Wpisz e-mail

Gdy słabość staje się siłą… (nie ma miejsca na kompromisy)

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Gdy słabość staje się siłą… (nie ma miejsca na kompromisy)

Gdy słabość staje się siłą… (nie ma miejsca na kompromisy)

„Aby zrobić tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok” - mówił Bruce Lee. Ten pierwszy krok zazwyczaj jednak okazuje się najtrudniejszy, o czym przekonał się Jerzy Górski, pierwowzór bohatera filmu „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Niezwykła opowieść o narkomanie i alkoholiku, który pokonał nałogi, własne ograniczenia i został mistrzem świata w podwójnym ironmanie (odmiana triathlonu) wchodzi do kin 17 listopada.



Spiritus movens przedsięwzięcia jest Krzysztof Szpetmański – producent i montażysta. „We wrześniu 2013 usłyszałem w telewizji wywiad z dziennikarzem Łukaszem Grassem, który sam zaczynał wtedy pisać książkę o Jurku. W tamtej chwili przede wszystkim dotarły do mnie dwa zdania o jakimś człowieku, który był uzależniony od narkotyków, a potem wygrał podwójnego Ironmana. Pomyślałem, że to przecież niemożliwe. Po pierwsze, że ktoś taki istnieje. Po drugie, że żyje w Polsce. A po trzecie, że nikt o nim nie wie. (…) Okazało się, że to wszystko jest najprawdziwsza prawda”.

Palkowski znów sięga po życiorys niezwykłej osoby. I mówi o tym, że prawdziwi bohaterowie nie boją się upadać i potrafią podnieść się z największego dna. Jerzy Górski ukończył bieg śmierci i ustanowił rekord w triathlonowych mistrzostwach świata (osiem kilometrów pływania, trzysta sześćdziesiąt kilometrów jazdy rowerem, osiemdziesiąt cztery kilometry biegu), zdobywając tytuł mistrza na dystansie Double Ironman z czasem 24h:47min:46sek. Ten rekord nie byłby jednak możliwy, gdyby w jego życiu nie pojawiły się dwie kobiety. Jedną stracił. Druga stała się inspiracją, aby zawalczył o swoje życie.



„Co było dla mnie na planie największym wyzwaniem?” – zastanawia się Kamila Kamińska, filmowa Ewa Meller? „Szkoła znajdowania złotego środka. Tak nazwę to wyzwanie. Postać, w którą się wcielam miała za zadanie - nieść światło, promyk nadziei, pomóc wstać z upadku. Łatwo o banał. Jednak dopiero nadanie jej słabości do zmagania się, chociażby za pomocą stanów zmęczenia w scenach szpitalnych, nieumiejętności pływania, dało przestrzeń na odnalezienie człowieka z krwi i kości. Proces przemiany Ewy w okresie 11 lat był dla mnie wyzwaniem, potrzebowałam wiedzieć co dokładnie mam do zagrania, a potem... wziąć sobie do głowy, że ja już to wiem. Nie potrzebuję ciągle szukać, tylko zaufać. Szczególnie zapamiętałam wszystkie momenty, w których mierzyliśmy się z warunkami atmosferycznymi, a lubiły zaskoczyć. Lodowata woda w jeziorze na początku lata, deszcz do słonecznej sceny, czy śnieg na wiosnę? No cóż, pozostaje zagryźć zęby i działać, ponieważ innej okazji nie będzie.  Mam obraz Lili jak razem stoimy, wymyślała coraz to kreatywniejsze miny i tę radość, kiedy udało się osiągnąć oczekiwany spokój. Dziecko, wystarczy, że jest, wnosi bardzo wiele. Pamiętam też konkurs na najlepszy wąs. Te zabawne momenty scalają całą ekipę”.

„Najbardziej ujęła mnie ta niesamowita wola życia bohatera. Jego nieustępliwość i nastawienie – że wszystko jest możliwe i zależy głównie ode mnie. Pomyślałem, że to bardzo inspirujące, ponieważ nie wszystkich stać na podjęcie walki z samym sobą” – mówił z kolei Jakub Gierszał, filmowy Jurek Górski. I wspominał przygotowania do roli: „Dołączyłem do tego projektu jako ostatni i nie miałem zbyt wiele czasu, żeby zapoznać się ze wszystkimi aspektami tej złożonej historii. Było to więc czymś w rodzaju rzucenia się na głęboką wodę. I to wręcz dosłownie. Bo to właśnie woda była dla mnie największą barierą do przeskoczenia. Wcześniej lubiłem być w wodzie i umiałem przepłynąć żabką kilka basenów, ale nigdy nie pływałem kraulem. Początkowo było to dla mnie frustrujące, bo szło mi różnie. Ilekroć denerwowałem się, że słabo mi idzie i nie dam rady przygotować się dobrze do zdjęć, miałem przed oczami Jurka”.


„Praca z Kubą to przyjemność i profesjonalizm. Szczęśliwie mieliśmy szansę spotkać się wcześniej na próbach, popracować nad scenariuszem, dialogami, przebiegiem akcji w relacji. Zupełnie inaczej idzie się na plan, nawet przy przestawionej chronologii scen, mając w głowie pewien obraz. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że zmiany następują na bieżąco, ale ta baza jest dla mnie istotna. Scenariusz to podstawa, tworząc dobre pole, mamy szansę na plony. Z pomocą przychodzi reżyser, który wskazuje kierunek kiełkowania. Pozostaje tchnąć życie w postaci i uzyskać wzajemność w opowiadanej relacji, co w naszym przypadku wydarzyło się bardzo naturalnie. Mieliśmy zwyczajnie czas na dotarcie z racji długiego okresu zdjęciowego, poza tym umówmy się, charakteryzacja, im Jurek w filmie bardziej odsłaniał twarz sportowca, tym bardziej Ewa miała powody do zainteresowania. Jestem długodystansowcem, tym samym rozumiałam postać Kuby - Jurka. Wraz z nim przechodziłam przemianę. Jako Ewa i jako Kamila” – wspomina Kamila.

