Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Piwo - kulinarne "dzieło sztuki"

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Piwo - kulinarne

Piwo - kulinarne "dzieło sztuki"

07.08.20

Obraz Zdzisława Beksińskiego na etykiecie rosyjskiego piwa. Czy browarnicy naruszyli prawa autorskie?

7 sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Piwa. Święto, które zostało ustanowione w 2007 r. przez dwóch Amerykanów, wydaje się być idealną okazją do porozmawiania o piwie w nieco innym kontekście.

 

Piwo, jakie jest, każdy widzi. Nie wszyscy jednak wiedzą, że historia tego napoju sięga czasów starożytnych. Za jego twórców uznaje się Sumerów - pierwszą cywilizację, w której spuściźnie kulturowej znajdują się dokumenty świadczące o produkcji piwa. W paryskim Luwrze, możemy zobaczyć gliniane sumeryjskie tabliczki zwane „Monument bleu” i datowane na ok. 4000 lat p.n.e. Wygrawerowano na nich postaci przygotowujące starożytny napój (piwo) z orkiszu. Jest to  najstarszy, namacalny dowód na przyrządzanie złocistego napoju ze zboża. Sumerowie warzyli dwa rodzaje piwa. Ciemne, mocne piwo przeznaczone było dla mężczyzn, natomiast kobietom przysługiwało piwo lekkie, zazwyczaj pszeniczne. Co ciekawe, w Sumerze produkcją piwa zajmowały się wyłącznie kobiety, gdyż to rzemiosło znajdowało się pod opieką bóstw żeńskich. Z kolei późniejsi Babilończycy, jako pierwsi, wprowadzili do piwnej receptury chmiel, który dziś powszechnie gości w butelkach i puszkach.

 

Jeśli już przy recepturach jesteśmy warto poświęcić dwa słowa o prawnoautorskim aspekcie całego tego zamieszania. Art 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wskazuje co jest, a co nie jest utworem chronionym przez przepisy tego aktu prawnego. Utworem będzie „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia”. Za utwór nie mogą być uznane jednak „odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”. Receptura warzenia piwa trafia pod kategorię metod i procedur. Czym innym jest precyzyjne odmierzanie składników czy obliczanie czasu, jaki piwo musi spędzić w beczce? Właśnie z tego powodu wielkie marki, jak Coca-Cola czy KFC, strzegą receptur swoich produktów. Może dlatego, w zalewie wyrobów „colopodobnych”, ten oryginalny zachował najlepszy smak. Także jeśli ktoś zajmuje się piwowarstwem, pilnowanie przepisu na własny napój jest najlepszą strategią na odniesienie sukcesu.

 

Ale piwo to nie tylko ciecz w butelce, ale cały koncept obejmujący wybór opakowania, zaprojektowanie etykiety, czy w końcu kampanię reklamową danego produktu. Na tym polu jest już zdecydowanie więcej min, których nadepnięcie wysadza nas wprost na salę sądową. Jakiś czas temu, w ogniu polskiej krytyki, znalazł się rosyjski browar, który rozpoczął produkcję piwa o nazwie „Nowiczok” („Piwo Nowiczok zagwarantuje ci nirwanę paraliżującą nerwy”). Osobom niezorientowanym, należą się parę słów wyjaśnienia. Otóż nowiczok, czy też nowiczoki, to grupa domniemanych środków bojowych opracowanych przez naukowców z byłego ZSRR. Domniemanych, gdyż ich struktury chemiczne, właściwości i działanie są nieznane, pozostają niepotwierdzone. Tak jak „najsłynniejsze domniemane” użycie - przeciwko Siergiejowi Skripalowi w 2018 r. Czarny humor czy kremlowska prowokacja? Ciężko stwierdzić, na szczęście nie mi to oceniać, gdyż piszę tylko o prawie autorskim. No właśnie, wracając do meritum, poza dziwną nazwą rosyjski browar postanowił umieścić na etykiecie reprodukcję obrazu Zdzisława Beksińskiego. Jak powszechnie wiadomo autor nie nadawał swoim pracom konkretnych tytułów, ale płótno z butelek browaru Alaska znane jest pt. „Pełzająca śmierć”. Jak się okazuje nikt nikogo o zgodę nie pytał. Od śmierci artysty nie minęło jeszcze 70 lat (Beksiński został zamordowany w 2005 r.), a co za tym idzie nie można nawet rozważać o przejściu jego prac do domeny publicznej. Wszystkie prawa do obrazów i innych dzieł artysty przeszły na rzecz Muzeum Historycznego w Sanoku, skąd Beksińscy pochodzili. Tak sprawę skomentowała Joanna Przybyła, wicedyrektor ds. administracyjnych w Muzeum Historycznym w Sanoku: „Jesteśmy zbulwersowani takim wykorzystaniem dzieła Zdzisława Beksińskiego. Obraz nie jest wprawdzie naszą własnością, ale na mocy testamentu Artysty mamy autorskie prawa majątkowe do spuścizny po nim. Zgodnie z zapisem testamentowym artysty Muzeum Historyczne stało się jego jedynym spadkobiercą, przejmując kilka tysięcy prac, w tym fotografie, rysunki, grafiki i obrazy”. Jak udało mi się dowiedzieć, władze Muzeum wystąpiły do strony rosyjskiej z pismem o zaprzestanie naruszenia majątkowych prawa autorskich, po czym sprawa ucichła. Nie doczekaliśmy się żadnej reakcji ze strony browaru jednak jak przekazała mi wicedyrektor Joanna Przybyła, piwo zniknęło z rynku. Niewiadomo czy był to efekt nadchodzącego procesu czy też może decyzja wynikała z warunków ekonomicznych - Nowiczoka już się Rosjanie nie napiją.

           

A co właściwie Muzeum Historyczne mogło w tej sprawie zrobić? Majątkowe prawa autorskie podlegają ochronie na całym świecie, także w Rosji. Wykorzystanie dzieł (w tym wypadku był to Beksiński), które instytucja ma swojej autorskiej opiece, do celów zarobkowych jest niezgodne z prawem i zwyczajem miedzynarodowym. Każda taka sytuacja powinna być napiętnowana i szeroko komentowana w mediach - wszak chodzi o przeciwdziałanie komercjalizacji naszego kulturowego dziedzictwa. Dlatego placówka może wystąpić z roszczeniem majątkowym, starać się o odszkodowanie czy zadośćuczynienie oraz przeprosiny. Należy jednak pamiętać, że proces musiałby się odbyć wg. jurysdykcji rosyjskiej, gdyż to tam doszło na naruszenia. Nie byłaby to dobra wiadomość, gdyż parę lat temu Międzynarodowe Stowarzyszenie Własności Intelektualnej (International Intellectual Property Alliance z siedzibą w USA) przedłożyło raport Przedstawicielowi USA ds. Handlu, w którym poziom piractwa w Rosji określono jako katastrofalny, a w późniejszym raporcie Urząd Przedstawiciela ds. Handlu umieścił Rosję na liście państw szczególnej uwagi, które nie zapewniają dostatecznej ochrony praw autorskich.


Autor: Paweł Kowalewicz prawnik 




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!