Wspólne sprawy
Czyli krótko i na temat, o sprawach, które dotyczą po prostu całej kultury. Dlaczego kulnes jest cool? Komu tak naprawdę opłaca się korzystanie z legalnych źródeł kultury? Komu może zagrażać legalizacja? Co musi się zmienić, żeby w Polsce zapanowała moda na cyfrową kulturę z legalnych źródeł?
Ile razy Polacy sięgali po Oscara

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Wspólne sprawy

Ile razy Polacy sięgali po Oscara

Ile razy Polacy sięgali po Oscara

Po upragnionego przez wielu Oscara polscy twórcy sięgali dotąd dziesięciokrotnie. Najważniejszą, jak dotąd, statuetką jest Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego przyznany w 2015 roku "Idzie" Pawła Pawlikowskiego. W tym roku niestety w gronie nominowanych brak polskich twórców. Postanowiliśmy przyjrzeć się historii ich oscarowych zmagań.

Historia polskich związków z Oscarem sięga praktycznie jego początków. Hollywoodzkie źródła podają, że do wymyślenia nazwy najsłynniejszej filmowej nagrody na świecie przyczynił się dziennikarz filmowy o polsko brzmiącym nazwisku Sydney Skolski. Rozpropagował on propozycję bibliotekarki Amerykańskiej Akademii Filmowej Margaret Herrick, której statuetka skojarzyła się z osobą jej wuja Oscara. Nazwę tę uznano za oficjalną w 1939 roku.

Pierwszego polskiego zdobywcę statuetki poznaliśmy dwa lata później. Był nim Leopold Stokowski - brytyjski dyrygent o polskich korzeniach, pod którego batutą Orkiestra Filadelfijska wykonała muzykę do filmu Walta Disneya  "Fantazja". W tym samym roku do Oscara nominowany był inny kompozytor polskiego pochodzenia Bronisław Kaper, który wraz z Herbertem Stothartem napisał muzykę do musicalu „The Chocolate Soldier”.

W 1943 roku nominację do Oscara otrzymał polski dokument "Biały orzeł” w reżyserii Eugeniusza Cękalskiego. Wyprodukowany przez Biuro Filmowe Ministerstwa Informacji i Dokumentacji film opowiadał o losie Polski i Polaków podczas II wojny światowej.

Na 1946 rok datuje się kolejna "polska" nominacja za muzykę. Otrzymał ją żyjący we Francji kompozytor Aleksander Tansman, autor ścieżki dźwiękowej do filmu „Paris Underground” Gregory'ego Ratoffa.

W marcu 1953 roku Oscara za muzykę do filmu „Lili” Charlesa Waltersa odebrał Bronisław Kaper. Dziesięć lat później kompozytor dostaje swoją trzecią i czwartą nominację. Tym razem za piosenkę oraz muzykę do filmu „Bunt na Bounty” z Marlonem Brando.



Historia polskich nominacji do Oscara dla Najlepszego Filmu Nieanglojęzycznego zaczyna się w roku 1964 od "Noża w wodzie" Romana Polańskiego. Trzy lata później o tę nagrodę bezskutecznie rywalizuje "Faraon" Jerzego Kawalerowicza.

W tym samym roku szansę na Oscara ma także Ida Kamińska za kreację w czechosłowackim "Sklepie na głównej ulicy" Elmara Klosa i Jána Kadára.

W 1969 roku po raz kolejny szansę na Oscara ma Roman Polański - tym razem nominowany za scenariusz "Dziecka Rosemary".

W kwietniu 1970 honorową statuetkę Oscara otrzymał niespodziewanie pochodzący z Łodzi światowej sławy pianista Artur Rubinstein. Na Amerykańskiej Akademii Filmowej wrażenie zrobiła jego kreacja w nagrodzonym Oscarem francuskim dokumencie "Kocham życie".

W 1975 roku po raz trzeci polski film otrzymuje nominację dla Najlepszego Obrazu Nieanglojęzycznego. Tym razem jest to "Potop" Jerzego Hoffmana. Do nagrody Akademii nominowany jest także po raz kolejny Roman Polański, tym razem za reżyserię "Chinatown".



W 1976 roku po raz pierwszy nominację do Oscara otrzymuje Andrzej Wajda. Nominowana w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny "Ziemia obiecana" musiała uznać wyższość „Dersu Uzała” Akiry Kurosawy.  Rok później w tej samej kategorii rywalizowały "Noce i dnie" Jerzego Antczaka.

Rok 1980 przyniósł kolejną nominację dla Wajdy - tym razem za "Panny z wilka". W 1981 roku po raz wtóry za reżyserię nominowany był natomiast Roman Polański - za "Tess".

W roku 1982 Akademia nominowała do Oscara "Człowieka z żelaza", jednak i tym razem Andrzej Wajda nie dostąpił zaszczytu wyjścia na scenę w Los Angeles.

Ale już rok później mogliśmy cieszyć się Oscara dla Zbigniewa Rybczyńskiego. Nagrodzona przez Akademię ośmiominutowa animacja "Tango" okazała się dla polskiego reżysera przepustką do międzynarodowej kariery.

W 1986 roku w rywalizacji o Oscara dla filmu nieanglojęzycznego brał udział zrealizowany przez Agnieszkę Holland w Niemczech obraz "Gorzkie żniwa".