Film inspirowany jest prawdziwą historią, ale niektóre elementy zostały przez filmowców rozbudowane lub łączą wątki z życia kilku postaci.

„Nie chodzi o to, żeby naśladować Jurka. Zależało nam na tym, żeby przybliżyć jego historię ludziom, pisząc ją poniekąd od nowa” – puentuje Gierszał.



„Na początku przygotowań do roli przede wszystkim skupiłam się na Ewie jako lekarce. Odbywałam praktyki w szpitalu, obserwowałam zachowania, uczyłam się szycia, odpowiadałam na wiele postawionych sobie pytań, czyli intelektualnie i empirycznie. Tak doskonale się przygotowałam, że zabrakło miejsca na "pomyłki". Zbliżyłam się nieświadomie do Ewy z początku filmu, która z pasją i pełnym zaangażowaniem wręcz perfekcjonizmem oddaje się swojej pracy. Natomiast to nie działa. Usłyszałam: "Przestań już wymyślać, chcieliśmy Ewę taką jaka Ty jesteś". Załamałam się, ale co ja mam grać? Postać grana blisko siebie nie jest wcale łatwa, wymaga konfrontacji ze sobą, a poza tym nigdy nie jest jeden do jednego, więc koniec końców wymaga pracy, przede wszystkim nad sobą. Odpuściłam i w końcu ją w sobie odnalazłam. W miłości czasami też trzeba odpuścić, ale wiedzieć też, kiedy za nic na świecie nie odpuszczać! Mamy wspólne wiele cech, przede wszystkim empatia, chęć pomagania i upór” – wyjaśnia Kamińska.

Operator – Piotr Sobociński Junior na planie z Palkowskim spotkał się po raz kolejny. „Faktem jest, że znów mamy zbliżony okres historyczny, co w „Bogach”. Pojawiają się podobne przestrzenie. Jest kilka scen rozgrywających się chociażby w szpitalu. Oczywiście podobieństwem jest również to, że w obu przypadkach historia jest opowiadana z perspektywy głównego bohatera i to przez niego prowadzona jest narracja. Ale różnice, pomijając już samą historię, będzie widać od razu, chociażby dzięki zastosowaniu zupełnie innych obiektywów” – wspominał autor zdjęć.


Na ekranie zobaczymy prawdziwą plejadę gwiazd, oprócz Jakuba Gierszała, m.in.: Janusza Gajosa, Magdalenę Cielecką, Arkadiusza Jakubika, Tomasza Kota, Mateusza Kościukiewicza, Adama Woronowicza, Artura Żmijewskiego, Annę Próchniak, Kamilę Kamińską i Szymona Warszawskiego.


Równolegle z wejściem filmu do kin, na rynku ukaże się fabularyzowana biografia Jerzego Górskiego, której autorem jest Łukasz Grass – redaktor naczelny Business Insider Polska. „Odwiedzaliśmy miejsca, w których Jurek przypominał sobie historie z dawnych czasów. Niejednokrotnie miał łzy w oczach, kiedy po czterdziestu latach stawał w tych samych miejscach: w starej kuchni, gdzie gotował słomę makową i robił heroinę, przed odrapaną kamienicą, gdzie razem z przyjacielem Andrzejem włamał się po raz pierwszy do apteki po morfinę, przed zniszczonym oddziałem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu, gdzie próbowano go leczyć, w Zakładzie Karnym w Brzegu, gdzie odsiadywał wyrok dwóch lat więzienia, wreszcie we wrocławskim Monarze, który uratował mu życie.” – wspominał autor książki o polskim mistrzu.



„Czasami zapominałem, że czytam o sobie, porywała mnie historia i byłem ciekaw, czy uda się bohaterowi” – mówił z kolei Jerzy Górski. „Tak naprawdę po przeczytaniu tej książki zastanawiam się, co się zmieniło w moim obecnym życiu w stosunku do tamtych czasów. Wciąż pędzę. Wciąż wyznaczam sobie nowe cele. Minęło ponad 30 lat od momentu, kiedy stanąłem przed drzwiami Monaru i wyruszyłem na wojnę z okrutnym wrogiem. Dziś mogę powiedzieć, że najtrudniejsze nie jest wcale leczenie, ale funkcjonowanie w codziennym, normalnym życiu, kiedy wszystko zależy tylko od ciebie. Potwierdzają to słowa Marka Kotańskiego, który wiele razy powtarzał mi, że to poza ośrodkiem zaczyna się prawdziwe życie. Wiem jedno – siła jest wtedy, kiedy ma się swoją pasję i ciągle robi coś fantastycznego, swojego, własnego i można się tym podzielić z innymi. I nawet kiedy jest nam źle i przychodzi zwątpienie, to właśnie te chwile są naszym zabezpieczeniem, sprowadzają nas na ziemię i przypominają, że cały czas trzeba być czujnym – wspominał polski mistrz.

Jolanta Tokarczyk

Przeczytajcie też nasz wywiad z Łukaszem Palkowskim.



Do góry!