Instagram - dobra i zła wiadomość dla użytkowników

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Instagram - dobra i zła wiadomość dla użytkowników

Instagram - dobra i zła wiadomość dla użytkowników

04.02.22

Czy Instagram ma szansę zostać serwisem przyjaznym twórcom, w którym ich prawa są odpowiednio chronione? Rozbieżności w orzecznictwie amerykańskich sądów oraz ostatnio wzmożone, wymierzone w nich cyberataki nie rysują świetlanej przyszłości w tym zakresie.


Osadzanie postów a prawa autorskie


W 2020 roku pisaliśmy o zapowiedzi władz Instagrama, w zakresie planowanych zmian w regulaminie serwisu. Chodziło o wprowadzenie mechanizmów ułatwiających ochronę umieszczanych autorskich treści. „Proautorski” kurs Instagrama był pokłosiem procesu, który amerykański fotograf Elliot McGucken wytoczył wydawcy Newsweeka. McGucken podnosił, że tygodnik wykorzystał bez jego zgody autorską fotografię przedstawiającą wyschnięte słone jezioro znajdujące się w Parku Narodowym Doliny Śmierci w środkowej Kalifornii. Sprytni edytorzy postanowili obejść przepisy i na swojej stronie opublikowali zdjęcie będące odnośnikiem do instagramowego profilu fotografa. Takie działanie określane jest mianem osadzania (ang. embedding) i polega na umieszczaniu na witrynie internetowej nie tyle samej fotografii, tylko gotowego kodu odsyłającego do innej strony źródłowej. Cel jest jasny – mieć obrazek na stronie, bez konieczności jego pobierania i umieszczania pod nowym adresem. Jest to również bardzo atrakcyjne z punktu widzenia użytkownika – w momencie, gdy dana fotografia lub grafika nam się spodoba, jednym kliknięciem, przenosimy się na profil artysty. Praktyka do tej pory powszechna i często używana, została przeanalizowana przez sąd, który zdecydował, że w tej sprawie Newsweek działał bezprawnie, co w konsekwencji doprowadziło do naruszenia praw twórcy. Jakiś czas po zakończeniu procesu Instagram zapowiedział wprowadzenie szeregu nowych zasad. Przede wszystkim zmienić ma się zmienić regulamin witryny. Miał tam się pojawić zapis, zgodnie z którym serwis będzie wymagał od swoich użytkowników licencji na wrzucane na zewnętrzną stronę internetową treści. Więcej na ten temat można przeczytać w naszym artykule „Jak korzystać z Instagrama, aby nie narobić sobie kłopotów?”


Instagram wtórnie odpowiedzialny


Od tych deklaracji minęły blisko dwa lata, jednak regulamin platformy, w tym zakresie pozostał bez zmian. Co prawda Instagram wprowadził nowe narzędzie, które można by było określić mianem „protwórczym”, jednak nie są to działania na zapowiadaną skalę. W połowie grudnia zeszłego roku, Instagram wprowadził nową funkcję, która pozwala użytkownikom zdecydować czy zezwolić na osadzanie swoich postów i treści na profilach osób trzecich. Do tej pory jedynym sposobem na ograniczenia niechcianego osadzania, było prowadzanie profilu prywatnego (aby uzyskać do niego dostęp, użytkownicy muszą poprosić o zgodę właściciela konta). Było to o tyle problematyczne, że zarabianie na Instagramie wiąże się ilością wyświetleń i subskrypcji – a prywatne profili w oczywisty sposób blokują ruch na danym profilu. Co jednak istotne Instagram wygrał ostatnio proces, którego przedmiotem było właśnie osadzanie. Sąd federalny Kalifornii stwierdził, że serwis nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za wykorzystanie osadzonych postów na stronach internetowych osób trzecich, ponieważ oryginalne zdjęcia i filmy nie są przechowywane na osobnym serwerze. Jest to finał sprawy zainicjowanej przez fotografkę Alexis Hunley, która pozwała Instagram w maju 2021 r., twierdząc, że jego korporacyjny rodzic, Facebook Inc., stworzył narzędzie do osadzania, aby zwiększyć obecność Instagrama w witrynach stron trzecich i w ten sposób zwiększyć swoje przychody. Argumentowała, że Instagram jest wtórnie odpowiedzialny za naruszenie praw autorskich na platformach takich jak Buzzfeed i Mashable, które wyświetlają treści publikowane przez użytkowników Instagrama bez płacenia im za wykorzystanie danych treści. Jak widać kwestia osadzania jest skrajnie polaryzująca i brakuje obecnie odpowiednich narzędzi prawnych, aby w sposób całościowy rozwiązać te sytuację.


