„Piknik pod Wiszącą Skałą” w Teatrze Narodowym

STREFA WYDARZEŃ

/ Polecamy

„Piknik pod Wiszącą Skałą” w Teatrze Narodowym

„Piknik pod Wiszącą Skałą” w Teatrze Narodowym

28.05.21

Konserwatywna, spętana koronkami wiktoriańskiej moralności pensja Pani Appleyard i siły świata nadprzyrodzonego w spektaklu „Piknik pod Wiszącą Skałą. Nowa adaptacja sceniczna powieści Joan Lindsay” w reżyserii Leny Frankiewicz, najnowszej premierze Teatru Narodowego w Warszawie. Przedstawienie, w którym konteksty: kulturowy, mityczny i feministyczny są ze sobą splecione, a podstawą konstrukcji teatralnego świata jest poetyka snu.

Rok 1900. W upalny, burzowy dzień mieszkanki pensji pani Appleyard wraz z kilkoma nauczycielkami wybierają się na piknik w pobliżu Wiszącej Skały. Za zgodą jednej z nich dziewczęta udają się na spacer po okolicy. Powróci tylko jedna z nich. Co zobaczyła? O czym opowie? Dlaczego nic już nie będzie takie samo? 


Wokół konserwatywnej, spętanej koronkami wiktoriańskiej moralności pensji Pani Appleyard jest rozbuchana natura z kuszącą niebezpieczeństwem Wiszącą Skałą. Postkolonialna rzeczywistość zastanego patriarchalnego porządku i siły świata nadprzyrodzonego – w opowieści o wspólnocie kobiet, wielu wymiarach tajemnicy i drogach docierania do prawdy kluczowy jest moment przekroczenia. „Na początku XX wieku trzy dziewczyny ściągają gorsety i wiedzione przez sen wchodzą do Skały – co to znaczy? – pyta Lena Frankiewicz. – Dostęp do Skały okazują się mieć ci, którzy nie boją się wyjścia poza utartą konwencję i schemat. Dla mnie osobiście zawarte są w niej przede wszystkim kategorie wolności i odwagi w podejmowaniu ryzyka. Wejście w Skałę jest spotkaniem ze swoimi największymi demonami”



W spektaklu istotne są także tematy dojrzewania, inicjacji w dorosłość oraz kobiecej emancypacji.„To jest tekst, który mówi o kobietach. O tym jak kobiety są silne. - podkreśla Małgorzata Kożuchowska, która w spektaklu gra rolę jednej z nauczycielek. - Te dziewczyny, które żyły, uczyły się na pensji były często traktowane bardzo instrumentalnie. Można powiedzieć, że to była taka hodowla przyszłych żon i matek. Były wydawane za mąż nierzadko bez ich zgody. Mimo tej opresyjności, potrafią się buntować i zawalczyć o siebie. Myślę, że to jest bardzo równoległe do tego, co się dzieje dzisiaj i w jaki sposób kobiety walczą o swoje prawa”.


 „Oddajemy w tym spektaklu głos kobietom – dodaje reżyserka – ich perspektywie, potrzebom, marzeniom, tęsknotom, lękom, buntowi, oporowi, ich walce, próbom odnalezienia się w świecie, który wyczerpał już swoje zasoby, bo chyba wszyscy mamy poczucie, że jesteśmy u progu zmiany i ta zmiana jest nieunikniona… Od roku znajdujemy się w momencie przejściowym. Stary porządek przestał funkcjonować, a nowy jeszcze się nie ukształtował”.

 

Tekst na podstawie materiałów prasowych Teatru Narodowego.

Fot. Legalna Kultura





Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!