Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Chcę być profesjonalnym graczem

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Chcę być profesjonalnym graczem

Chcę być profesjonalnym graczem

Powoli dziewczyny staną się, dla zdominowanej przez mężczyzn sceny esportu, prawdziwym zagrożeniem. Juliana Mikucka - tegoroczna maturzystka, zawodniczka zespołu Clan Poland opowiada o żeńskiej społeczności gry League of Legends.

 

Czy przez Twoje zamiłowanie do gier komputerowych nie miałaś problemów w szkole albo z rodzicami?

Większych problemów w szkole nie miałam, no może z nieobecnościami na pierwszych lekcjach, ale kto z nas nie lubi pograć sobie trochę późnym wieczorkiem? Co do rodziców - na samym początku bardzo negatywnie podchodzili do mojego angażowania się w esport, szczególnie mama, która uważała to „za dziecinne gierki”. Z ojcem było trochę łatwiej, bo po części też siedzi w temacie gier. Jednak kiedy widzą, jak żywo opowiadam im o najmniejszych esportowych niuansach, powoli się przekonują. Nie mogę jeszcze powiedzieć, by w stu procentach mnie wspierali, ale na pewno to tolerują. Miłe było też to, że gdy byłam na IEM'ie w Katowicach moi rodzice ciągle oglądali wszystko na streamie (transmisja internetowa – przypis red.), dzwoniąc do mnie z przeróżnymi pytaniami dotyczącymi rozgrywek.

 

Jak Cię traktują osoby z Twojego otoczenia - przecież niecodziennie spotyka się grającą dziewczynę?

Muszę przyznać, że reakcje są różne. Osoby, które nie wiedzą, co to jest esport, najczęściej reagują delikatnym zdziwieniem i zainteresowaniem. Aczkolwiek raz spotkałam się z atakiem, że esportowiec to nie zawód i co ja w ogóle sobie wyobrażam - spędzić życie na graniu w gry. Jednak i tak najlepiej jest, kiedy trafisz na sobie podobnego maniaka, który zacznie żartować w stylu „Stauntować Cię, mała?!” (w grze oszołomienie postaci - przypis red.).

 

Dlaczego zdecydowałaś się na League of Legends? Skąd pomysł na to?

W gry grałam praktycznie od dzieciństwa. To ojciec zaszczepił we mnie miłość do takich tytułów jak Heroes, AOE, przeróżnych rpgów. Dlatego chętnie sięgałam po coraz nowsze produkcje. Któregoś razu, gdy w szkole graliśmy w Dote, chłopaki chcieli mnie namówić na LoL'a. Ale ja wtedy pykałam sobie w RoM'a i stwierdziłam, że nie mam na to czasu. Koniec końców, ikonka LoL'a pojawiła się jednak i na moim pulpicie.

 

Niedawno dołączyłaś do Clan Poland, spodziewałaś się takiego zainteresowania ze strony społeczności League of Legends? Na swoim facebooku macie już przeszło 500 fanów.

Jako początkująca drużyna bardzo cieszymy się z każdego kolejnego fana. Dziękujemy im także za zaufanie i chęć obserwowania, jak powoli wspinamy się na szczyt. W końcu w takiej drodze każde wsparcie jest na miarę złota.

 

Dlaczego zdecydowałyście się dołączyć do jednej z najstarszych polskich organizacji? Nie wierzę, że nie otrzymałyście propozycji z innych gamingów z kraju czy zza granicy.

Szukałyśmy naprawdę dobrej organizacji, w której mogłybyśmy rozwijać swoje umiejętności. To Tamara - nasza była pani Kapitan - załatwiła wszystkie formalności i to dzięki niej dołączyłyśmy do Clan Poland jako damska dywizja. Wtedy nie spodziewałam się jeszcze, jak dobra dla nas okaże się ta decyzja. Od razu zostałyśmy wzięte pod ich skrzydła, zaoferowano nam dużą pomoc w sprawach organizacyjnych i wielu innych. Obecnie prężnie rozwijamy się pod okiem CPL i za nic nie zmieniłybyśmy obecnego gamingu.

 

W jakiej kondycji jest obecnie kobieca scena League of Legends?

Moim zdaniem ta scena dopiero raczkuje.

 

Czy Paniom dużo brakuje do panów? Istnieje szansa, że ich dogonią, a w przyszłości prześcigną? Czy raczej jest to niemożliwe?

