Słoń, o którym trzeba rozmawiać

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Słoń, o którym trzeba rozmawiać

Słoń, o którym trzeba rozmawiać

10.11.22

W języku angielskim jest zwrot „elephant in the room” czyli „słoń w pokoju”, który oznacza duży problem, którego wszyscy są świadomi, ale który jest ignorowany, ponieważ dyskusja na ten temat jest dla wszystkich niewygodna. Takim słoniem do niedawna była obecność osób LGBT+ w polskim społeczeństwie i jej reprezentacja w polskim kinie. „Słoń” – debiut Kamila Krawczyckiego – jest kolejnym, dość udanym głosem w dyskusji na ten temat.
 

Fabułę filmu można streścić w kilku zdaniach: Bartek prowadzi małe gospodarstwo na Podhalu. Kiedy opuścił ich ojciec, jego matka się załamała, wówczas to on musiał zostać głową rodziny. Pewnego dnia umiera ich sąsiad i jego syn Dawid przyjeżdża na pogrzeb. Bartek fascynuje się Dawidem i jego beztroską. Pierwsza miłość zmusza go do podjęcia decyzji, czy jest już gotowy, żeby sięgnąć po swoją wolność.


 

O swoich inspiracjach do scenariusza Kamil Krawczycki mówi: „inspiracją do napisania scenariusza było przede wszystkim moje dorastanie w małym mieście na Podhalu, praktycznie na wsi. Nie jest to film autobiograficzny, ale jest inspirowany wieloma historiami, które mnie otaczały”. W „Słoniu” bardzo wyraźnie zarysowane są różnice w spojrzeniu na świat dwóch bohaterów. Bartek jest młody, trochę naiwny, mocno zakorzeniony w swojej społeczności. Dawid jest jego przeciwieństwem – bardziej dojrzały, doświadczony, świadomy swojej orientacji seksualnej, którą Bartek dopiero odkrywa. „Przede wszystkim jest to historia dająca głos polskim queerowym bohaterom.” – mówi Kamil Krawczycki. – „Pomimo iż problemy związane z wchodzeniem w dorosłość czy opuszczeniem domu rodzinnego są uniwersalne, to jednak osoby queerowe zmagają się z dodatkowymi ciężarami jak coming out czy wykluczenie ze strony rodziny. Do tego w Polsce słyszą z ust prezydenta, że są ideologią czy też dostają feedback z internetu, że 140 tysięcy rodaków podpisało się pod ustawą „Stop LGBT”. Mają wystarczająco swoich problemów, a dodatkowo muszą słuchać takich bredni.

 

W wielu komentarzach krytyków pojawia się opinia, że to film na temat osób LGBT+, jakie na zachodzie powstawały już 10 lat temu lub nawet dawniej. Ale na zachodzie temat praw osób nieheteornormatywnych jest już dawno przerobiony i dlatego w ich kinematografii geje i lesbijki są czymś zwyczajnym. W Polsce „dramat rodzinny oraz piękny romans gejowski osadzony na polskiej wsi” (cytat z materiałów promujących film) nadal jest filmem kontrowersyjnym. Odnosi się do tego sam reżyser: „Historia miłości Bartka i Dawida w kontekście światowego kina nie jest oczywiście odkrywcza. Jest opowiadana przy użyciu bardzo prostych środków, jednak uważam, że takie historie są ważnymi cegiełkami w budowaniu polskiego kina queerowego, które nareszcie zaczyna kiełkować. Historie opowiadane w naszym ojczystym języku, na naszym podwórku, z polskimi bohaterami. Nigdy nie powinniśmy zapominać jak ważna jest reprezentacja. Zrealizowałem film, który sam chciałbym zobaczyć lata temu, a wtedy nikt mi go nie dał. Odkąd zdecydowałem, że podążam w stronę reżyserii czyli jakieś 7 lat temu, wiedziałem, że w moim debiucie chcę opowiedzieć prostą historię miłosną z queerowymi bohaterami. Po polsku.”

 

Na szczęście środowisko filmowe w naszym kraju jest coraz bardziej otwarte na tematykę LGBT+, czego dowodem jest coraz większa liczba filmów poruszających ten temat oraz, co jest równie ważne, są one dostrzegane i nagradzane na polskich festiwalach. „Słoń” zdobył na 47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni nagrodę w Konkursie Filmów Mikrobudżetowych za "najbardziej spełniony debiut w konkursie mikrobudżetów, za bezwstydnie romantyczny melodramat, film szczery i odważny". Grający Bartka Jan Hrynkiewicz został też zauważony przez kapitułę Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego i znalazł się w gronie nominowanych do tej prestiżowej nagrody.





Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Jeśli podoba Ci się nasz artykuł, udostępnij go


Do góry!