Na kolejną nominację przyszło Polakom dobrych kilka lat, ale wcześniej - w 1991 roku - specjalną statuetkę - Nagrodę im. Gordon E. Sawyera przyznawaną "za technologiczny wkład w rozwój branży filmowej” otrzymał polski inżynier Stefan Kudelski - konstruktor magnetofonu Nagra, który w latach 60. stał się podstawowym wyposażeniem studiów realizatorskich.

W roku 1992 Agnieszka Holland otrzymała nominację za najlepszy scenariusz filmu "Europa, Europa" napisany na podstawie autobiograficznej książki Solomona Perela "Ich war Hitlerjunge Salomon". Członkom Akademii bardziej przypadł do gustu jednak scenariusz "Milczenia owiec".

W 1994 roku Polacy mogli cieszyć się z tryumfu, zrealizowanego w Krakowie i okolicach, filmu Stevena Spielberga "Lista Schindlera". Oscarami uhonorowano zdjęcia Janusza Kamińskiego, a także scenografię Allana StarskiegoEwy Braun. Autorka kostiumów Anna Biedrzycka-Sheppard musiała zadowolić się "jedynie" nominacją.



W kolejnym roku trzymaliśmy kciuki za sukces filmu "Trzy kolory: czerwony". Niestety skończyło się jedynie na nominacjach: dla Krzysztofa Kieślowskiego za reżyserię oraz za scenariusz, napisany wspólnie z Krzysztofem Piesiewiczem, a także dla Piotra Sobocińskiego za zdjęcia. Podczas tej ceremonii mieliśmy także czwartą nominację. O Oscara dla najlepszego krótkiego filmu dokumentalnego ubiegał się obraz "89 mm od Europy" Marcela Łozińskiego.

Operator Janusz Kamiński, który po "Liście Schindlera" stał się stałym współpracownikiem Spielberga, w 1998 roku otrzymał kolejną nominację - tym razem za zdjęcia do "Amistad". A rok później mógł cieszyć się z drugiej w karierze statuetki - za "Szeregowca Ryana".

26 marca 2000 roku na scenie Amerykańskiej Akademii Filmowej stąnął Andrzej Wajda uhonorowany za całokształt twórczości.

W 2002 roku po raz kolejny dostrzeżono talent polskich operatorów - za zdjęcia do "Helikoptera w ogniu" nominowany był Sławomir Idziak. Znakomite recenzje zbierała także nominowana w kategorii krótkometrażowego filmu fabularnego „Męska sprawa” Sławomira Fabickiego.

W marcu 2003 cztery nominacje do Oscara otrzymali polscy twórcy "Pianisty" Romana Polańskiego. Obok nominacji dla najlepszego filmu, szanse na statuetkę mieli Paweł Edelman za zdjęcia, Anna Biedrzycka-Sheppard za kostiumy i Roman Polański za reżyserię. Skończyło się na jednym, reżyserskim Oscarze. Jednak największym zaskoczeniem dla wszystkich była nominacja dla debitującego w animacji, szerzej wówczas nieznaego autora "Katedry" - Tomka Bagińskiego.

Dwa lata później Jan A. P. Kaczmarek otrzymał nagrodę za muzykę do "Marzyciela". Do Oscara za krótkometrażowy dokument "Dzieci z Leningradzkiego" nominowani byli Hanna PolakAndrzej Celiński.

W 2008 roku czwartą w karierze nominację dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego otrzymał Andrzej Wajda - tym razem za "Katyń". Akademia po raz kolejny dostrzegła i nominowała pracę Janusza Kamińskiego, który zrealizował zdjęcia do filmu "Motyl i Skafander" Juliana Schnabela. Powód do radości dał nam wszystkim "Piotruś i wilk" - powstała w łódzkim Se-Ma-Forze polsko-brytyjska produkcja nagrodzona w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany.

W 2010 do długiej listy wyróżnień nominację do Oscara dopisał sobie Bartosz Konopka twórca dokumentalnego "Królika po berlińsku".



W 2012 roku o Oscara dla filmu nieanglojęzycznego ubiegało się "W ciemności" Agnieszki Holland. Zaś Janusz Kamiński stał się najczęściej nominowanym do Oscara polskim twórcą - piątą nominację otrzymał ponownie za współpracę ze Spielbergiem, tym razem za zdjęcia do "Czasu wojny". Rok później do tej listy mógł dopisać kolejną - za "Lincolna".

I wreszcie przyszedł 22 lutego 2015, gdy doczekaliśmy się pierwszej w historii polskiego kina statuetki dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego dla "Idy" Pawła Pawlikowskiego. Oto, jak wyglądał ten historyczny moment:



Tego wieczoru trzymaliśmy również kciuki za nominowanych za zdjęcia do "Idy" Łukasza ŻalaRyszarda Lenczewskiego, a w kategorii najlepszy dokument krótkometrażowy kibicowaliśmy "Joannie" Anety Kopacz"Naszej klątwie" Tomka Śliwińskiego. Nominację za kostiumy do disneyowskiej "Czarownicy" miała też Anna Biedzycka-Shephard

Od dwóch lat czekamy na kolejne oscarowe nominacje dla polskich twórców. Na razie bez powodzenia. W najbliższą niedzielę emocjonować się więc będziemy wyłącznie rywalizacją zagranicznych twórców. Ale może już za rok... kto wie.




Do góry!