Instagram ofiarą cyberprzestępców


Instagram boryka się ostatnio także z problemami innego typu. Cyberprzestępcy znaleźli nowy sposób na atakowanie jego za pomocą e-mailowego oszustwa „phishingowego”[1]. Według Paula Ducklina, badacza cyberbezpieczeństwa z brytyjskiego przedsiębiorstwa Sophos, oszuści wykorzystują fałszywe powiadomienia o naruszeniu praw autorskich jako przynętę na użytkowników Instagrama. Nie jest to zupełnie nowy proceder, a ofiarą padło już kilkoro celebrytów. Phishing to sztuczka wykorzystywana przez oszustów w celu nakłonienia potencjalnych ofiar do ujawnienia poufnych informacji za pomocą fałszywych wiadomości i podejrzanych stron logowania. Oszuści wydobywają poufne informacje, takie jak adres e-mail, data urodzenia, lokalizacja i numer telefonu, za pomocą „złośliwych” linków i uzyskują pełny dostęp do kont swoich ofiar. Należy zauważyć, że osoby posiadające duże profile zazwyczaj mają tam podane adresy e-mail z tymi kontami połączone. Czyni ich to bardziej podatnymi na otrzymywanie fałszywych wiadomości e-mail informujących o naruszeniu praw autorskich. Po krótkim wewnętrznym śledztwie odtworzono sposób działania hakerów. Wysyłali oni fałszywe powiadomienia o naruszeniach praw autorskich i prosili ofiarę, aby „udowodniła swoją niewinność”, podając link do sprzeciwu wobec „skargi” – „Użytkownicy Instagrama otrzymują wiadomość na swoje konto, która brzmi: „Cześć, … Niedawno otrzymaliśmy skargę dotyczącą posta na Twoim Instagramie. Twój post został zgłoszony jako naruszający prawa autorskie. Twoje konto zostanie usunięte, jeśli nie zostanie wniesiony sprzeciw wobec dzieła chronionego prawami autorskimi. Jeśli uważasz, że to stwierdzenie jest nieprawidłowe, wypełnij formularz sprzeciwu, korzystając z poniższego linku” – brzmi treść otrzymywanych przez ofiary wiadomości. „Złośliwa” strona internetowa prosi o podanie adresu e-mail i hasła na Instagramie. Następnie pojawia się komunikat informujący o pomyślnym przesłaniu odwołania. Ostatecznie użytkownicy są nakłaniani do podania hasła, którego kradzież umożliwia uzyskanie pełnego dostępu do ich kont na platformie. Eksperci uważają, że proceder może się przybierać na sile wraz z liczbą przejętych profili. Osoby, które umieszczają na Instagramie autorskie treści, powinny w nadchodzących miesiącach zachować szczególną ostrożności i wnikliwie weryfikować otrzymywane, automatyczne wiadomości. Na blogu wspomnianego Paula Ducklina można znaleźć szczegółowy opis tego oszustwa wraz z praktycznymi radami jak nie dać się oszukać.

 

Autor: Paweł Kowalewicz - prawnik

Zdjęcie główne: Pixabay License

 



[1] Metoda oszustwa, w której przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucję w celu wyłudzenia poufnych informacji, zainfekowania komputera szkodliwym oprogramowaniem czy też nakłonienia ofiary do określonych działań.






Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Jeśli podoba Ci się nasz artykuł, możesz go udostępnić


Do góry!