Królik, którędy można pójść, gdzie czai się przygoda. Mapa porządkowała wyobraźnię.


W „Stumilowym Lesie po stu latach” mapa staje się także narzędziem sprawczości. Nie chodzi już tylko o to, by zobaczyć, gdzie co jest. Chodzi o to, by zapytać: co można zmienić? Co da się naprawić? Gdzie posadzić drzewa, jak zatrzymać wodę, jak odzyskać cień, jak pomyśleć o wspólnym miejscu nie jak o dekoracji, ale jak o odpowiedzialności?







To bardzo mądre ‘przesunięcie’. Książka nie kończy się bezradnością. Nie mówi dzieciom: świat jest w kryzysie, a wy macie się bać. Mówi raczej: zobaczcie, świat się zmienia, ale można uczyć się reagować. Można zacząć od najbliższego otoczenia. Od własnej mapy. Od własnego „tu”.


Ilustracje Piotra Welka są w tej opowieści nie dodatkiem, lecz drugim językiem książki. Profesor z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, grafik i twórca multimedialny, buduje świat rozpoznawalny, a jednak przesunięty. Ten las nie jest już tylko miękkim pejzażem dzieciństwa. Jest miejscem po przejściach. Ma w sobie ślad niepokoju, ale nie traci urody. Dzięki temu ilustracje nie dopowiadają tekstu wprost, tylko tworzą z nim napięcie: między pamięcią a zmianą, czułością a ostrzeżeniem, bajką a współczesnością.


To ważne, bo książki dla dzieci często traktuje się z niesłuszną pobłażliwością. Jakby były prostsze, mniej wymagające, mniej intelektualne. Tymczasem dobra literatura dziecięca musi wykonać pracę podwójną: być zrozumiała dla młodego czytelnika i nie ignorować inteligencji dorosłego. „Stumilowy Las po stu latach” rozumie tę zasadę bardzo dobrze. Nie infantylizuje dzieci i nie rozgrzesza dorosłych.





W setną rocznicę pierwszego wydania „Kubusia Puchatka” powrót do Stumilowego Lasu nabiera szczególnego znaczenia. Klasyczna opowieść A.A. Milne’a przez dekady uczyła nas czułości wobec małych spraw: zgubionego ogona, nieporadnej odwagi, wizyty u przyjaciela, potrzeby bycia razem. Nowa książka Jacka Wasilewskiego i Piotra Welka dopisuje do tej tradycji pytanie naszych czasów: czy potrafimy zatroszczyć się o świat, zanim stanie się jedynie wspomnieniem?

Nie ma tu taniej nostalgii. Jest za to coś znacznie ciekawszego: rozmowa z klasyką, która nie polega na powtarzaniu dawnych wzruszeń, lecz na sprawdzaniu, czy potrafią one jeszcze pracować we współczesności. Okazuje się, że potrafią. Puchatkowy świat nadal może mówić o przyjaźni, lojalności, współodpowiedzialności i uważności — tylko dziś te słowa znaczą także troskę o miejsce, w którym żyjemy.

Bo przyjaźń w tej książce nie jest wyłącznie relacją między bohaterami. Jest modelem bycia w świecie. Przyjaciel to ktoś, kogo się nie zostawia, kiedy robi się trudno. Las także można potraktować jak przyjaciela. Nie jako zasób. Nie jako tło. Nie jako ładny obrazek z dzieciństwa. Jako wspólne dobro, od którego zależy życie wszystkich mieszkańców.


„Stumilowy Las po stu latach” ma więc rzadką cechę książek naprawdę potrzebnych: potrafi być jednocześnie ciepła i niepokojąca, lekka i mądra, zakorzeniona w tradycji i całkowicie współczesna. Można ją czytać dla przyjemności, dla rozmowy, dla ilustracji, dla sentymentalnego powrotu do znanego świata. Ale można też czytać ją jako zaproszenie do działania.


Najpiękniejsze jest w niej chyba to, że nie odbiera dzieciom nadziei. Przeciwnie – traktuje nadzieję serio. Nie jako miłe słowo na zakończenie, ale jako zadanie. Nadzieja wymaga wyobraźni, planu, współpracy i odwagi, nawet jeśli jest to odwaga na miarę mieszkańców Stumilowego Lasu.


A może właśnie taka odwaga jest dziś najbardziej potrzebna.


Bo jeśli chcemy ocalić świat, dobrze zacząć od miejsca, które kochamy.


Nawet jeśli jest to las z książki.

„Stumilowy Las po stu latach” nie pyta więc tylko o to, co stało się ze światem dzieciństwa. Pyta przede wszystkim, co zrobimy z jego przyszłością. I podpowiada coś ważnego: wielkie zmiany zaczynają się od rzeczy pozornie małych — od uważności, współpracy, troski o najbliższe otoczenie i wiary, że wspólnie można coś naprawić.

Bo może właśnie na tym polega dziś prawdziwa przyjaźń — nie tylko na byciu razem, ale także na wspólnej trosce o świat, który chcemy zostawić po sobie.

Być może dlatego ta książka zostaje w pamięci dłużej niż trwa sama lektura. Bo kiedy babcia czyta ją wnukom, rodzice dzieciom, a dzieci pytają „co będzie dalej?”, rozmowa nagle przestaje dotyczyć tylko bohaterów ze Stumilowego Lasu. Zaczyna dotyczyć nas wszystkich.

Świata, który odziedziczyliśmy — i tego, który dopiero komuś przekażemy.

Sto lat temu Stumilowy Las był miejscem, do którego uciekaliśmy przed światem. Dziś wracamy do niego po coś odwrotnego — żeby lepiej zrozumieć świat, który wymaga naszej uwagi.

Dlatego „Stumilowy Las po stu latach” nie zostawia czytelnika z poczuciem straty, lecz z pytaniem: co możemy zrobić, żeby miejsca, które kochamy, nie pozostały już tylko wspomnieniem?

Jeszcze nie jest za późno.




Tytuł książki – „Stumilowy las po stu latach”
Autor – Jacek Wasilewski
Ilustracje – Piotr Welk
Wydawnictwo – Gargulio Piotr Welk



Piotr Welk i Jacek Wasilewski

Grafiki prezentujemy dzięki uprzejmości prof. Piotra Welka

 

 




Tworzenie tekstów o kulturze dobrze smakuje przy kawie.
Jeśli masz ochotę, możesz postawić kawę naszej redakcji.
Z góry serdecznie dziękujemy! ☕ 😊

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!