OFF Festival 2026 i współczesne wyzwania z wykorzystywaniem wizerunku artystów

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

OFF Festival 2026 i współczesne wyzwania z wykorzystywaniem wizerunku artystów

OFF Festival 2026 i współczesne wyzwania z wykorzystywaniem wizerunku artystów

14.08.26

Za nami 20. edycja katowickiego OFF Festivalu! Nie zabrakło muzycznych emocji, ale również sytuacji, które są niezwykle ciekawe z punktu widzenia prawa autorskiego i ochrony wizerunku występujących artystów. Dlaczego zdjęcia z koncertu mogą wymagać wcześniejszej akceptacji managementu? Gdzie kończą się prawa fotografa, a zaczyna prawo artysty do decydowania o komercyjnym wykorzystaniu własnego wizerunku? Przypadek zespołu Amyl and The Sniffers pokazuje, że jedno festiwalowe zdjęcie może prowadzić do znacznie szerszej dyskusji - a nawet na salę sądową.

 

Wizerunek do autoryzacji

 

 “Hej, czy ktoś ma wiedzę lub podejrzenia, dlaczego na socialach Offa nie ma żadnej wzmianki, foty, nagrania z koncertu Amyl and The Sniffers?” - takie pytanie padło na zamkniętej facebookowej grupie dyskusyjnej, dotyczącej właśnie OFF Festiwalu. “Bo czekamy na akcepty od managera, taką mieli umowę. Nie możemy nic wrzucić, dopóki tego nie zatwierdzą” - czytamy w odpowiedzi. I rzeczywiście w strefie dla mediów pojawiła się informacja, że należy przekazać do autoryzacji wszelkie materiały wizualne wykonane podczas koncertu.

 

Tego typu reguły nie są niczym nowym, choć trzeba przyznać, że w związku z rozwojem technologii oraz monetyzacją treści, stają się coraz bardziej powszechne. Pomimo pewnych trudności, które mogą w związku z tym wystąpić po stronie organizatora (mam tu na myśli głównie niedogodności promocyjne), występujący artyści mają pełne prawo do ochrony własnego wizerunku i kontroli nad nim. Zwłaszcza gdy dotyczy to osób z dużymi zasięgami, a co za tym idzie - ze sporym potencjałem mediowo-sprzedażowym.

 

Pomimo tego, że im bardziej znany artysta, tym łatwiej jest negocjować indywidualne warunki umowy, przyjęło się obecnie, że standardem branżowym jest zamieszczanie w umowach z wykonawcami tzw. zgody mediowej. Jest to zapis uprawniający organizatorów do wykonywania zdjęć oraz materiałów audiowizualnych (innymi słowy utrwalania wizerunku oraz artystycznych wykonań, a także rozpowszechniania ich w wymienionych w umowie miejscach. Osobną sprawą jest zgoda na obecność akredytowanych dziennikarzy/fotoreporterów. Ci będą bowiem wykorzystywali utrwalony wizerunek oraz wykonania w mediach innych niż te należące do samego organizatora. I tak jak dla wielu artystów, zwłaszcza początkujących, każda obecność medialna może być pożądana, tak dla gwiazd bywa to problematyczne przez zewnętrzne monetyzowanie ich wizerunku. 

 

Sesja dla Vogue i sprzedaż zdjęć bez zgody

 

Właśnie z taką sprawą boryka się wspomniany wcześniej zespół Amyl and The Sniffers - stąd takie, a nie inne zasady rozpowszechniania zdjęć/nagrań z ich występów. Amy Taylor (wokalistka grupy) pozwała do sądu okręgowego w Kalifornii fotografkę Jamie Nelson ws. dotyczącej sprzedaży zdjęć wykonanych podczas sesji fotograficznej dla magazynu „Vogue” jako „wydruków artystycznych”.

 

 W 2024 r. management zespołu zwrócił się do Nelson z prośbą o sesję na potrzeby nadchodzącego albumu. Ostatecznie do niej nie doszło, jednak kilka miesięcy później fotografka skontaktowała się z Amy Taylor, prosząc ją o pozowanie do zdjęć na potrzeby wyłącznej publikacji w lipcowym numerze magazynu “Vogue Portugal” (z 2025 roku). Taylor zgodziła się pozować, ale jak twierdzi, na żadnym etapie nie udzieliła Nelson zgody ani licencji na jakiekolwiek inne komercyjne wykorzystanie wizerunku. Sesja zdjęciowa odbyła się w maju, a zdjęcia z niej ukazały się zgodnie z planem w lipcowym numerze gazety. We wrześniu fotografka przesłała Taylor oraz managementowi prezentację wybranych fotografii, które - jak zaznaczyła - chciała sprzedawać jako „wydruki artystyczne” na swoich stronach internetowych.

