Prawo autorskie w Polsce i na Ukrainie - dwa światy w spojrzeniu na ochronę twórców

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Prawo autorskie w Polsce i na Ukrainie - dwa światy w spojrzeniu na ochronę twórców

Prawo autorskie w Polsce i na Ukrainie - dwa światy w spojrzeniu na ochronę twórców

12.05.22

Mimo, że temat prawa autorskiego na Ukrainie nie jest obecnie kwestią priorytetową, to pozostaje jednak bardzo ciekawą. Tamtejsze regulacje, a przede wszystkim sposób ich stosowania, są poniekąd unikatowym pomostem pomiędzy systemami wschodnimi i europejskimi.

 

Ukraina zwrócona i dążąca w stronę Zachodu została mniej lub bardziej formalnie zmuszona do „europeizacji” swojego ustawodawstwa. Dzięki temu ustanowione zostało państwa o konkretnym ładzie konstytucyjnym i zyskało ono pozycję poważnego partnera biznesowego. Inwestorzy lubią w końcu lokować kapitał w krajach o ustabilizowanym systemie prawnym, gdyż zabezpiecza to ich interesy.

 

W ciągu ubiegłej dekady Ukraina była zatem poddawana różnym audytom, które miały pokazać realny stan rzeczy. Warto w tym kontekście zawrócić uwagę na raport przedstawiciela USA ds. handlowych (United States Trade Representative) z 2013 r., w którym Ukraina została oceniona jako „kraj priorytetowy” w związku z łamaniem praw autorskich (dokonywały go nawet same agencje rządowe). Amerykanie zagrozili wówczas nałożeniem sankcji w postaci ponownego wprowadzenia uprzednio wycofanych ceł. Sytuacja uległa poprawie i Ukraina posiada obecnie ustawę, na podstawie której realizowana jest ochrona prawnoautorska, jednak dalej pozostaje w podobnej pozycji, w jakiej Polska była w połowie lat 90-tych – przepisy to jedno, a ich stosowanie to zupełnie inna sprawa. Ale skoro przy przepisach już jesteśmy, warto zauważyć, że polskie i ukraińskie, choć podobne, zawierają szereg dość istotnych rozbieżności.

 

Różnice w obu systemach prawnych

 

Ukraiński akt, w przeciwieństwie do polskiego, zawiera ciekawe wyłączenia w art. 10[1]. Podobnie jak u nas ochroną nie są objęte akty normatywne czy dokumenty państwowe i urzędowe, jednak tamtejsze przepisy idą dalej – dołączają do katalogu m.in rozkłady autobusowe, książki telefoniczne, zestawienia programów telewizyjnych oraz folklor, czyli „twórczość narodowa”.

 

Art 11 reguluje z kolei kwestie niespotykaną na polskim gruncie prawnym – certyfikację autorstwa. Polega to na tym, że uprawniony podmiot może odpłatnie uzyskać specjalne świadectwo zatwierdzające powstanie utworu nieopublikowanego lub jego datę publikacji. Dokument taki może stanowić również zatwierdzenie umowy (np. o przeniesienie praw autorskich) poprzez wpisanie jej do państwowego rejestru umów z zakresu własności intelektualnej.

 

Kolejną istotną różnicą jest rozbieżność w zakresie szerokości kręgu osób, które mogą korzystać z utworu w na podstawie dozwolonego użytku. Polskie prawo przewiduje, że własny użytek osobisty ograniczony jest do kręgu osób pozostających w związku osobistym, przy czym ustawa wskazuje na pokrewieństwo, powinowactwo lub stosunek towarzyski[2]. Ukraiński system zawęża to uprawnienie wyłącznie do rodziny (art. 25 ust. 1), a dokładniej do „najbliższej rodziny”, a według tamtejszego kodeksu rodzinnego, jest to rodzina, w której skład wchodzą osoby razem zamieszkujące we wspólnym gospodarstwie domowym, powiązanych wzajemnymi prawami i obowiązkami.

 

Takie rozwiązanie ma dwojaki skutek. Z jednej strony rozwiązuje doktrynalny problem definicji kręgu towarzyskiego, a co za tym idzie kwestię filesharingu pomiędzy osobami korzystającymi z sieci. Co do zasady nasz system dopuszcza takie wirtualne znajomości, uprawniając odbiorców do swobodnej wymiany utworów w ramach dozwolonego użytku osobistego. Z drugiej strony, eksperci wskazują, że tak wąskie ujęcie tego tematu jest jedną z przyczyn szeroko zakrojonego piractwa – ale do tego jeszcze wrócimy.

