Wpisz e-mail

Linkowanie nie zawsze legalne

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Linkowanie nie zawsze legalne

Linkowanie nie zawsze legalne

Na podmiotach czerpiących zyski z udostępniania linków internetowych spoczywa obowiązek weryfikacji legalności treści, do których odsyła - wynika z niedawnego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Linkowanie bez konieczności weryfikacji czy treści, do których „odsyłamy” w sieci są udostępnione legalnie, dotyczy tylko podmiotów indywidualnych, które były nieświadome bezprawności swojego działania, oraz nie działały w celu zarobkowym. Jeżeli jednak „udostępnianie” ma zarobkowy charakter, wymogi staranności wobec podmiotu udostępniającego są wyższe, dlatego należy domniemywać, że podmiot ten wiedział o bezprawności publikacji, która skutkowała naruszeniem praw autorskich.

Powyższe stanowisko wyraził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 8 września 2016 roku, wydanym w sprawie C-160/15 GS Media / Sanoma Media Netherlands BV,Playboy Enterprises International Inc., Britt Geertruida Dekker.

Linkowanie, w analizowanym przez Trybunał znaczeniu, w uproszeniu, polega na odsyłaniu do innej strony internetowej, z której można pobrać lub na której można obejrzeć jakiś utwór – np. piosenkę, film, zdjęcie.

Ponieważ polskie prawo nie rozstrzyga jednoznacznie kwestii czy „linkowanie” jest formą publicznego udostępnienia utworu i w konsekwencji, czy stanowi naruszeniem prawa autorskiego, odsyłanie w Internecie do cudzych utworów, warto zwrócić uwagę na wymagania, jakie stawia „legalnemu linkowaniu” ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący tej problematyki. Należy bowiem pamiętać, że z uwagi na wiążącą inne sądy krajowe moc prawną orzeczeń TS UE, w podobnych sprawach, orzecznictwo Trybunału wpływa na treść potencjalnych, przyszłych rozstrzygnięć polskich sądów powszechnych.

Rozpatrywany przez Trybunał problem dotyczył pytania prejudycjalnego, jakie pojawiło się, w sprawie wytoczonej przed holenderskim sądem przez wydawcę miesięcznika Playboy przeciwko holenderskiemu portalowi internetowy GeenStijl, za umieszczenie na stronie internetowej portalu hiperłącza, które odsyłało czytelników do zdjęć z jednej z sesji zdjęciowych dla magazynu Playboy, umieszczonych nielegalnie na australijskiej stronie internetowej.

W rozstrzygnięciu Trybunał raz jeszcze podkreślił zasadę – że to autorom przysługuje wyłączne prawo do zezwalania na publiczne udostępnienie ich utworów, albo do zabraniania takiego udostępnienia. Wskazał również, iż odmiennie jednak należy oceniać legalność bądź bezprawność linków odsyłających do utworów mieszczonych w Internecie za zgodą twórców, a inaczej umieszczonych bez zezwolenia.

Linkowanie treści umieszczonych w Internecie za zgodą twórcy, np. z oficjalnych stron internetowych czy kanałów na portalach, nie stanowi co do zasady, naruszenia prawa autorskiego (patrz np. wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 13 lutego 2014 r. w sprawie o sygn. C-466/12.)

Jeżeli jednak odsyłamy do nielegalnego źródła – to jedynie wyjątkowo, przy uwzględnieniu konkretnych okoliczności sprawy, można nasze działanie uznać za zgodne z prawem autorskim, np. w sytuacji gdy sprawdzenie czy plik jest umieszczony w sieci legalnie, jest utrudnione i tylko pod warunkiem, że nie działamy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jeżeli zatem osoba umieszczająca hiperłącze nie wie i obiektywnie nie może wiedzieć, że utwór został udostępniony bez zezwolenia twórcy, a udostępnienie nie jest nakierowane na osiągnięcie zysku - to wtedy nasze działanie nie będzie bezprawne.

Natomiast, jak wskazał Trybunał, gdy umieszczanie hiperłącza zostaje dokonane w celu zarobkowym, należy oczekiwać od podmiotu, który dokonuje udostępnienia, że przed umieszczeniem linku, przeprowadził on niezbędną weryfikacje, by sprawdzić, czy dany utwór jest opublikowany legalnie. Zatem podmioty te, nie mogą powoływać się na, niewiedzę co do źródła pochodzenia treści „linkowanych”.


Sara Dobrzańska

Źródło



Do góry!