Światowy Dzień Własności Intelektualnej 2026: prawo autorskie i sport – współpraca nie zawsze na medal

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Światowy Dzień Własności Intelektualnej 2026: prawo autorskie i sport – współpraca nie zawsze na medal

Światowy Dzień Własności Intelektualnej 2026: prawo autorskie i sport – współpraca nie zawsze na medal

24.04.26

26 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Własności Intelektualnej (World Intellectual Property Day) – święto poświęcone twórczej działalności człowieka. W 2026 roku jego obchody związane są ze sportem i są poświęcone twórcom, wynalazcom i przedsiębiorcom kształtującym świat profesjonalnego sportu.

 

Sport a własność intelektualna

 

Od piłki nożnej, przez tenis, po łyżwiarstwo figurowe – w każdej dyscyplinie sportowej producenci, realizatorzy czy twórcy pracują za kulisami, aby przesuwać granice możliwości sportowych, poprawiać wrażenia widzów i dostarczać transmisje wydarzeń sportowych do każdego domu. Prawa własności intelektualnej – oraz ochrona prawna, jaką zapewniają – stanowią podstawę zabezpieczenia wartości ekonomicznej sportu i napędzają rozwój branży.

 

Dzięki stałemu rozwojowi tej branży organizacje sportowe mogą finansować prestiżowe wydarzenia sportowe i promować rozwój sportu na całym świecie. Zakres, w jakim prawo własności intelektualnej krzyżuje się ze sportem, jest niezwykle szeroki i obejmuje takie pola jak ochrona praw do transmisji wydarzeń, patenty chroniące np. profesjonalny sprzęt, wizerunki sportowców czy – o czym w kontekście Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech było ostatnio głośno – prawa do muzyki odtwarzanej podczas przejazdów łyżwiarzy figurowych.

 

Prawa do transmisji i prawa medialne

 

Postęp w dziedzinie technologii komunikacyjnych zrewolucjonizował transmisje sportowe i umożliwił miliardom ludzi na całym świecie uczestnictwo w widowiskach i emocjach związanych z najważniejszymi wydarzeniami sportowymi. Prawa autorskie i prawa pokrewne, zwłaszcza te dotyczące organizacji nadawczych, stanowią podstawę relacji między sportem a telewizją i innymi mediami. Organizacje telewizyjne i medialne płacą ogromne kwoty za wyłączne prawo do transmisji na żywo najważniejszych wydarzeń sportowych.

 

Dla większości organizacji sportowych sprzedaż praw do transmisji i praw medialnych stanowi obecnie największe źródło dochodów, zapewniające środki niezbędne do finansowania dużych imprez sportowych, modernizacji obiektów oraz wspierania rozwoju sportu na poziomie lokalnym. Tantiemy, które nadawcy uzyskują ze sprzedaży swoich materiałów filmowych innym podmiotom medialnym, umożliwiają im inwestowanie w kosztowną infrastrukturę organizacyjną i techniczną niezbędną do transmisji wydarzeń sportowych dla milionów kibiców na całym świecie.

 

Prawa do transmisji i prawa medialne zazwyczaj należą do organizatorów wydarzeń sportowych, takich jak międzynarodowe federacje, krajowe związki lub profesjonalne ligi, i są przez nich zarządzane. Organizacje te pełnią rolę właścicieli praw i negocjują umowy z nadawcami oraz firmami medialnymi, przyznając im prawo do transmisji na żywo, pokazywania skrótów lub udostępniania treści na żądanie (pay per view).

 

Organizacje te muszą się obecnie mierzyć z problemem nielegalnych streamów przechwytujących oryginalny sygnał. Dlatego tak ważne jest, aby kibice, dla których istotny jest rozwój kultury aktywności fizycznej, korzystali wyłącznie z oficjalnych i legalnych źródeł takich transmisji – nawet jeśli wiąże się to z uiszczeniem niewielkiej opłaty za dostęp. Niestety dane wyraźnie pokazują, że tego typu piractwo przybiera na sile, a rynek nielegalnego udostępniania treści przynosi rok do roku ponad 2 miliardy złotych straty.

 

Najwięcej pirackich streamingów odnotowuje się obecnie w takich krajach jak Stany Zjednoczone (w 2025 r. ok. 5 miliardów odsłon), Wielka Brytania czy Niemcy. Co ciekawe, badania pokazują, że w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (w tym w Polsce) trend wydaje się być odwrotny i liczba odsłon nielegalnych streamów spada.

 

Wizerunki znanych sportowców

 

Kilka lat temu Zlatan Ibrahimović – znany piłkarz – wywołał niemałą aferę, poruszając drażliwy temat, który przez ostatnie dwie dekady właściwie nie był nagłaśniany. Reprezentant Szwecji w poście na Twitterze, skierowanym do Electronic Arts (EA) – producenta gier m.in. z serii FIFA – zapytał, na jakiej podstawie twórcy tytułu korzystają z jego podobizny i nazwiska. Zapewnił również, że nigdy nie udzielał na to zgody, a także że nie jest członkiem FIFPro – organizacji, która na wzór podmiotów zarządzających prawami autorskimi artystów rozporządza m.in. wizerunkami piłkarzy. „Ktoś zarabia na moim nazwisku i twarzy. I to od lat, bez mojej zgody. Czas to w końcu zbadać”.
Co ciekawe, w 2025 roku pojawiły się informacje, że Zlatan Ibrahimović ma zostać twarzą okładki EA FC 26. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, oznaczałoby to zmianę tonu w relacjach między piłkarzem a Electronic Arts i de facto odejście od wcześniejszych sporów dotyczących wykorzystywania wizerunku. Według przekazów medialnych były napastnik miał wyrazić zgodę na wykorzystanie swojego wizerunku w celach marketingowych gry, a nawet wziąć udział w sesji zdjęciowej stylizowanej na jego dawną fotografię, gdy nie był jeszcze globalną gwiazdą futbolu.

