Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Bayer Full przez 27 lat bezprawnie korzystał z cudzego utworu

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Bayer Full przez 27 lat bezprawnie korzystał z cudzego utworu

Bayer Full przez 27 lat bezprawnie korzystał z cudzego utworu

05.11.21

Nie trzeba być fanem muzyki disco-polo, żeby zauważyć jej ogromną popularność w przestrzeni publicznej. Za dużą publiką idą wielkie pieniądze, stąd każde naruszenie w zakresie praw autorskich powinno być skrupulatnie wyjaśniane.

 

Znany, wśród miłośników disco-polo, zespół Bayer Full wydał kilkadziesiąt płyt, w tym „Krajobrazy” (1994 r.), na której znalazł się utwór „Tawerna pod Pijaną Zgrają”. Piosenka ta pojawiła się również na wydanym kilka lat później albumie „Biesiada Turystyczna”. W opisach obu wydawnictw pojawiła się informacja, że autorem jest „B. Marcinkowicz” – jak się później okazało fikcyjna postać, nie figurująca w systemach ZAiKS. Prawdziwy twórca utworu – Grzegorz Bakuła (współzałożyciel i lider zespołu Wały Jagiellońskie), dowiedział się o tym fakcie stosunkowo niedawno, gdy osoba z jego bliskiego otoczenia miała mu pokazać „Tawernę” w wykonaniu Bayer Full na YouTubie. Co istotne, Bakuła zgłosił autorstwo utworu w ZAiKS-u już w 2005 r., gdy w tym samy czasie, zespół Sławomira Świerzyńskiego rozpowszechniał go na dość sporą skalę. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Płocku, który w lipcu 2020 r. stwierdził, że bezsprzecznie doszło do naruszenia praw Bakuły, jako twórcy „Tawerny”. Świerzyński odwołał się jednak od wyroku, a także wyjaśnił, iż nie ma sobie nic do zarzucenia. Podkreślił również, że uzyskał odpowiednią licencję od ZAiKS-u. Apelację rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Łodzi, który utrzymał w mocy zaskarżany wyrok. Lider Bayer Full został zobowiązany do publicznych przeprosin na stronie internetowej zespołu oraz do zniszczenia wszystkich kopii nośników, na których utrwalono „Tawernę" z błędnym oznaczeniem autorstwa.

 

Finał sprawy pokazuje, że można skutecznie w egzekwować przepisy obejmujące twórców ochroną prawną. Przepisy ustawy o prawie autorskim przyznają poszkodowanym twórców narzędzia do dochodzenia swoich praw, z rozróżnieniem ochrony praw osobistych oraz majątkowych. Pierwsze z nich chronią „intelektualny” związek autora z dziełem. Mowa tu o uprawnieniach w zakresie: autorstwa utworu, oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania, decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności, nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Wspomnianą ochronę w tym zakresie reguluje art 78 u.p.a.p.p.: „Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. W razie dokonanego naruszenia może także żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności, aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie. Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.”[1] Prawa majątkowe dotyczą natomiast kwestii ekonomicznych w kontekście użytkowania pracy twórczej. Podstawą jest tzw. prawo do korzystania z utworu i rozporządzania prawem do korzystania z utworu (nim) na wszystkich polach eksploatacji (tzw. monopol autorski). Art 79 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, regulujący tę ochronę mówi o tym, że: „Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa: zaniechania naruszania; usunięcia skutków naruszenia; naprawienia wyrządzonej szkody (…) wydania uzyskanych korzyści.”. Niezależnie od wskazanych roszczeń „uprawniony może się domagać jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd.” W punkcie 4, mamy z kolei umocowanie w zakresie nakazu zniszczenia płyt, na których znajdują się utwory, co do których prawa zostały w jakiś sposób naruszone: „Sąd, rozstrzygając o naruszeniu prawa, może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu. Orzekając, sąd uwzględnia wagę naruszenia oraz interesy osób trzecich.”

 

Jak przyznaje pełnomocnik Bukały, mec. Jakub Piszczek, u podstaw sporu nie leżała kwestia plagiatu – „Wnieśliśmy pozew przeciwko Bayer Full, opierając argumentację na tym, że zespół czerpie korzyści z wykorzystywania utworu należącego do mojego klienta. Pan Świerzyński tłumaczył, że nie wie, że płyta była cały czas dostępna w sprzedaży i można ją było kupić także online. Ponad wszelką wątpliwość Bayer Full wzbogacił się poprzez rozpowszechnianie tego utworu” – podkreśla mecenas Piszczek w rozmowie z Gazetą Wyborczą[2]. Na stronie zespołu pojawiło się co prawda oświadczenie Świerzyńskiego, jednak chyba lekko odbiega od treści ustalonej przez sąd. Lider Bayer Full de facto stwierdza, że nie ma sobie nic do zarzucenia - „licencja z ZAiKS, którą uzyskałem ćwierć wieku temu, zobligowała mnie do zapłacenia tantiem i uiszczenia wszystkich niezbędnych opłat w zamian za możliwość korzystania z utworu. Uczyniłem to, mając na uwadze wszystkie kwestie prawne i formalne, a zadaniem ZAiKSu było potwierdzenie autorów, co też zostało uczynione. Informacje, jakoby Pan Bukała rościł sobie wobec mnie roszczenia finansowe, są nieprawdziwe. Nie ma takich żądań i podstaw do nich. Pan Bukała chciał tylko uznać, że utwór jest jego. Ja tego nie mogę potwierdzić. W ZAiKS widniało inne nazwisko. Mam na to dokumenty. Uważam, że nie mam za co przepraszać, bo jestem w posiadaniu legalnie podpisanej umowy na wykorzystanie tego utworu.”[3] Niezależnie od tego co zostało napisane w oświadczeniu, należy podkreślić, że sąd rozstrzygnął sprawę na korzyść Grzegorza Bukały, a takie insynuacje mogą stać się podstawą do dalszych kroków prawnych wymierzonych w Świerzyńskiego. Kwestia licencji, o której pisze Bayer Full, jest również ciekawa, jednak nie było to badane w trakcie procesu. Jak podkreśla jednak Anna Klimczak, rzeczniczka prasowa Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, stowarzyszenie nie jest odpowiedzialne za uzyskanie tego typu zgody. To producent powinien wystąpić do organizacji zbiorowego zarządzania o udzielenie licencji, a następnie zobowiązany jest odprowadzać wynagrodzenia autorskie na rzecz twórców, których utwory będą wykorzystane na konkretnym wydawnictwie. Jeżeli dany twórca nie jest reprezentowany przez organizację, producent musi uzyskać licencje bezpośrednio od niego i zapłacić wynagrodzenia autorskie, a umowa licencyjna dla celów dowodowych powinna być sporządzona na piśmie.


Autor Paweł Kowalewicz




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!