Duchy na Dobrej, czyli "Strachy na Lachy"

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Duchy na Dobrej, czyli

Duchy na Dobrej, czyli "Strachy na Lachy"

13.03.26

Jest ich czworo, BenekNastka, Franek i Jana, wszyscy na progu dorosłości szukają własnej drogi. A to oznacza nie tylko przyjemne chwile (w mniejszości), ale i stos problemów (częściej), kryzysów większych i mniejszych, różnych doświadczeń społecznych i tych najbardziej osobistych. A co ma do tego tajemniczy Dusiołek i dlaczego zachomikował się w pewnym warszawskim mieszkaniu? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Emi Buchwald, reżyserka filmu „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, który właśnie trafia do kin. 

 
Każdy z czwórki rodzeństwa musi odnaleźć własną drogę i skrzętnie próbuje rozwikłać poplątane ścieżki życia, nie tracąc przy tym łączących ich więzi. Najmłodszy, Benek, mierzy się z bolesnym odrzuceniem ze strony starszego brata, Franka, który dotąd był jego najlepszym przyjacielem. Chłopaka nawiedza także tajemnicza zjawa – Dusiołek – niepozwalająca mu zasnąć i wywołująca nagłe napady paniki. Ale to on przechodzi najgłębszą filmową przemianę, co nie pozostaje bez wpływu na relacje rodzinne. 
 
Uciekający od rodziny Franek wplątuje się w toksyczny związek, popada w kłopoty z narkotykami i coraz bardziej pogrąża się w chaosie. Jego stan budzi niepokój Nastki, siostry bliźniaczki, która sama pragnie miłości i stabilizacji. Najstarsza z rodzeństwa, Jana, pracuje nad projektem artystycznym, który ma przynieść ukojenie nie tylko młodszemu rodzeństwu, lecz także jej samej. Lecz jak to w życiu bywa, nie wszystko układa się po myśli zainteresowanych. A raczej częściej nie układa się tak, jak powinno. Ech życie!

 


„Ten film nazywamy love story o rodzeństwie, ponieważ nasi bohaterowie bardzo się kochają i potrzebują nawzajem, ale potrzebują też od siebie odpocząć. Przyciągają się i odpychają, by ostatecznie zrozumieć, że mogą być blisko, ale na trochę innych zasadach, niż do tej pory” – mówi Emi Buchwald, reżyserka filmu. 

Reżyserka skupia się na relacjach, lękach i empatii, metaforycznie wykorzystując postać zjawy, być może nawiązującej do duchów Leśmiana. Kto wie... 
Twórczyni – jak mówi w wywiadach – sama ma pięcioro rodzeństwa, więc doświadczenia, o których opowiada zapewne zna także z własnego podwórka, a film mocno wyrasta również z jej sytuacji. A nawet jeśli nie wszystkie opowiedziane tam historie są zaczerpnięte z życia, a raczej całkiem fikcyjneEmi na pewno wie, o czym mówi. 

„Chcę opowiadać o tym, co jest złożone i wymagające zastanowienia, niż udawać, że świat jest czymś, co już rozpracowałam i mogę teraz wytłumaczyć go innym. Nie wiem, jak jest. Życie i relacje są zbyt skomplikowane, zbyt zaskakujące. Nie potrafię dawać gotowych odpowiedzi. Mogę opowiedzieć o tym, co widzę, co czuję, co pochłania moje myśli – ale nie zamykam tego w jednoznacznych wnioskach” – mówi Emi Buchwald w wywiadzie dla Kmag.pl. 
 

 
Określany przez krytyków mianem olśnienia, debiut fabularny Emi Buchwald to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów roku – który przyniósł reżyserce Nagrodę Orzeł w kategorii Odkrycie Roku. Karolina Rzepa – odtwórczyni roli Jany – otrzymała zaś Orła w kategorii Najlepsza Drugoplanowa Rola Kobieca. 
Jana jest nie tylko starszą siostrą, ale właściwie matkuje swoim braciom pod nieobecność schorowanych rodziców. A dzieci – wiadomo – chcą iść własną drogą, nawet jeśli wiedzie ona naokoło i jest mocno wyboista. 

