Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Dlaczego Polska nie implementowała unijnej dyrektywy o prawie autorskim?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Dlaczego Polska nie implementowała unijnej dyrektywy o prawie autorskim?

Dlaczego Polska nie implementowała unijnej dyrektywy o prawie autorskim?

20.08.21

Temat dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym (dyrektywa 2019/790/UE) wraca jak bumerang, ale Polska niestety nie może pochwalić się sukcesami na tym polu – pod koniec lipca Komisja Europejska zwróciła się z zapytaniem do rządzących, dlaczego, pomimo upływu terminu transpozycji[1], przepisy nie znalazły miejsca w krajowym porządku prawnym.

Wezwani do wyjaśnień


"Ze względu na fakt, iż te państwa członkowskie nie poinformowały o krajowych środkach transpozycji lub zrobiły to tylko częściowo, Komisja podjęła dziś decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego poprzez wysłanie wezwania do usunięcia uchybienia" – podała KE[2]. Oprócz Polski, do usunięcia uchybień zostały wezwane także inne 22 inne kraje - Austria, Belgia, Bułgaria, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Grecja, Hiszpania, Finlandia, Francja, Chorwacja, Irlandia, Włochy, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Szwecja, Słowenia i Słowacja. Komisja przypomniała, że dyrektywy (zapytanie obejmuje także pokrewny akt – dyrektywę 2019/789/UE o internetowych programach telewizyjnych i radiowych) mają na celu unowocześnienie unijnych przepisów dotyczących praw autorskich oraz umożliwienie konsumentom i twórcom pełnego wykorzystania przestrzeni cyfrowej w tym zakresie. Warto wspomnieć, że termin transpozycji tych dyrektyw do ustawodawstwa krajowego upłynął 7 czerwca 2021 r. Wezwane do wyjaśnień Państwa członkowskie mają teraz dwa miesiące na odpowiedź oraz podjęcie niezbędnych środków w celu wdrożenia przepisów. Co w przypadku, gdy po raz kolejny uchybimy temu terminowi. No cóż, Unia dysponuje szeregiem środków dyscyplinujących i chyba w naszym interesie leży, aby z nich nie skorzystała.


Kolejne sankcje dla Polski?


Zgodnie z traktatami UE Komisja może podjąć kroki prawne – wszcząć postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego – wobec kraju UE, który nie wdroży unijnych przepisów. Komisja może wnieść sprawę do Trybunału Sprawiedliwości, który w niektórych przypadkach ma prawo nałożyć karę pieniężną. Dzieje się tak, gdy pomimo wyroku Trybunału państwo członkowskie nadal uchyla się od wykonania ciążącego na nim obowiązku. Wówczas KE składa kolejny pozew, którego finałem są sankcje finansowe. Kiedy Komisja po raz drugi skieruje sprawę do TSUE, proponuje wysokość kary pieniężnej – w postaci ryczałtu i/lub dziennych kar pieniężnych. Przy obliczaniu wysokości kary uwzględnia się wagę naruszonych przepisów oraz wpływ uchybienia na interesy ogólne i indywidualne, a także czas trwania uchybienia, czyli okres, w którym prawo UE nie było stosowane kondycję finansową kraju, tak aby grzywna miała efekt odstraszający. Gdyby któryś z czytelników byłby zainteresowany szczegółami, odsyłam do komunikatu KE ws. metody obliczeniowej stosowanej przy ustalaniu wysokości sankcji.[3]


