Wpisz e-mail


Rozmowy
O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.
Autorski charakter to stempel gwarancji kultury

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Autorski charakter to stempel gwarancji kultury

Autorski charakter to stempel gwarancji kultury

Zapraszamy na rozmowę z Katarzyną Janowską - o tym, że warto by nie tylko sztuka, ale wszystko w naszym życiu miało swoją odrębność, wyróżniało się na tle innych. Dyrektor TVP Kultura mówi, że misję stacji postrzega przede wszystkim jako połączenie tradycji z nowoczesnością. Z jednej strony archiwizując i promując najważniejsze wydarzenia kulturalne, z drugiej poszukując dzieł unikalnych, kształtując gusta i dyktując trendy. I najważniejsze, TVP Kultura stawia na artystów.



Tegoroczna Gala „Gwarancje Kultury” ma szczególny kontekst, jubileuszu 10-lecia TVP Kultura. Poniżej załączamy listę nominowanych. Nagrodzonych poznamy już w najbliższą sobotę 25 kwietnia na antenie TVP Kultura, ale nawiązując do wspomnień i podsumowań, chciałabym Panią namówić na nawet subiektywne propozycje wszystkiego, co najlepsze z minionej dekady w kulturze według Pani. Czemu Pani symbolicznie przystawiłaby stempel Gwarancji Kultury…

Bezapelacyjnie „Plac zbawiciela” Krzysztofa Krauze zasługuje na taki stempel. W Teatrze na równi reżyserskie pomysły Krzysztofa Warlikowskiego, Grzegorza Jarzyny i Krystiana Lupy. Jeśli chodzi o muzykę poważną trzeba wymienić nazwisko Mykietyna, jest ważny także ze względu na muzykę dla teatru Warlikowskiego. Włodek Pawlik, Leszek Możdżer – do nich należała ostatnia dekada w kategorii jazz, chociaż mają już swoich następców, pojawił się Dominik Wania. W muzyce rockowej trudno wyróżnić jedno zjawisko, tu trzeba by postawić na muzyka, ale i producenta. Na pewno należy podkreślić rolę Artura Rojka jako muzyka, ale i twórcy OFF Festiwalu. Nie można pominąć dwóch pokoleń Waglewskich – Wojtka Waglewskiego z Voo Voo oraz Fisza i Emade. W sztukach wizualnych absolutnie rządzi Wilhelm Sasnal, Mirosław Bałka, Katarzyna Kozyra. Pojawiają się młodzi, utalentowani ludzie, którym się cały czas przyglądamy jak np. Agnieszka Polska.

Skoro już jesteśmy przy młodych, zdolnych artystach – jedną z nich, na antenie TVP Kultura, wyróżniła Pani szczególnie...

Rzeczywiście, powierzyłam naszą nową oprawę Julii Mirny. To artystka poszukująca, bawiąca się genialnie kolażem, również tym nawiązującym do tradycyjnych form. U Julii, jak u wielu artystów z jej pokolenia wszystko jest przetworzone przez współczesność, przepuszczone przez pewien rodzaj grozy. Te obrazki, mimo że wyglądają jak wycinanki ze starych rysunków wcale nie są słodkie. W tym ich siła. Wydaje mi się, że współczesność w obecnej sztuce objawia się specyficznym, podprogowym rodzajem niepokoju. Ta oprawa jest wydarzeniem samym w sobie. Nie bez przyczyny wprowadziliśmy ją dokładnie na 10 dni przed jubileuszem 10-lecia TVP Kultura. Julia jest też autorką zaproszeń na Galę Gwarancje Kultury, na których co prawda widnieją słodkie kolory, ale na bardzo wyrazistych twarzach i mocnych, narysowanych - co ważne, własną kreską - elementach dopełniających kolaż. To signum temporis, że wraca się do rękodzieła. Tak jak wraca się do płyt analogowych, tak w sztukach wizualnych obserwujemy odwrót od grafiki komputerowej i powrót do stylu hand made. Po zachwycie techniką, bo właściwie non stop jesteśmy podłączeni do komputera, czy innego urządzenia - zaczyna się doceniać walor osobistej pieczęci.



