PRAWO W KULTURZE
/ Prawo w praktyce
Jazz - skomplikowany nie tylko muzycznie, ale i prawnie
29.04.26
Jazz to szczególny rodzaj muzyki, który uwielbia sztukę improwizacji. To właśnie w ten sposób powstają niepowtarzalne dzieła, a każdy koncert różni się od poprzedniego. Dlatego jazz jest również niezwykle interesujący z punktu widzenia prawa autorskiego. Trudno bowiem zamknąć muzykę wolności i buntu w ścisłe ramy prawne. 30 kwietnia obchodzimy MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ JAZZU.
Szczypta historii
Początki jazzu datuje się na okres pomiędzy rokiem 1890 a 1900. To właśnie wtedy ulice Nowego Orleanu wypełniło specyficzne połączenie zachodnioafrykańskiej muzyki ludowej z dźwiękami popularnymi wówczas w tzw. świecie Zachodu (Europa–USA).
Powstanie jazzu to jednak proces złożony i wieloetapowy, dlatego szczegółowe poszukiwanie jego korzeni warto pozostawić ekspertom. Nie zmienia to faktu, że – mimo iż jazz bywa kojarzony z akademickim wykształceniem i dopracowanym brzmieniem elitarnych nowojorskich konserwatoriów – jego fundamentem pozostaje społeczne nieposłuszeństwo i dążenie do wolności, zarówno obywatelskiej, jak i artystycznej.
Pod względem muzycznym najlepiej było to widoczne w latach 60., wraz ze wzrostem popularności form awangardowych, które doprowadziły do powstania free jazzu – gatunku opartego na swobodzie harmonicznej, kolektywnych improwizacjach oraz silnych wpływach muzyki etnicznej, głównie afrykańskiej.
Mimo że tę „wolność” można było dostrzec już wcześniej – choćby u takich wykonawców jak Charlie Parker, Charles Mingus czy John Coltrane – to dopiero sukces Ornette’a Colemana, Cecila Taylora czy Alberta Aylera sprawił, że free jazz na dobre zadomowił się na amerykańskiej scenie.
Improwizacja, będąca dziś znakiem rozpoznawczym jazzu, stała się jednocześnie ciekawym przedmiotem analizy prawnoautorskiej.
Improwizacja a prawo autorskie
Improwizacja powstaje zazwyczaj wokół wspólnego muzycznego mianownika, czyli tzw. tematu – głównej osi utworu. Tematem może być kilka dźwięków, ale równie dobrze bardziej rozbudowana aranżacja. Niezależnie od formy chodzi o znalezienie wspólnej ścieżki i rozwijanie jej w trakcie improwizacji.
Temat może być autorski, jednak muzycy często sięgają po standardy, czyli znane utwory należące do kanonu gatunku. Z punktu widzenia prawa autorskiego to właśnie ta sytuacja jest najbardziej interesująca.
Mamy wtedy do czynienia z utworem zależnym (opracowaniem) lub – w niektórych przypadkach – z utworem inspirowanym. Granica między nimi jest nieostra i od lat stanowi przedmiot sporów w środowisku prawniczym. Polskie prawo autorskie ma charakter kazuistyczny i wymaga indywidualnej oceny każdego przypadku.
W dużym skrócie: utwór inspirowany jest samodzielnym dziełem, które – mimo inspiracji – nie narusza praw osób trzecich. Utwór zależny to natomiast opracowanie cudzego utworu.
Ustawa wskazuje, że:
„Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego...” [2]
oraz:
„Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego...” [1].
Zasadniczo oznacza to, że sam proces modyfikowania utworu jest dozwolony. Dopiero jego publiczne wykorzystanie (np. wykonanie, publikacja czy sprzedaż) wymaga zgody autora oryginału. Wynika to z prawa do integralności utworu, czyli szczególnej więzi twórcy z jego dziełem.
Jak ma się to do improwizacji jazzowej? Jeśli odbywa się ona na żywo, w obecności publiczności, dochodzi do rozpowszechnienia utworu. Jeżeli improwizacja opiera się na znanym standardzie i nie odbiega znacząco od oryginału, można – przynajmniej teoretycznie – mówić o naruszeniu praw autorskich twórcy utworu pierwotnego.
Zgoda autora nie będzie natomiast konieczna, jeśli temat stanie się jedynie punktem wyjścia do stworzenia zupełnie nowej formy. Granica ta jest jednak bardzo płynna i zależy od konkretnych niuansów.
Improwizacje w stylu nowoorleańskim (np. oparte na standardzie „Sobbin’ Blues”) często zachowują strukturę harmoniczną i rytmiczną niemal bez zmian. W takim przypadku mamy do czynienia z wyraźnym rozwinięciem tematu.
Z kolei improwizacje free jazzowe są zazwyczaj dekonstrukcyjne i znacznie bardziej oderwane od pierwotnej formy. Istotne znaczenie ma tu także tzw. „bagaż treściowy”, czyli to, na ile nowy utwór pozostaje związany z pierwotnym.
