Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Wideogram. Pojęcie nieintuicyjne

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Wideogram. Pojęcie nieintuicyjne

Wideogram. Pojęcie nieintuicyjne

27.08.21

„Przeciętny” mieszkaniec Polski na pytanie: co to jest wideogram? udzieliłby najprawdopodobniej jednej z dwóch odpowiedzi. Osoby starsze zapewne skojarzyłyby to pojęcie z „filmami wideo” (tj. zapisanymi na kasetach VHS), niegdyś bardzo popularnymi, obecnie całkowicie wypartymi z rynku. Osobom młodszym pojęcie to mogłoby być całkowicie obce.

 

Po co istnieje wideogram.


Wideogram to pojęcie języka prawnego i to raczej specjalistycznego. Przepisy prawa autorskiego (konkretnie art. 94 ust. 2 wymienionej ustawy) definiują ten termin jako pierwsze utrwalenie sekwencji ruchomych obrazów, z dźwiękiem lub bez, niezależnie od tego, czy stanowi ono utwór audiowizualny. Wideogram nie jest zatem synonimem pojęcia utwór audiowizualny (film). Wideogram to przedmiot prawa pokrewnego, regulowanego przez ustawę o prawach autorskich i prawa pokrewnych. Jest nim pierwsze utrwalenie (zapisanie) materiału filmowego (czyli właśnie sekwencji ruchomych obrazów). Innymi słowy: tylko podmiot, który jako pierwszy nagra jakieś zdarzenie (odgrywane czy spontaniczne) nabędzie prawo do wideogramu, wprowadzenie w tym nagraniu zmian (np.: „wyczyszczenie” niepożądanych dźwięków, poprawienie jakości obrazu itd.) nie powoduje powstania nowego wideogramu. Uprawniony z tytułu wideogramu (jego „właściciel”) ma prawo tylko do wideogramu (czyli pierwszego nagrania), prawa autorskie i pokrewne do utworu audiowizualnego (filmu) przysługują twórcom tego dzieła (np.: autorowi scenariusza, muzyki, reżyserowi, aktorom, operatorom kamer itd.). Zatem może być tak, że jednemu podmiotowi (czy grupie osób) będą przysługiwać prawa do filmu jako takiego (czyli dobra niematerialnego), a komuś innemu prawa do jego pierwszego nagrania. To oczywiście teoria, gdyż w praktyce producenci wideogramów (potocznie określani jako producenci filmowi) dbają o to, aby w umowach zawieranych z twórcami filmów (scenarzystami, reżyserami, aktorami, autorami muzyki itd.) dochodziło do przeniesienia praw autorskich do utworu audiowizualnego na ich rzecz. Powstaje pytanie, dlaczego powołano do życia taką instytucję prawną jak wideogram? (komplikującą dodatkowo i tak niełatwy system prawa własności intelektualnej). Oficjalnym uzasadnieniem jej istnienia jest dążenie do ochrony osób (producentów), które ponoszą (nierzadko bardzo poważne) nakłady finansowe, techniczne i organizacyjne związane z produkcją filmową. Innymi słowy, zadaniem prawa do wideogramu (inaczej niż prawa autorskiego) nie jest stanie na straży osób, które faktycznie tworzą dzieła o określonych cechach, ale ochrona podmiotów, które zdecydowały się zainwestować (swój czas, pieniądze itd.) w tworzenie dzieł filmowych.


Zaskakujące konsekwencje.


Rozwój nowoczesnych technologii prowadzi do powstania zaskakujących problemów prawnych. W fachowej literaturze prawniczej rozważany jest np.: problem czy osoba, która przy użyciu kamery wbudowanej w aparat telefoniczny (co obecnie jest standardem) wykonała nagranie wydarzenia, którego przypadkowo była świadkiem, nabywa prawa do wideogramu przedstawiającego to zdarzenie. Osoba taka utrwaliła po raz pierwszy określone wydarzenie (sekwencję ruchomych obrazów), czyli spełniła wymóg przewidziany przez (cytowany powyżej) art. 94 prawa autorskiego. Część przedstawicieli piśmiennictwa prawniczego odmawia jednak takiej osobie („przypadkowemu producentowi wideogramu”) omawianego prawa, powołując się właśnie na to, że ustawodawca zamierzał za pośrednictwem tego uprawnienia chronić nakład finansowo-organizacyjny. Tymczasem w przypadkach podobnych tego opisanego powyżej, takiego nakładu po stronie użytkownika telefonu komórkowego z reguły w ogóle nie ma (wydatek na telefon komórkowy to standardowy koszt utrzymania każdego człowieka). Abstrahując od oceny trafności tego rodzaju interpretacji przepisów prawa autorskiego, powyższy przykład pokazuje, jak rozwój nowych technologii może skutkować powstawaniem nowych problemów prawnych w instytucjach istniejących już od dłuższego czasu.


Autor: Adam Pązik

Fot. Licencja Freepik


[1] Autor jest adwokatem i pracownikiem naukowo-dydaktycznym Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!