Wpisz e-mail


Rozmowy

O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Państwo utrwala model, że wszystko się należy za darmo

Państwo utrwala model, że wszystko się należy za darmo

„Przez okradanie, wielu artystów zarabia mniej niż chiński robotnik. Na pewno wielu pisarzy. Zmian nie spowodują wystąpienia prezydenta, że dzięki kulturze Polska przetrwała 200 lat. Jeśli prawne zmiany nie nastąpią, będziemy pariasami.”

 

Specjalnie dla Legalnej Kultury  - Manuela Gretkowska.

 

 

Manuela napisałaś trzy książki w trzy lata. Co jest powodem tego niesamowitego tempa?

 

Odchowałam dziecko, do tego mózg, co stwierdzono, ma najlepszy rozbieg między czterdziestką a pięćdziesiątką. Zresztą, pisanie jest dla mnie sposobem myślenia. Nie jestem grafomanką, więc nie siedzę i nie spisuję wszystkiego co myślę. Trzeba rozgraniczać to tytułami. :)

 

Bardzo w Tobie cenię to jak, pragniesz zmieniać świat.

 

Chcę napisać książkę a świat idzie sobie swoim rytmem.

 

Co najbardziej interesuje Cię dziś w człowieku?

 

Napisałam o tym w swoich ostatnich książkach. Robię to po to, bym nie musiała opowiadać.

 

Co ma znaczenie?

 

Żebym się dobrze czuła psychicznie. Żebym się cieszyła tym, co jest teraz. Żebym nie miała głupich, ponurych myśli, bo do niczego nie prowadzą i bym mogła kupować to, na co mam ochotę, nie myśląc o cenie. Potrzebuję przecież książkę, bułkę. Pragnę także wszystkiego, co dobre i ważne dla mojego dziecka. Jak mawiają, żeby być zdrowym, pięknym i bogatym. (śmiech) Nie będę już piękna. Pieniędzy jak na razie mi wystarcza, a mówiąc o zdrowiu, myślę o psychice.

 

Płodny autor to dobry autor?

 

Niekoniecznie. Ważna jest jakość, można pisać jedną książkę jak Jarosław Lipszyc „Piotruś” i nic więcej, a będzie to rewelacja. Można także pisać jakieś gnioty co roku. Trudno porównywać. Sztuka to nie sport. Musisz mieć w sobie to poczucie, że jesteś zadowolony. Jedni to docenią, inni nie.

 

Masz doktorat Berkeley - jednej z najlepszych uczelni świata a nagrody Nike jeszcze nie?

 

To nie ma nic wspólnego. Jedno to ekwiwalent tytułu naukowego a drugie po prostu nagroda. „Doktorat” dostałam za wartość moich książek. W Stanach to normalne. W Polsce pisarze nie wykładają na uniwersytetach, trzeba mieć stopnie naukowe, osiągnięcia. Jest to środowisko zamknięte. Nie wygląda to tak, że człowiek coś wie, przychodzi i mówi że chce uczyć. Na prywatnych uczelniach w Polsce, o ile się nie mylę, dziennikarze uczą dziennikarstwa, nie mając stopni naukowych. Można nie mieć żadnych stopni a nawet kłopoty z maturą – spójrz na Stasiuka, i być znakomitym intelektualistą.

 

Co pobudza Twoją potrzebę obcowania z kulturą w Polsce?

 

Nic.

 

Dlaczego?

 

W ogóle nie mam takiej potrzeby. Kiedy jadę samochodem, to słucham polskich piosenek. Uwielbiam Gabę Kulkę.

 

Córkę Konstantego.

 

Uważam że nie jest doceniona.

 

Prawdopodobnie dlatego, że biorąc udział w tak licznych projektach, nie zdążyła zająć się dopracowaniem własnego języka i repertuaru. Kilka razy rozmawialiśmy o tym. Zgadzam się z Tobą, jest wyjątkowa.

 

Jej płyty rzucają mnie na kolana. Jest także wiele innych wspaniałych głosów. Oni zaspokajają mój kontakt z kulturą. Jak chcę, to idę do kina, nie do teatru.

 

O, to mnie zdziwiłaś. Nie - bo?

 

Bo nie. Ostatnio jak byłam na Szekspirze…

 

W jakim teatrze?

 

Awangardowym i bogatym.

 

Pewnie Nowy Warlikowskiego.

 

Zgadłeś. Przepraszam, ale wyszłam po pierwszym akcie.

 

Interpretacja nie do zniesienia?