Ten trend jest widoczny również w mainstreamie. Przeprowadzałam ostatnio wywiad z Natalią Kukulską, która wydała płytę z muzyką elektroniczną. Płyta została przepuszczona przez komputer, ale jednak muzycy szukali własnych brzmień. Sztuka jest zawsze odbiciem nastrojów. Kluczem do odczytania kodu cywilizacji w danej epoce.

I dlatego nasza strona internetowa, pod pretekstem 10-lecia, również zostanie zmodyfikowana. Chcemy być blisko związani z naszymi odbiorcami. Za wizualny projekt strony odpowiada Julia Mirny. Spójność musi być czytelna – oprawa telewizyjna i oprawa w sieci muszą do siebie przylegać, by widz mógł się w pełni identyfikować z naszym przekazem. Nie chodzi tu o rewolucję, bo jesteśmy częścią korporacji, więc nie możemy zrobić czegoś w oderwaniu od reszty, ale w ramach przestrzeni, którą nam zostawiono, myślę że się wyróżniamy. Całe to odświeżenie pozwoli na to byśmy byli wizytówką Telewizji Publicznej. Z jednej strony obserwujemy trendy, a z drugiej strony chwilami te trendy staramy się wyznaczać. Tak postrzegam nasze zadanie. Ameryki oczywiście nie odkrywamy, ale staramy się zachowywać autorski charakter pisma. Nie chcę uciekać od nowoczesnych technologii. Warto tylko próbować używać ich inaczej niż wszyscy. Niech się błyszczy, ale trochę innym blaskiem.
A gdyby posłużyć się parafrazą tytułów Pani programów, wywiadów z interesującymi ludźmi kultury, to, o ile dobrze wyczuwam, bardziej kręcą Panią rozmowy na początek dekady czy na koniec dekady?

Czyli stawiając pytanie na skróty: bardziej Kraków czy bardziej Warszawa?

Myślę, że to się naprawdę nierozerwalnie łączy. Żeby iść do przodu, trzeba wiedzieć i czuć skąd się wychodzi. Kraków, do którego wracam co tydzień, jest bardzo silnym fundamentem. To moja szkoła i myśli i ludzi, których spotkałam w „Tygodniku Powszechnym” i w „Gazecie Krakowskiej”. „Rozmowy na koniec wieku” zaczęły się w Krakowie od spotkania z Czesławem Miłoszem w Bibliotece Jagiellońskiej. Ale też sama architektura, urbanistyka tego miasta sprzyja myśleniu. Żeby robić jakieś wariacje, z czymś eksperymentować, trzeba mieć stabilną bazę wyjściową. I ja naprawdę, im jestem starsza, tym bardziej czuję, że dostałam jakiś dar od Krakowa. Wychowanie w tym miejscu uwrażliwia. Do TVP Kultura przychodzą ludzie z kreacjami, z pomysłami. Ja jestem zwolenniczką dyskusji w dużym gronie redakcyjnym, ale w końcu trzeba podjąć ostateczną decyzję i ta decyzja należy jednak do osoby odpowiedzialnej za kanał. Jeśli udaje mi się podejmować trafne decyzje programowe, to myślę, że właśnie dzięki temu backgroundowi. Lubię ruch, zmiany, stagnacja mnie męczy. Aktywność, zdecydowanie stawiam na aktywność. Koledzy śmieją się ze mnie, że już mamy ustalone, wymyślone, a ja przychodzę i mówię, że to jeszcze nie to, że jeszcze coś namieszajmy. Zawsze coś można ulepszyć, znaleźć inny pomysł. Oczywiście w granicach rozsądku, bo jakieś granice trzeba postawić.