Aby uznać utwór za zależny, powinien on przekazywać te same treści co utwór pierwotny, choć przy użyciu innych środków wyrazu. W praktyce wiele improwizacji jazzowych będzie więc kwalifikowanych jako utwory inspirowane.
Oczywiście muzycy jazzowi są świadomi tych zależności, jednak w praktyce powszechnie przyjmuje się, że modyfikowanie tematów i tworzenie improwizacji bez zgody autora jest naturalnym elementem tej muzyki.
Już wiele lat temu przeprowadzono badanie [3], które wykazało, że ponad 80% muzyków nigdy nie ubiegało się o zgodę na modyfikację utworów, a blisko 90% kompozytorów akceptuje takie działania.
Mamy tu do czynienia z ciekawym napięciem między prawem a praktyką środowiskową. Pomimo potencjalnych naruszeń, nie odnotowano w Polsce przypadków, w których improwizujący muzyk jazzowy został pozwany z tego tytułu.
To dobry przykład znaczenia zwyczaju [4] w zestawieniu z prawem stanowionym.
Współczesna dyskusja o improwizacji zyskuje nowy wymiar w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji. Systemy generatywne potrafią dziś tworzyć muzykę inspirowaną istniejącymi stylami, analizując ogromne zbiory danych – w tym również standardy jazzowe i nagrania mistrzów gatunku.
Rodzi to pytania podobne do tych, które od lat towarzyszą improwizacji: gdzie przebiega granica między inspiracją a opracowaniem oraz kto jest rzeczywistym twórcą utworu? W przeciwieństwie do muzyka jazzowego, który improwizuje w oparciu o własne doświadczenie, emocje i interakcję z innymi artystami, sztuczna inteligencja działa na podstawie algorytmów i wzorców zaczerpniętych z cudzej twórczości.
To sprawia, że napięcie między wolnością twórczą a ochroną praw autorskich staje się jeszcze bardziej widoczne – a odpowiedzi, podobnie jak w jazzie, nie zawsze są jednoznaczne.
Jazz to nie tylko muzyka – to także język wolności, dialogu i kultury.
Z okazji Międzynarodowego Dnia Jazzu wspominamy Michała Urbaniaka, którego twórczość pozostaje żywym świadectwem tej wolności.
Artysta odszedł w grudniu ubiegłego roku, pozostawiając po sobie ogromne dziedzictwo muzyczne. Był świątynią muzyki – gdzie geniusz, pasja, miłość i innowacja spotykały się w harmonii, inspirując artystów i fanów na całym świecie.
Posłuchajcie improwizacji saksofonowej w wykonaniu Mistrza.
Nagranie powstało 2 lata temu i wracamy do niego ze szczególną refleksją.
Michał Urbaniak był przyjacielem i ambasadorem Legalnej Kultury, ze wzruszeniem wspominamy dzień, w którym nas odwiedził ze swoją ‘nową zabawką’.
Tekst powstał z okazji Międzynarodowego Dnia Jazzu – święta proklamowanego w listopadzie 2011 roku podczas 36. sesji Konferencji Generalnej UNESCO. Jego celem jest zwiększenie świadomości na temat jazzu, jego historii, stylów i znaczenia jako środka komunikacji społecznej.
Autor: Paweł Kowalewicz, prawnik
[1] Art.2 ust 1 i 2, http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19940240083/U/D19940083Lj.pdf
[2] Autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawa do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania, a także prawa do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
[3] http://meakultura.pl/artykul/improwizacja-jazzowa-miedzy-teoria-a-praktyka-cz-2-386?fbclid=IwAR2Siqaq-BJP_-fKl5P-DzjEbSNvYEdD6Zl_udGcHdmqsR-4usFFTXNnpWE
[4] Zwyczaj nie jest, co prawda pojęciem zdefiniowanym w polskim porządku prawnym, lecz jednak stosowanym w przepisach. Należy je rozumieć jako dostatecznie utrwaloną w danej społeczności praktykę określonego postępowania, która charakteryzuje się już odpowiednio długim okresem stosowania i utrwalonym przekonaniem danej społeczności o potrzebie postępowania w zgodny z nią sposób. Zwyczaj ma znaczenie dla wykładni czynności prawnej, jest pomocny dla określenia jej skutków lub oceny wykonania zobowiązania, lecz nie może zastępować oświadczenia woli. Zwyczaj nie może być zatem utożsamiany z prawem zwyczajowym i jako taki nie jest źródłem prawa.
Tworzenie tekstów o kulturze dobrze smakuje przy kawie.
Jeśli masz ochotę, możesz postawić kawę naszej redakcji.
Z góry serdecznie dziękujemy! ☕ 😊

Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura

- Prawo w kulturze
- Piractwo
- Podróbki
- Przewodnik po prawie autorskim
- > Prawo w praktyce
- Prawnik odpowiada / zapytaj prawnika
- Audycje o prawie autorskim
- Akty prawne
- Organizacje zbiorowego zarządzania
- Prawo Własności Intelektualnej w Działalności Dziennikarskiej
Prawo w praktyce – na skróty
Archiwum