 

Powiedziałabym że pretensjonalna, gdyby nie to, że główną prowokacją były chuje. Czy chuj może być pretensjonalny? Dwadzieścia lat temu byłam na Jarzynie, wystawiał Witkacego. Doskonała zabawa. Z przyjemnością poszłabym do teatru Kwadrat, na jakąś sztukę bulwarową, porządnie zrobioną, bez pretensjonalnego zadęcia. Teatru nie lubię, ludzie albo udają, co jest nie do zniesienia, albo zaczynają się wcielać. Wtedy widzę psychiatryk na scenie i zaczynam się bać. To nie moje medium, nie znam się na tym. Parę genialnych sztuk widziałam. Jednak nie chcę powtarzać tego przeżycia.

 

Skąd te tłumy w teatrze?

 

Nie grają jedynie lektur. Dla każdego coś. Do tego spora konkurencja i kontakt z żywym człowiekiem. Potem można powiedzieć, że widziało się znanych aktorów a przy okazji kultura, a nie tylko kurwura, czyli kurwa polska nisza discopolowa...

 

Zastanawiam się, co mógłbym ci polecić mimo wszystko.

 

Ja nie jestem teatralnym targetem.

 

Czyim wobec tego?

 

Kinowym na pewno, jestem także targetem literackim, muzycznym.

 

Opera?

 

Już nie.

 

Filharmonia?

 

Dla mnie jest tam za cicho. Wychowałam się na głośnej muzyce, dlatego muszę podkręcać wzmacniacz kiedy słucham. W filharmonii przy żywych instrumentach tego nie masz. Poza tym, denerwuje mnie kontakt wzrokowy z muzykami.

 

Co takiego?

 

Naprawdę, to jest krępujące. Spotka się twoje spojrzenie ze skrzypkiem, masz wrażenie, że on konkuruje o uwagę ze skrzypkiem obok albo pianistą, bo ma większy instrument. Głupio spojrzeć na kogoś innego. Ostatni raz byłam w Wenecji na Vivaldim w kościele. Grała fantastyczna orkiestra z epoki. Jednak było za cicho. Poza tym słucham w pętli. Jak mi się utwór spodoba, słucham go w kółko sto razy.

 

Chciałbym pomówić o legalności kultury.

 

Nie mów mi o legalnej kulturze w Polsce, bo to nie ma sensu. Państwo jest złodziejem. Nie rozumiem dlaczego jestem przez państwo codziennie okradana. Nie jestem muzykiem. Jednak wyobraź sobie, że utwór jakiegoś kompozytora gra się za  darmo na każdym rogu. Byłaby wielka afera. Nawet za puszczanie piosenek u dentysty trzeba płacić ZAIKS. Moje książki są w bibliotece i nie mam z tego ani grosza. W Skandynawii biblioteka odprowadza składkę i dostaje się tantiemy. U nas biblioteki się zamyka, są tak niedofinansowane, że o odprowadzaniu tantiem nie ma co mówić. Poza tym wiadomo: książki są tam za darmo. Z czego ma żyć pisarz?

 

Z wysokich zaliczek.

 

A może z Gates’a. On fundował fantastyczne objazdy pisarzy po bibliotekach w Polsce. Gates, a nie państwo polskie. Państwo mówi o kulturze, jednocześnie mnie okradając. Zamiast na kolejne stadionowe szatnie, mogłoby zainwestować w kulturę, a nie o niej bajać. Po drugie, póki istnieje chomikuj.pl i nie ma mechanizmu, by to zamknąć, nie ma o czym rozmawiać. Nie wierzę, że ktoś, kto ma za darmochę książkę, będzie się logował na czymś, co jest płatne. Żadnej szlachetności tu nie trzeba przywoływać. Mówimy o normalnym ludzkim odruchu. Najlepiej podsumowuje to piosenka Grabarza.

 

Żyję w kraju w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chu…?

 

Inna, najnowsza, opowiadająca o dostępie do wolnej kultury. Śpiewa, że my tu rządzimy, zaoramy wszystko i wszystko ma być darmo. Bóg stworzył fana, a fan artystę. Genialna piosenka i rewelacyjny teledysk.

 

Państwo utrwala model, że wszystko się należy za darmo?

 

Zdecydowanie, robi to poprzez brak prawa. Musiałoby dołożyć, dlatego lepiej żeby kradli. Kogo się okrada - polityka? Nie! Artystę! Dowalić mu podatki, niech sobie nie odlicza. Jasne, mogę płacić na społeczeństwo. Ale może państwo by coś zrobiło, żeby mnie jeszcze dodatkowo nie okradano.

 

Tłumaczysz dziecku żeby było fair?