Przeprowadziła Pani tyle wywiadów z tak fantastycznymi ludźmi, że każdy dziennikarz Pani zazdrości. Ja najbardziej rozmowy z Profesorem Władysławem Bartoszewskim. Wspomniała Pani o intuicji, czymś co wymyka się naszej świadomości, więc w tym miejscu zapytam: czy zdarzyło się Pani kiedyś przeżyć coś metafizycznego? Przy spotkaniu z którymś z rozmówców, w trakcie rozmowy, może po. Jakaś historia zapadła Pani z jakiegoś powodu w pamięć?

Nie wiem, czy użyłabym aż słowa „metafizycznego”, ale na pewno takim formującym dla mnie spotkaniem była rozmowa z Profesor Barbarą Skargą. Zresztą później na jej podstawie powstała książka „Innego końca świata nie będzie”. Trudna osoba i to nie były łatwe rozmowy. Pani Profesor była bardzo charakterna. To nie był człowiek, który od razu się otwiera. Pamiętajmy, że ta kobieta 10 lat spędziła w łagrach. Jako młoda dziewczyna działała w AK, później po powrocie do Polski w 1956 roku, czyli bardzo późno, też nie miała z racji swojej politycznej przeszłości łatwego życia. A z drugiej strony była w niej taka głęboka akceptacja i tolerancja. Pamiętam jak powiedziała mi, że widziała człowieka w najgorszych okolicznościach, w sytuacjach granicznych, kiedy stajemy się bliżsi zwierzęciu, a mimo to nie zatraciła wiary w humanizm. Była w niej niesamowita wiara w wartości, przywiązanie do tych wartości. Taka prosta rzecz, która mi została po niej w pamięci, to sentencja, którą wypowiedziała w jednym z wywiadów: kto pyta, żyje inaczej. I to stało się dla mnie mottem dziennikarstwa. Ale też w ogóle mottem na życie. Ona pytanie rozumiała jako rodzaj refleksji. Ta ciekawość tego co nas dotyczy, w czym jesteśmy zanurzeni, czego nie rozumiemy, sprawia, że żyjemy bardziej świadomie. Nawet jeśli odpowiedzi nie padają. To chyba była lekcja, którą wykorzystałam zawodowo, ale też życiowo. Niezwykle ważne spotkanie, naprawdę, bo to też była osoba totalnie niezależna. Jej nie można było namówić na coś, na co nie miała ochoty. Potrafiła być krytyczna nawet wobec osób, czy środowisk - tutaj mówię o rzeczach światopoglądowych – które były jej bliskie. Zero konformizmu. Czasem wygodniej jest pewne rzeczy przemilczeć. Nie chciała tak żyć. Nie potrafiła. Zapłaciła za tę postawę w swoim życiu dużą cenę. Uwiodła mnie jej niezależność i wolność płynąca z tej niezależności. Do dzisiaj mam tę piękną osobę przed oczami. Kiedy zostałam redaktor naczelną „Przekroju”, trzymałam jej oprawione zdjęcie na biurku. Dziś stoi u mnie w domu, przy łóżku. Barbara Skarga, stała się nie tyle moim autorytetem, wzorem, co patronką – to chyba najbliższe słowo temu co chcę powiedzieć - do której nijak nie jestem w stanie się zbliżyć, ale widzę te jej mądre oczy i w wielu sytuacjach przypominam ją sobie, ku przestrodze, żeby nie pójść na jakieś niezdrowe kompromisy nawet jeśli doraźnie jest to dobre dla mnie, gazety czy kanału, który prowadzę, to jednak nie dać się zwieść! Myślę, że w ogóle „Rozmowy...” to była przygoda życia. Zaczęłam je jako bardzo młoda, 25-letnia dziennikarka. Teraz to się ogląda z łezką w oku i nostalgią bo telewizja bardzo się zmieniła. Był w tym czar XX-go wieku. Żyli ci, z którymi rozmawiało się na poważnie. Nacja serio. Pokolenie ludzi, którzy nie kryli się za maską ironii czy dystansu. Oni jak rozmawiali, to rozmawiali. Niezależnie gdzie będę pracować, co będę robić, te rozmowy zostaną we mnie na zawsze.