Czas na implementację


To nie jest jednak tak, że Polska nie miała możliwości przygotowania odpowiedniej ustawy implementacyjnej. Już w marcu eksperci alarmowali, że jesteśmy w tyle, a rząd powinien podjąć odpowiednie kroki, aby uniknąć kar, a przede wszystkim zadbać o interesy polskich twórców, gdyż to właśnie ten aspekt jest głównym założeniem przedmiotowego zestawu przepisów. Jednym z argumentów przemawiającym na korzyść naszych władz, jest fakt, że Polska zaskarżyła do TSUE dwa zapisy, w tym kontrowersyjny art. 17 dyrektywy - dotyczący odpowiedzialności platform internetowych za naruszanie cudzych praw autorskich. Część ekspertów wyraziło obawę, że tego typu serwisy mogą nadmiernym stopniu cenzurować umieszczane na nich treści, tak aby uniknąć ewentualnej odpowiedzialności. Dotyczy to zwłaszcza niebezpieczeństwa znacznego ograniczenia uprawnień wynikających z dozwolonego użytku np. w kontekście memów. Więcej na temat kontrowersyjnych zapisów dyrektywy można przeczytać na stronie Legalnej Kultury. W lipcu, Rzecznik Generalny TSUE Henrik Saugmandsgaard Øe, przedłożył opinię, w której zaproponował orzeczenie zgodności art. 17 z zasadą wolności wypowiedzi i informacji, a co za tym idzie, oddanie złożonej przez Polskę skargi. Zaskarżone przepisy rzeczywiście skutkują „ingerencją” w wolność wypowiedzi użytkowników usług udostępniania treści online. Niemniej jednak, ingerencja ta spełnia jego zdaniem przesłanki przewidziane w art. 52 ust. 1 karty, a co za tym idzie jest zgodna z tym instrumentem. W szczególności rzecznik generalny uważa, że zaskarżone przepisy szanują „istotę” wolności wypowiedzi i informacji. O ile, zważywszy na szczególne znaczenie Internetu dla tej wolności, organy publiczne nie mogą zobowiązać pośredników online do nadzorowania wymienianych i przekazywanych dzięki ich usługom treści, pod kątem poszukiwania wszelkiego rodzaju niezgodnych z prawem lub niepożądanych informacji, prawodawca Unii może, tak jak w niniejszym przypadku, zdecydować o nałożeniu na niektórych pośredników online określonych obowiązków w zakresie nadzorowania niektórych szczegółowych informacji o bezprawnym charakterze”[4]. Należy jednak pamiętać, że opinia rzecznika generalnego nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości. Zadanie rzeczników generalnych polega na przedkładaniu Trybunałowi, przy zachowaniu całkowitej niezależności, propozycji rozstrzygnięć prawnych w sprawach, które rozpatrują. Sędziowie Trybunału rozpoczęli już właściwe obrady tej sprawie. Pozostaje nam zatem cierpliwie czekać na wyrok.


Wzmocnienie pozycji twórców


Nie można jednak zapominać o tym, że co do zasady dyrektywa zagwarantuje wzmocnienie pozycji podmiotów prawa autorskiego oraz lepsze zabezpieczenie ich interesów. Jak wskazuje prof. Ryszard Markiewicz[5] do najważniejszych założeń dyrektywy w tym zakresie należą m.in. uzupełnienie  dozwolonego użytku w zakresie eksploatacji tekstów i danych, korzystanie z utworów w działalności dydaktycznej, wykonywanie kopii dla zachowania dziedzictwa kulturowego, wprowadzenie środków ułatwiających  zawieranie umów licencyjnych i szerszy dostęp do przedmiotów praw wyłącznych, wprowadzenie przepisów dotyczących: utworów niedostępnych w handlu, rozszerzonego zbiorowego zarządu, dostępu do utworów  audiowizualnych na platformach,  kopii utworów znajdujących się w domenie publicznej, wprowadzenie środków  skierowanych na  zapewnienie  prawidłowego funkcjonowania rynku w zakresie praw autorskich (prawo pokrewne wydawców),  ujednolicenie zasady odpowiedzialności i jej wyłączania dla niektórych dostawców usług udostępniania treści on-line oraz, co chyba jest najbardziej interesujące, próba zbudowania systemu godziwego  wynagradzania twórców i artystów wykonawców. Dotyczy to będzie także autorów scenariuszy, wydawców wiadomości. Dla nich to szansa na wynegocjowanie lepszych wynagrodzeń za korzystanie z ich utworów zamieszczanych na platformach internetowych, gdyż art. 15 dyrektywy w nakłada np. na platformy społecznościowe i agregaty treści (takie jak Google News), obowiązek uzyskania zgody wydawcy materiału prasowego na udostępnienie danej publikacji. Nie dotyczy to jednak linkowania ani umieszczania na stronie bardzo krótkich fragmentów publikacji – takie działania, tak jak obecnie, będą w pełni dopuszczalne.




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!