A przy tym wszyscy bardzo boją się odrzucenia. Bo kiedy w jednej ze scen filmu słyszymy: „Moja koleżanka z roku prowadzi badania nad wpływem stylu przywiązania na pracę mózgu”, to za chwilę każdy z rodzeństwa (a może i widzów) może rozpoznać tam siebie. „Styl przywiązania może być 
lękowy  wtedy boisz się odrzucenia. Może być unikowy  wtedy boisz się zranienia. Osoby z tych dwóch stylów często się parują i to jest masakra”. To nie teoria. To historia wielu relacji – tych, które zaczynają się od nadziei, a z czasem gubią się w lęku i niedopowiedzeniach.
 



Filmowi bracia i siostry to jednak nie tylko ludzie, którzy szukają własnych dróg, ale także bliscy sobie członkowie rodziny, którzy w końcu spotykają się przy jednym stole, próbując się nawzajem zrozumieć. Albo spędzają czas pod wspólnym namiotem-igloo, filmową scenografią, która została odtworzona w 
foyer Kinomuzeum przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Scenografia nawiązuje do charakterystycznej filmowej sceny, w której więź rodzeństwa przechodzi w realne doświadczenie bliskości.
 


Igloo
 zaś, nawiązujące do dziecięcej potrzeby budowania bezpiecznych baz z koców, to przestrzeń zaprojektowana jako azyl dla przebodźcowanych układów nerwowych bohaterów filmu i widzów. Ma przywoływać skojarzenia z domowym ciepłem: miękkie tekstylia, drewno i fotele, które pamiętają wspólne rozmowy. Przygaszone światło, wytłumienie dźwięków i wszechobecna miękkość zapraszają, aby na chwilę odpuścić i zapomnieć o wszelkich codziennych przymusach.
 
Tak zaaranżowana przestrzeń jest dostępna dla publiczności do 23 marca, zaś autorkami scenografii do filmu są: Ewa Mroczkowska i Zo Wilczkowska. 


Opinie krytyków również są więcej niż przychylne filmowi.
 
„Kino idealnie skrojone na nasze czasy  czułe, chwytające za serce, opowiadające prawdę o człowieku w skomplikowanej rzeczywistości” – pisze na portalu Onet.pl, Dominik Jedliński. 
 
„Mocny, głośny, pełen autentyczności debiut”! – to już TwojStyl.pl i Agnieszka Nieradzka-Prokopowicz. 


„Wspaniale zagrana, szczera i czuła opowieść o młodych ludziach. Małe wielkie kino, bardzo mi bliskie” – puentuje na łamach Interii.pl Anna 
Kempys.
 


„Jedna z lepszych historii o dorastaniu, jaka kiedykolwiek powstała w polskiej kinematografii unikatowy i jedyny w swoim rodzaju” – recenzuje Martyna 
KucybałaDziennikbałtycki.pl
 
 
W obsadzie „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” znaleźli się: Bartłomiej 
Deklewa („Światłoczuła”, „Absolutni debiutanci”), Karolina Rzepa („Krew z krwi”, „Północ Południe”), Tymoteusz Szczyl Rożynek, Izabella Dudziak („Norwegian Dream”, „Forst”), Andrzej Kłak („Piękna łąka kwietna”, „1670”), Piotr Napierała („1670”, „Seks dla opornych”).
 


„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” można już oglądać w kinach.
 
 


Przed projekcją 
filmu usłyszycie spot „W czerni kina” z kampanii społecznej Legalnej Kultury w autorskim wykonaniu Emi Buchwald.
 
 

Autorka – Jolanta Tokarczyk
 

Zdjęcia: Materiały prasowe/Kino Świat


Cytowany fragment wywiadu pochodzi z rozmowy dla 
Kmag.pl (
https://kmag.pl/article/nie-ma-duchow-w-mieszkaniu-na-dobrej-list-milosny-emi-buchwald-do-rodzenstwa-wywiad). 
Zdjęcia: materiały dystrybutora filmu – Kino Świat Sp. z o.o. 




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!