 

Kolejnym interesującym, lecz niespotykanym u nas aspektem regulacji, są przepisy dotyczące tzw. utworów zakazanych – dzieł rozmijających się z linią ideologiczną Związku Radzieckiego, którego władze zwalczały każdy przejaw „nieprawomyślności”. Zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, czas trwania praw autorskich, ustawodawcy wyznaczyli na 70 lat – od chwili śmierci autora (bądź ostatniego ze współautorów). Jednak w przypadku „dzieł zakazanych”, termin ten zaczyna biec od momentu ich rehabilitacji. Ukraińskie prawo (art. 28 ust. 6) dopuszcza bowiem możliwość  „oczyszczenie” ukraińskich autorów, których utwory zostały przez sowiecki reżim uznane za wrogie i ocenzurowane w latach 1917–1991.[3]

 

Ogniem i mieczem, a sprawa ukraińska

 

Zostawiając już kwestie stricte ustawowe, warto przyjrzeć się intrygującej sprawie dotyczącej procesu, który Jerzy Hoffman wytoczył, w związku z emisjami „Ogniem i mieczem” w ukraińskiej telewizji. Film miał być również sprzedawany na płytach DVD, a to wszystko, jak twierdził sam zainteresowany, miało odbywać się bez jego zgody. Sprawa ruszyła i wywoła międzynarodowe poruszenie, jednak we wszystkich instancjach sądy orzekły, że właścicielem praw do filmu jest ukraińskie ministerstwo kultury, a sąd odmówił uznania autora „«Ogniem i mieczem» za «podmiot prawa autorskiego»”.

 

„Po raz pierwszy w moim życiu zostałem pozbawiony praw autorskich do moich filmów przez sąd wolnego państwa. To źle pachnie (…) W większości krajów za naruszenie tego prawa nakładana jest taka kara, że nikomu nie przychodzi to do głowy[4] skomentował to Jerzy Hoffman. Ukraiński Departament ds. Własności Intelektualnej nie wypowiedział się w tej sprawie, zaś sądy odmawiają udzielania na ten temat informacji.

 

W tym miejscu należy postawić słuszne pytanie – skąd w ogóle wzięło się tak skandaliczne rozstrzygnięcie. W naszej kulturze prawnej, nie ma wątpliwości co do roli i statusu reżysera, jako podmiotu chronionego, jednak strona ukraińska, w niektórych przypadkach stosuje w tym zakresie przepisy oparta na Kodeksie Cywilnym Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Chodzi tu o art. 483, na podstawie którego pełnię autorskich praw majątkowych do powstałego dzieła filmowego posiada producent. Uprawnieni z tego tytułu są również współautorzy (reżyserzy, scenarzyści, operatorzy czy kompozytorzy muzyki), jednak jedynie w zakresie ich wkładu w obraz filmowy. Zatem wszystkie dzieła filmowe powstały jeszcze w czasie obowiązywania komunistycznych przepisów, będą właśnie w ten sposób traktowane.

 

Należy również wspomnieć, że na podstawie Nakazu Ministerstwa Kultury i Turystyki Ukrainy z dnia 19.05.2008 № 575/0/16-08 wszystkie filmy sfinansowane przez budżet państwa po 1991 r. , stanowią „własność ogólnopaństwową”. Nie ma w tym zatem niczego dziwnego, że do podobnych sporów dochodziło stosunkowo często – współautorzy filmów pozywają producentów, a częstym żądaniem jest przywróceni autorskich praw majątkowych poprzez zawarcie odpowiedniej umowy autorskiej, a także usunięcie skutków naruszenia poprzez wycofanie ze sprzedaży płyt z filmami oraz np. zaniechanie telewizyjnej emisji danego tytułu. Ukraińskie sądy niestety bardzo często rozstrzygają na korzyść producentów wskazując np. że nie ma zależności między zawarciem lub niezawarciem osobnych umów o przeniesieniu praw autorskich przez każdego ze współtwórców, gdyż producent wykorzystywał film jako całość, nie zaś poszczególne jego komponenty.

 

Perspektywy

 

Nasza współpraca z Ukrainą będzie się z pewnością rozwijać. Istnieje jednak dość zrozumiałe ryzyko, odstawienia kwestii ochrony własności intelektualnej na dalszy plan. Może się bowiem wydawać, że nasi wschodni przyjaciele, będą raczej potrzebowali pilnych inwestycji infrastrukturalnych, a zwłaszcza humanitarnych.

 

Wydaje mi się jednak, że kwestia prawa autorskie powinna stać się priorytetem w powojennym rozwoju tego kraju. Nie bez przyczyny mówi się o Ukrainie jako „drugiej dolinie krzemowej”[5], a ukraińscy specjaliści IT są niezwykle pożądanymi pracownikami. Miliardy dolarów, które najpewniej zostaną tam z tego powodu zainwestowane, mogą sprawić, że Ukrainę czeka niespotykany w najnowszej historii skok cywilizacyjny i inwestycyjny. Dotyczyć on zapewne będzie szczególnie IT i sektorów kreatywnych. A do tego potrzebna jest stabilna sytuacja prawna i absolutna i bezwarunkowa ochrona praw twórców.

 

Autor: Paweł Kowalewicz, prawnik

Fot. Licencja Pixabay



[2] Art. 23 pr. aut.: „Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego (…) Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego”; https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19940240083/U/D19940083Lj.pdf

[3]




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura





Do góry!