Wpisz e-mail

 W czerni kina: "Sieranevada"

KAMPANIA SPOŁECZNA

/ W czerni kina

W czerni kina:

W czerni kina: "Sieranevada"

02.06.17

- Film może intrygować, irytować, zachwycać, bawić, poruszać - na pełen zestaw emocji z legalnego źródła zaprasza Arek Jakubik w spocie "W czerni kina" towarzyszącym pokazom rumuńskiego kandydata do Oscara "Sieranevada".



Bukareszt, wielkomiejska klasa średnia, ludzie, którzy zyskali na ustrojowej transformacji. Małżeństwo jedzie na stypę po śmierci ojca mężczyzny. Ale ceremonia od początku nie przebiega zgodnie z planem. Gdy bliscy czekają na księdza, na światło dzienne wychodzą dawne sekrety i różnice w spojrzeniu na świat.

Reżyser Cristi Puiu, obok Cristiana Mungiu, jest jednym z ojców rumuńskiej Nowej Fali. W 2005 roku jego „Śmierć pana Lazarescu” zdobyła główną nagrodę w canneńskiej sekcji Un Certain Regard. „Sieranevada” miała swoją światową premierę w konkursie ostatniego festiwalu w Cannes, została też rumuńskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.



- W kinie mamy możliwość umieszczenie widza w tym sam ym miejscu, co obiektyw kamery. To bardzo ciekawy zabieg, bo dzięki niemu każdy widz uważa, że to właśnie on czy ona ogląda daną historię. Widzowie stają się obserwatorami. To bardzo zabawne. Kamera staje się więc takim niewidzialnym człowiekiem – a w przypadku mojego filmu dodatkowo zmarłym. Mam pewne problemy ze śmiercią, więc powiedziałem sobie, że to dla mnie idealna opowieść! W prawosławnej tradycji przez 40 dni dusza zmarłego jest wolna i może się poruszać. Zastanawiałem się, w jaki sposób mogę opowiedzieć tę historie oczami poruszającego się zmarłego człowieka. Umieszczając kamerę w miejscu zmarłego, w miejscu niewidzialnego człowieka - mówi reżyser Cristi Puiu.



Do góry!