Według mnie nie ma żadnych przeszkód, by panie dogoniły panów. W końcu uwarunkowania fizyczne nie odgrywają dużej roli w esporcie. Chodzi tu raczej o nastawienie i ilość godzin spędzonych na szlifowaniu swoich umiejętności. Przeciętne dziewczyny, które można spotkać podczas gry, są raczej nastawione tylko na rozrywkę. Nie myślą poważnie o esporcie. Garstka z nas traktuje jednak esport jako coś, w czym chcemy się rozwijać, poświęcając temu dużo pracy. Wydaje mi się, że może nie w najbliższym czasie, ale powoli dziewczyny staną się, dla zdominowanej przez mężczyzn sceny, prawdziwym zagrożeniem.

 

W Polsce ostatnio panuje trend na zmiany w drużynach, jak to jest w Waszym przypadku? Gracie stałą piątką, czy cały czas kombinujecie, jakby tę drużynę jeszcze bardziej ulepszyć?

Częste zmiany w teamach nigdy dobrze nie działają. Stawiamy na zgranie stałej piątki. Niestety, ostatnio przez naprawdę ciężki okres na studiach, nasza pani Kapitan zmuszona była przejść na emeryturę, jeśli chodzi o profesjonalny esport. Tamara jednak ciągle utrzymuje z nami bardzo bliski kontakt. Ogląda nasze mecze, szukając błędów do poprawienia. Siedzi z nami na ts'ie (Team Speak - program do komunikacji głosowej - przypis red.), dopingując całą drużynę. Daje także wskazówki naszej nowej junglerce (osoba grającymi, postaciami, które poruszają się po lesie w grze - przypis red.). Dlatego można powiedzieć, że ciągle jest jedną z nas.

 

 Screen z gry League of Legends   Fot. neetgamer.com

 

Na scenie Counter Strike 1.6 wyraźnie było widać niechęć i konflikty pomiędzy drużynami. Czy w LoL-u jest podobnie? Czy raczej jest to zdrowa rywalizacja?

Niestety jest to bardzo niezdrowa rywalizacja. Nie umiem powiedzieć, z czego to wynika, jednak atmosfera jest bardzo napięta. Dużym problemem są przeróżne plotki i niechęć, jaką niektórzy żywią do siebie. Mam jednak nadzieję, że z biegiem czasu takich krzywych akcji będzie coraz mniej i wszystkie skupimy się na tym, by udowodnić, że jesteśmy w stanie istnieć w esporcie na równie wysokim poziomie co brzydsza płeć.

 

Jak kobieca scena wygląda pod względem turniejów?

Na razie nie ma zbyt wielu turniejów wyłącznie dla kobiet. Oczywiście jest ESL-owy Female Cup. Wydaje mi się jednak, że jakikolwiek damski turniej online jest dość problematyczny ze względu na to, że niektórym zbyt mocno zależy na wygranej, a jest dość duży kłopot z weryfikacją graczy podczas meczu. Zresztą, jeśli kobiety chcą na scenie dorównać mężczyznom, muszą z nimi rywalizować, a nie bawić się tylko w damskim gronie.

 

Czy wiadomo już, kiedy pojawi się pierwszy turniej offline dla pań, czy raczej jeszcze jesteście w tym miejscu, gdzie wszystko się kształtuje?

Nic mi na ten temat nie wiadomo. I mimo iż uważam, że nie powinno się robić tak wyraźnego podziału ze względu na płeć, to jednak gdyby na jakimś lanie zorganizowano mini turniej tylko dla pań, byłoby to zapewne ciekawe widowisko. Wykluczałoby to także jakiekolwiek próby oszustwa, dlatego rywalizacja byłaby w pełni uczciwa.

 

Czy zdarzyła Ci się sytuacja, że chłopaki interesowali się Tobą ze względu na Twoją pasję do gier?

Tego chyba nie dało się uniknąć. Ale ma to same pozytywne strony. Chłopcy wiedzą, że zrozumiem wszystkie nerdowskie żarty. Gry są także świetnym tematem do rozmów, w końcu można gadać o nich całymi dniami. Zdarzyły się także teksty typu „Boże, grasz w gry, zostań matką moich dzieci.

 

Wiadomo, że solo que (gra rankingowa - przypis red.) jest specyficzne. Czy gracze zmieniają swoje nastawienie, gdy dowiadują się, że towarzyszy im dziewczyna?

Tutaj można trafić na przeróżne sytuacje, od częstych do znudzenia tekstów o powrocie do kuchni, po próby korupcji ze strony przeciwników - cytuję: „pokaż cycki to specjalnie przegramy”. Często też pojawiają się żarty „O nie, dziewczyna w teamie, gg”. Jednak póki wiem, że ma to na celu bardziej rozśmieszyć niż obrazić, nie biorę ich sobie do serca. Jednak potrafi być też niemiło, kiedy np. trafi się na gracza, który zawsze szuka winy w innych zamiast w sobie. Wtedy zrzucenie winy za przegraną grę na dziewczynę jest dla takiej osoby bardzo kuszące, a wyzywanie jej uważa za konieczność. Są to jednak zupełne wyjątki, zazwyczaj jest naprawdę miło.