 

Po otrzymaniu propozycji managerka grupy poinformowała Nelson, że Amy Taylor się temu sprzeciwia. Wyjaśniła też, że fotografka nie posiada licencji ani zgody na sprzedaż zdjęć jako „wydruków artystycznych” i ich jedynym dozwolonym wykorzystaniem była publikacja w magazynie. Z dokumentów sądowych wynika, że według Taylor Nelson była w pełni świadoma jej sprzeciwu wobec tak szerokiego wykorzystywania wizerunku. Piosenkarka twierdzi, że nie istniała żadna umowa upoważniająca fotografkę do sprzedaży kopii zdjęć z sesji. Nelson nadal jednak starała się uzyskać od niej licencję. Doszło nawet do bezpośredniej próby konfrontacji, gdy fotografka otrzymała bardzo jasne stanowisko: „Nie jesteśmy zainteresowani wykupieniem tych zdjęć… Nie mogę wyrazić się jaśniej – [Taylor] nie chce, abyś sprzedawała zdjęcia jej twarzy lub ciała jako wydruki artystyczne” - wynika z dokumentów złożonych w sądzie. Kilka dni później piosenkarka wraz z managmentem odkryła, że Nelson i tak sprzedawała na swojej stronie internetowej „artystyczne wydruki” zawierające te zdjęcia oraz wykorzystywała je do promowania swoich przedsięwzięć komercyjnych. „Nie tylko dokonano tego bez zgody pani Taylor i w bezpośredniej sprzeczności z jej wolą, ale wydaje się, że miało to charakter odwetu za żądania pani Taylor, by [Nelson] zaprzestała bezprawnego wykorzystywania nazwiska, wizerunku i podobizny pani Taylor dla [swoich] interesów komercyjnych” – czytamy w pozwie.

 

Co ciekawe, fotografka złożyła pozew wzajemny przeciwko Taylor i jej zespołowi, domagając się odszkodowania za rzekome naruszenie praw autorskich poprzez opublikowanie zdjęć na Instagramie, i zwróciła się do sędziego o oddalenie sprawy. Nelson twierdzi także, że na sesję dla magazynu „Vogue” wydała z własnej kieszeni około 20 000 dolarów amerykańskich i posiada pełne prawa autorskie do tych zdjęć. Adwokat Amy Taylor, Jonathan Pink, napisał w odpowiedzi: „Nikt nie kwestionował pani praw autorskich, ale podobnie nikt nie udzielił pani zgody panny Taylor na wykorzystanie jej wizerunku w celach komercyjnych”. Fotografka uważa jednak, że poniosła szkody finansowe i reputacyjne, ponieważ udostępniane przez nich posty i komentarze zniechęcały ludzi do kupowania jej wydruków, co spowodowało utratę możliwości biznesowych i obniżenie wartości rynkowej jej prac. 

 

Wizerunek i jego utrwalenie pod ochroną 

 

Wizerunek jest dobrem osobistym i jest chroniony przez art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz art. 24 Kodeksu cywilnego. Ustęp pierwszy tego przepisu wprowadza ogólną zasadę, zgodnie z którą „rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej”. Punkty ustępu drugiego wprowadzają wyjątki od ogólnej normy. Punkt drugi mówi, że zgoda nie jest potrzebna, gdy osoba, której wizerunek zamierzamy rozpowszechnić, stanowi „jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza”. Punkt pierwszy reguluje natomiast kwestię braku konieczności uzyskiwania zezwolenia od „osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”. Podstawą do wprowadzenia takiego zapisu było przede wszystkim zagwarantowanie prawa do informacji o sprawach mających istotne znaczenie dla społeczeństwa. 

 

Powyższe wyjątki odnoszą się oczywiście do niekomercyjnego wykorzystywania wizerunku, czyli np. umieszczania go na prywatnych profilach w mediach społecznościowych pod postacią zdjęć czy krótkich filmów z koncertów. Jest to powszechna, ale też dyskusyjna praktyka na imprezach i festiwalach muzycznych. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie Legalnej Kultury: https://legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/prawo-w-praktyce/news/3290,czy-mozna-opublikowac-filmik-z-koncertu#gsc.tab=0 .

 

Warto bowiem pamiętać, że zgodnie z regulaminem korzystania np. z Instagrama “użytkownik oświadcza, że posiada lub uzyskał wszelkie wymagane prawa do publikowanych lub udostępnianych treści”. Oznacza to, że wrzucając np. instastory z koncertu, oświadczamy, że mamy licencję lub prawa do takiego wykorzystania twórczości nagrywanego artysty. Oczywiste jest, że przeciętny użytkownik Instagrama takich uprawnień nie posiada, jednak zjawisko to jest tak powszechne, że ściganie wszystkich użytkowników byłoby po prostu niemożliwe. 

 




Tworzenie tekstów o kulturze dobrze smakuje przy kawie.
Jeśli masz ochotę, możesz postawić kawę naszej redakcji.
Z góry serdecznie dziękujemy! ☕ 😊

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!