Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Franek Kimono rozjaśniał świat. Rozmawiamy z twórcą kultowych piosenek

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Franek Kimono rozjaśniał świat. Rozmawiamy z twórcą kultowych piosenek

Franek Kimono rozjaśniał świat. Rozmawiamy z twórcą kultowych piosenek

Lata osiemdziesiąte to smutek i ponuractwo. Działały wówczas dwie dyskoteki, w których istniało zupełnie inne życie. Ludzie bawili się, szła świetna muzyka, zapominali na chwilę, że trwa stan wojenny. Wtedy wpadło mi do głowy, żeby stworzyć cały cykl, który odzwierciedli to dyskotekowe zjawisko. Tak powstał Franek Kimono - mówi w rozmowie z Legalną Kulturą Andrzej Korzyński, kompozytor, autor kilkudziesięciu piosenek, twórca muzyki do „Akademii Pana Kleksa”, a także filmów Andrzeja Żuławskiego i Andrzeja Wajdy.

W trakcie pracy nad „Akademią Pana Kleksa” zorientowałem się, że Piotrek Fronczewski jest nieprawdopodobnym talentem wokalnym. Umie zaśpiewać, ma wspaniały tembr głosu, powala samym jego brzmieniem. To był fenomen. Produkcja „Kleksa” i „Franka Kimono” zbiegły się w czasie. Nasz sukces miał swoich „życzliwych”. Wiele osób sugerowało, że aktor dramatyczny nie powinien śpiewać popularnych piosenek, zniżać się do czegoś takiego. O zdanie na temat Franka Kimono Piotr Fronczewski zapytał Gustawa Holoubka. Holoubek bardzo to chwalił. W pierwszej części rozmowy Andrzej Korzyński opowiada m.in. o fenomenie postaci Franka Kimono, którego piosenki, m.in. „King Bruce Lee Karate Mistrz”, nuciła cała Polska.



Muzyka z „Akademii Pana Kleksa” ma swój urok. Przyjemnie się jej słucha. Ale o wiele bardziej intryguje mnie to, co robiłem z Andrzejem Żuławskim czy z Andrzejem Wajdą, którego filmy obdarzyłem muzyką awangardową. W „Człowieku z marmuru” czy w „Człowieku z żelaza” pojawiają się ostre rockowe brzmienia. Wajda bardzo to sobie cenił. Kiedyś w wywiadzie powiedział, że wnoszę do jego filmów powiew świeżości, nowości. Może to była prawda. W drugiej części rozmowy Andrzej Korzyński opowiada m.in. o początkach kariery kompozytora muzyki filmowej. 



Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych na rynku muzycznym pojawili się piraci. Spiratowali absolutnie wszystko, co tylko mogli spiratować. Nie zarobiłem ani grosza na „Mydełku Fa”, jednym z najpopularniejszych utworów wszech czasów. Piosenkę rozpowszechniał nielegalnie nawet pewien mężczyzna z Chicago, który za Oceanem sprzedał 60 tysięcy kaset. Z wdzięczności chciał mi postawić wódeczkę w Bristolu. W ostatniej części rozmowy z Legalną Kulturą kompozytor opowiada m.in. o problemach współczesnego rynku muzycznego.



O życiu i twórczości Andrzeja Korzyńskiego przeczytacie także w książce „Znam wszystkie wasze numery”. Wywiad-rzeka Marii Szabłowskiej z kompozytorem ukazał się nakładem Wydawnictwa Agora.



Do góry!