Wpisz e-mail

Selfie a prawo autorskie

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Selfie a prawo autorskie

Selfie a prawo autorskie

Selfie, a więc zdjęcie wykonywane samemu sobie „z ręki” – najczęściej smartfonem - zrobiło w ostatnich latach oszałamiającą karierę i stało się nieodłącznym elementem rzeczywistości. Potwierdzeniem tego fenomenu jest wybór „selfie” jako „słowa roku 2013” przez Oxford University Press. Wyjazdy zagraniczne, koncerty, czy też spotkania towarzyskie „muszą” być obecnie potwierdzone selfie, które następnie w większości przypadków trafiają na portal społecznościowy. Selfies są często dziełem gwiazd sportu, czy też kultury masowej i te zdjęcia są szczególnie chętne rozpowszechniane i wykorzystywane zarówno przez prasę, jak i użytkowników Internetu.

Wystarczy podać tutaj przykład słynnego selfie z gali oscarowej, które prowadząca tę galę, Ellen DeGeneres, opublikowała następnie na swoim profilu na twiterze, a z uwagi na liczbę jego wykorzystań przez innych użytkowników stał się on najpopularniejszym tweetem w historii portalu.

Mając na uwadze powyższe okoliczności pojawia się zasadnicze pytanie – czy selfie może być przedmiotem objętym ochroną prawnoautorską? Skoro bowiem nierzadko zdjęcia takie są rozpowszechniane przez osoby nie będące ich twórcami, to w razie objęcia ich ochroną prawnoautorską taka eksploatacja (nieuzasadniona np. prawem cytatu z art. 29 PrAut), wymagałaby - co do zasady - zgody uprawnionego.

Artykuł 1 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wśród przykładowych przedmiotów chronionych wymienia wprost utwory fotograficzne. Lista utworów zawarta w tym przepisie nie przesądza jednak o przyznaniu ochrony. Należy zaś mieć na uwadze, że bardzo duża ilość selfie nie cechuje się ani oryginalnością ani indywidualnym charakterem, wymaganymi dla uzyskania ochrony prawnoautorskiej (art. 1 ust. 1 PrAut). W typowych sytuacjach kadr selfie obejmuje:
a) osobę robiącego zdjęcie;
b) tę osobę i dodatkowy element, np. słynny obiekt architektoniczny, scenę z występującym na niej artystą, itp., albo też
c) 2 – 3 osoby stojące blisko siebie.

Można zatem uznać, że duża część tego typu zdjęć jest wykonywana niejako automatycznie i według bardzo prostej instrukcji.



Tego typu, „mechaniczne” zdjęcia nie są twórcze, a co za tym idzie nie zasługują na ochronę prawnoautorską. Uwzględniając jednakże niski poziom twórczości wymaganej przez sądy dla przyznania ochrony, niewątpliwie pewna grupa selfie zostanie uznana za przedmiot prawa autorskiego. Należy tutaj wskazać przede wszystkim takie przykłady, które będą wykraczać poza powyższą, prostą instrukcję, a co za tym idzie nie będą powielały utrwalonych w tym zakresie schematów. Wykroczenie poza tak rozumiany schemat może polegać np. na konkretnym zaaranżowaniu zdjęcia i występujących na nim osób, ujęciu w kadrze sytuacji wykraczającej poza powszechność (np. czyjegoś skoku na bungee, stada kaczek przechodzącego przez jezdnię), itp. Nie chodzi tutaj zatem o istotny poziom artyzmu, lecz o wyjście poza powtarzalne standardy.

Natomiast w sytuacji gdy konkretne selfie zostanie uznane za przedmiot ochrony prawnoautorskiej pojawić się może kolejne pytanie o to komu te prawa przysługują. Tego typu problem powstał np. w odniesieniu do wyżej przedstawionego zdjęcia z gali oscarowej. Zaistniała bowiem wątpliwość, czy autorstwo zdjęcia należy przypisać Ellen DeGeneres, która była odpowiedzialna za zgromadzenie osób objętych zdjęciem, a także za ich „ustawienie”, czy też Bradleyowi Cooperowi, który trzymając aparat faktycznie wykonał zdjęcie. Oceniając tę sytuację na gruncie polskich przepisów wątpliwość tę należało by rozstrzygnąć stwierdzeniem, że powyższe zdjęcie stanowi przedmiot współautorstwa Ellen DeGeneres i Bradleya Coopera, ponieważ obydwoje dołożyli do niego swój, odrębny wkład twórczy. Jak więc widać, pomimo swej nazwy, selfie nie zawsze będzie wyłączną „własnością” osoby, która naciśnie spust migawki.

Podsumowując można stwierdzić, że selfie pomimo prostoty swojej formy może podlegać ochronie prawnoautorskiej, choć przyznania takiej ochrony nie można uznać za zasadę. Pomimo swojego nieskomplikowanego charakteru, selfie może rodzić pewne komplikacje przy określeniu kto jest uprawnionym z tytułu praw autorskich. Ich rozstrzygnięcie będzie natomiast zależało od konkretnych okoliczności.


Dr Zbigniew Pinkalski
Radca prawny



Do góry!