Gry komputerowe nie są oczywiście jedynym „miejscem”, gdzie bezprawnie wykorzystywane są wizerunki znanych sportowców. Należy pamiętać, że wizerunek osoby jest chroniony na mocy przepisów Kodeksu cywilnego oraz ustawy o prawie autorskim, a czasami w grę wchodzą także przepisy prawa własności przemysłowej.

 

Bywa bowiem tak, że elementem wizerunku danego sportowca jest zarejestrowany znak towarowy – np. w przypadku Cristiano Ronaldo zestawienie symboli „CR7”. Gareth Bale zastrzegł charakterystyczną cieszynkę (sposób celebracji zdobytego gola), w której układa dłonie w kształt serca, a wszystko to w połączeniu z jego meczowym numerem 11. Na tego typu aspekty muszą zwracać uwagę np. drobni przedsiębiorcy, którzy wykorzystują wizerunki znanych sportowców do promowania swojej działalności. Kartonowe podobizny czy zdjęcia w menu restauracji lub na ulotkach są częstym elementem wakacyjnych, nadmorskich krajobrazów – są to jednak bardzo ryzykowne działania, które mogą prowadzić do surowych konsekwencji, także finansowych.

Muzyka na lodowisku

 

Podczas tegorocznych Zimowych Igrzysk Olimpijskich świat łyżwiarstwa figurowego znalazł się w nietypowym klinczu: prawo autorskie nagle stało się częścią coraz bardziej skomplikowanego równania artystycznego. Sytuacja Tomasa-Llorenca Guarino Sabaté, hiszpańskiego łyżwiarza, który przez cały sezon przygotowawczy wykonywał popularny program inspirowany postaciami z filmu „Minionki” przy akompaniamencie składanki czterech utworów z filmu „Jak ukraść Księżyc” (z serii o Minionkach), wzbudziła szerokie zainteresowanie. Zachodziło bowiem ryzyko, że Hiszpan nie otrzyma na czas zgody na wykorzystanie tej muzyki podczas swojego przejazdu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

 

Można by na to machnąć ręką i doradzić mu przejazd do innych utworów – jednak w świecie łyżwiarstwa figurowego, gdzie każda sekunda przejazdu jest zsynchronizowana z konkretnymi dźwiękami, a co za tym idzie ćwiczona miesiącami, taka rada jest – eufemistycznie rzecz ujmując – do niczego. Finalnie zapewne w jakimś stopniu pod wpływem presji opinii publicznej Sabaté otrzymał ostateczną zgodę na wykorzystanie fragmentu utworu „Freedom” autorstwa znanego producenta Pharrell Williamsa.

 

Ta sytuacja pokazała, jak ważne jest prawidłowe zabezpieczenie licencji, jeśli chcemy w jakimś celu wykorzystać cudzą twórczość. Hiszpan był bowiem przekonany, że nie musi uzyskiwać żadnych zgód czy pozwoleń, jednak organizatorzy igrzysk wykazali się świetnym refleksem i znajomością prawa. Jako właściciele praw do transmisji tego wydarzenia wiedzieli prawdopodobnie, z jakimi konsekwencjami mogą się spotkać, gdyby doszło do rozpowszechnienia cudzej piosenki bez odpowiedniej zgody.

 

Dlatego też wymusili na zawodniku załatwienie wszelkich formalności prawnych – i bardzo dobrze, mając na uwadze to, co wydarzyło się na igrzyskach w Pekinie. W lutym 2022 roku zespół Heavy Young Heathens pozwał amerykańskich łyżwiarzy Alexę Knierim i Brandona Fraziera po tym, jak para wystąpiła przy akompaniamencie coveru utworu „House of the Rising Sun” w wykonaniu tej grupy. Pozew obejmował również Amerykańską Federację Łyżwiarstwa Figurowego oraz stację NBC i zakończył się ugodą na nieujawnioną kwotę, która według nieoficjalnych informacji wyniosła 1,4 mln dolarów amerykańskich. Wywołało to zrozumiały niepokój wśród kierownictwa stacji telewizyjnych i łyżwiarzy, którzy z dnia na dzień musieli stać się bardziej świadomi kwestii prawa autorskiego.

 

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, sport i prawo autorskie to obecnie nierozłączna para. Wynika to przede wszystkim z rozwoju technologicznego i splotu wydarzeń sportowych z nowoczesnymi rozwiązaniami w zakresie transmisji, odtwarzania czy wykorzystywania twórczości w ramach danej dyscypliny sportowej.

 

Chroniąc dorobek twórców, wynalazców i przedsiębiorców kształtujących świat profesjonalnego sportu, własność intelektualna zapewnia jednocześnie uznanie i sprawiedliwe wynagrodzenie oraz sprzyja ciągłej kreatywności i innowacyjności, które inspirują fanów na całym świecie.

Autor: Paweł Kowalewicz, prawnik




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!