 

Nie tłumaczę. Wiem, że nie ma to sensu, skoro państwo toleruje złodziejstwo, czego wymagać od biednych ludzi? Co mam jej powiedzieć? Kochanie, weź pieniążki i zapłać za legalne źródła. To nie jest w naturze ludzkiej, na pewno nie polskiej. Nie będę hipokrytką udając, że ani ona, ani jej rówieśnicy nie sięgną po chomika, który jest za darmo. To tak, jakbyś położył 100 tyś dolarów na praskim chodniku i liczył na to, że nikt tego nie weźmie, bo obok stoi kościół. Myślenie o artyście jest takie: bogaty, dorobił się. Ma na kiecki, samochody a ludzie nie mają na chleb. Jest to cwane - odwoływać się do wyższych uczuć.  Zwykłe zwalanie poczucia winy na ludzi. Wymaganie moralności przez niemoralne bo nieprzestrzegające prawa państwo. Niech państwo przestanie okradać artystów i prawnie ureguluje ten chaos. Proste.

 

Trzeba mówić ludziom, że istnieją legalne źródła.

 

Oni to wiedzą. Na wielu streamingach użytkownicy logują się, chcąc mieć dostęp do każdej muzyki. Ludzie wiedzą, co im się opłaca, bo człowiek jest istotą ekonomiczną. Mamy wprowadzić znowu komunizm, gdzie każdemu należy się tyle samo, a własność będzie społeczna? Uczciwość to realność. Nie plećmy bzdur o przekonywaniu ludzi. Może garstka robi to właściwie, większość to hipokryci wmawiający, że mają wielką misję. Zmuszenie państwa do zmiany prawa byłoby słuszną misją.

 

Jakiego człowieka lepi dziś szkoła?

 

Co to ma wspólnego z kulturą?

 

Wszystko.

 

Polska szkoła nie wie kogo i po co lepi. Szkoła nie wie, po co kształci dzieci. Trudno powiedzieć co będzie za pięć lat, tymczasem mamy podręczniki i scholastykę sprzed stu lat. Współczesna szkoła to jedynie ścieżka zdrowia, którą trzeba przejść. Pomagam w tym mojemu dziecku, ale nie widzę sensu.

 

Dobrze, że jest w Polsce obowiązek szkolny.

 

Są tego dobre strony, mam córkę z głowy na kilka godzin (śmiech). Napisze maturę i będzie sobie mogła pójść na studia, rozwijając swoje zainteresowania. Szkoła uczy czytać i pisać, co się przydaje ale nie kształtuje, tylko okalecza. Nie rozwija, jedynie ocenia i tresuje.

 

Dla mnie azylem była właśnie kultura.

 

Tomek, kiedy to było?

 

(śmiech).

 

Szkoła teraz jest inna. Poza tym tylko 1% ludzkości jest zainteresowanych swoim rozwojem. Z tego może 0,1% z powodów moralnych nie sięgnie do Chomika. Nie miejmy złudzeń.

 

Czytałaś dziecku?

 

Jasne. Kiedyś wprowadzałam dzień bez cukierka, teraz dzień bez ekranu. Ani telewizora, ani komputera, ani telefonu.

 

A propos książek. Dostałem kartę upominkową do EMPiK-u. Byłem niedawno. Wiesz, że nie miałem na co wydać?

 

Nie rozumiem problemu. Idąc po ubrania, wiesz do jakiego masz pójść sklepu.

 

Było gorzej. Kiedy idę np. do Gap zawszę coś znajdę. Tym razem, będąc w księgarni, nie znalazłem nic. Kupiłem na siłę album o Michale Aniele.

 

Ale są księgarnie gdzie znajdziesz dla siebie wszystko. Nie kupisz sobie pepegów za 20 zł u Diora. Księgarnia to nie ambasada kultury. Idziesz  na Krakowskie Przedmieście, tam masz księgarnię Prusa. Musisz wiedzieć, gdzie możesz zjeść kebab, a gdzie sushi.

 

Ludzie tego nie wiedzą.

 

Nie ma już autorytetów i przewodników. Masz internet, własny gust, przypadek i znajomych. Nie mamy jednego świata. On jest różnorodny.

 

Co jest zadaniem dla legalnej kultury?

 

Stworzenie katalogu gdzie jest legalnie.

 

Kiedy jest legalnie?

 

Jak płacę, to jest legalnie. Nie ma za darmo kultury, chyba że koncerty plenerowe latem.

 

Co spowoduje zmiany?

 

Globalizacja praw autorskich. Przez okradanie, wielu artystów zarabia mniej niż chiński robotnik. Na pewno wielu pisarzy. Zmian nie spowodują wystąpienia prezydenta, że dzięki kulturze Polska przetrwała 200 lat. Jeśli prawne zmiany nie nastąpią, będziemy pariasami. Kto potrzebuje polskiej kultury? Na pewno nie świat, tylko my, bo mówimy w tym języku.

 

 

Rozmowę przeprowadził Tomasz Kin, redaktor naczelny EXCLUSIVE

 

Rozmowa odbyła się 20 lutego w Konstancinie.

 

fot. z archiwum prywatnego Manueli Gretkowskiej

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. 2006.90.631 ze zm.) Fundacja Legalna Kultura w Warszawie wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu bez zgody Fundacji jest zabronione.



Do góry!