 

Jak to się stało, że spotkałaś dziewczyny z CPL-a?

Był to bardzo szczęśliwy traf. Zupełnie przypadkiem, po raz pierwszy, zawędrowałam na jeden z fanpagów o tematyce LoL-owej. Tam zobaczyłam informacje o poszukiwaniu dziewczyny grającej na adc (postać atakująca z dystansu - przypis red.). Bez wahania wysłałam swoje zgłoszenie, a już kolejnego dnia dziewczyny testowały moje umiejętności podczas wspólnej gry.

 

Screen z gry League of Legends   Fot. neetgamer.com

 

Kobieca scena nie jest zbyt znana, mogłabyś opisać swoje koleżanki z drużyny?

Nindei - Best Lulu EU. Jest naszą supporterką, grającą na najwyższym poziomie. Zawsze carruje (wygrywa - przypis red.) mnie na bocie, dokładnie pilnuje czasu i terminów treningów. Oprócz talentem do LoL może się także pochwalić talentem plastycznym. Sintraa - Nasza ukochana Solotoperka (osoba grająca postacią, która gra sama w górnej alei - przypis red.). Jest bardzo miła, ponieważ zawsze śmieje się z moich żartów, nawet gdy są bardzo suche. Świętnie odnajduje się w team fightach. Może pochwalić się także tym, że w karaoke nie wygra z nią nikt. Sintraa lubi również rysować. Funia - lekko nadpobudliwa miderka (osoba grająca postacią na środkowej liniii - przypis red.), robiąca świetne akcje Orianną (postać z gry - przypis red.). Zawsze pogodna i wesoła. Zajmuje się serwisem pvp24.pl. W wolnych chwilach można ją spotkać pędzącą na rowerze. Suyona - nasza świeża krew grająca na jungli (las pomiędzy liniami, w którym jungler zdobywa doświadczenie i złoto - przypis red.). Dołączyła do nas niedawno, ale już dobrze się zaaklimatyzowała. Ma wiele ciekawych pomysłów na grę, z których często korzystamy.

 

Ile czasu dziennie poświęcacie na wspólne granie?

Każdego dnia staramy się zagrać co najmniej dwa mecze, by poćwiczyć nowe zagrania i taktyki. Oprócz piątków, te są wolne, bo w końcu nie samym LoL'em człowiek żyje. Często śpiewamy razem karaoke, wszystkie lubimy śpiewać i pomaga nam to wzmacniać nasze relacje.

 

Rywalizujecie z facetami, czy raczej ograniczacie się do pokonywania pań?

Gramy scrimy (treningi z innymi drużynami - przypis red.) z damskimi jak i męskimi teamami. Z chęcią także rywalizujemy z graczami widocznie od nas lepszymi, ponieważ każdy taki mecz jest dobrą i pouczającą lekcją. W końcu, jeśli myślimy poważnie o esportowej scenie, musimy nauczyć się rywalizować z facetami.

 

Jesteście młodym zespołem. Udało Wam się już coś osiągnąć, czy na razie staracie się nie odkrywać kart i wyskoczyć znienacka, wygrywając jakąś prestiżową imprezę?

Mamy duże osiągnięcia jeśli chodzi o śpiewanie karaoke. A poważnie - obecnie skupiamy się na szlifowaniu swoich umiejętności, by potem reprezentować już przyzwoity poziom.

 

Kiedy zobaczymy Was na jakiejś imprezie LAN-owej w roli widzów lub zawodniczek?

Będziemy się starać o miejsce na Cracow Game Spot. Niektóre z nas będzie można także zobaczyć na Poznań Game Arena. Mogę także zdradzić, że tak jak na IEM'ie, tak i na kolejnych imprezach postaram się zaskoczyć ciekawym cosplayem (przebieranie się za postaci z gry - przypis red.).

 

Kto jest Waszym największym rywalem, jeśli chodzi o kobiecą scenę?

Staramy się nie ograniczać naszego myślenia tylko do damskich przeciwniczek, dlatego nie myślimy o damskich teamach w tej kategorii.

 

Życzę więc powodzenia w dalszej przygodzie z esportem. Teraz przyszła pora na pozdrowienia.

Dziękuję. Chciałabym pozdrowić dziewczyny z mojego teamu, całą ekipę CPL, a także wszystkich, którzy wspierają mnie w osiągnięciu mojego celu stania się profesjonalnym graczem.

 

Opracowanie dla Legalnej Kultury: Sebastian Nanasik

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. 2006.90.631 ze zm.) Fundacja Legalna Kultura w Warszawie wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu bez zgody Fundacji jest zabronione.



Do góry!