Mówi się, że gazeta oddaje charakter redaktor naczelnego, tak jak format radia, czy kanału telewizyjnego osobowość dyrektora programowego. Co, oprócz wspomnianych rozmów i Krakowa Panią zbudowało, ukształtowało, miało wpływ, jest ważne dla Pani z takich czy innych powodów? Proszę o subiektywne wybory dotyczące filmu, literatury, muzyki, które też zostaną z Panią na zawsze. Podobno najlepiej bazować na pierwszych skojarzeniach…

Ale jest ich tyle! Trudno mi się odciąć od zawodowych wyborów bo sztuka jest moją pasją i te wybory się pokrywają. I strasznie ciężko powiedzieć, że ta książka, pisarz, czy ten film, reżyser, aktor mnie ukształtowali. Ale przyznaję, że filmem, który oglądałam kilkanaście razy był „Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli. Okropieństwo wojny, horror uwikłanych w nią ludzi, fakt, że świat jest podszyty okropnością był dla mnie wstrząsem. Jeśli chodzi o literaturę, może zabrzmi to trochę zaskakująco, ale bardzo ważna dla mnie była „Dolina Issy” Czesława Miłosza. Inicjacja w dorosłość, mroczność, tajemnica, zawieszenie między XIX a XX wiekiem. Uwielbiam tę książkę. Często jeździłam później na Litwę, byłam w Szetejniach, miejscu urodzenia Czesława Miłosza. Rósł tam jeszcze ponad stuletni dąb, który był wcieloną historią. Może książka i film Tadeusza Konwickiego ułożyły się w tak intensywny obraz. Miłosz mówił o sobie, że jest igraszką losu, że wyszedł z małego powiatu i wylądował nad zatoką San Francisco. Jego los dokładnie symbolizował los współczesnego człowieka, dlatego „Dolina Issy” bardzo mnie wzrusza. W muzyce wielbię barokowego kompozytora Antonio Caldarę, zwłaszcza za „Maddalena ai Piedi di Cristo”, czyli „Magdalenę u stóp Chrystusa.”, której słucham zawsze w okolicach Wielkiej Nocy. Z polskich kompozytorów bardzo lubię utwory Krzysztofa Pendereckiego z lat 60 i 70, wczesne kompozycje Wojciecha Kilara. Może powinnam powtórzyć za Lechem Majewskim: „To co dobre zostało napisane, namalowane, skomponowane już dawno temu” (śmiech). Ale nie powtórzę, bo jestem ciekawa także rzeczy nowych.



W zeszłym roku prezentując nominacje do Gwarancji Kultury w kategorii sztuk wizualnych, pół żartem, pół serio powiedziała Pani, że świadomość Polaków w tej dziedzinie kończy się na… obrazach Jana Matejki. Wręcz z automatu wracamy do Krakowa… Nie wiem czy wówczas interesowała się Pani tak bardzo sztuką współczesną, jak dziś ją Pani promuje na antenie TVP Kultura, ale może jakiś artysta zainspirował tę fascynację?

Zaskoczę Panią, ale miałam szczęście w życiu, bo w Krakowie można było przecież obok Damy z łasiczką oglądać prace Grupy Krakowskiej, czyli dwudziestowiecznych awangardzistów, malarstwo Wróblewskiego, Nowosielskiego i wielu innych, którzy z Matejką mieli tyle wspólnego, że studiowali na tej co on uczelni. Parę lat temu zobaczyłam wystawę Aliny Szapocznikow i jej prace mną zawładnęły. Dwa lata wstecz byłam na jej wystawie w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku i to było fantastyczne przeżycie móc zobaczyć na własne oczy triumf artystki po 30 latach od jej śmierci. Dokładnie te same rzeźby, które widziałam w Krakowie podziwia dziś cały świat.

Jako dziecko musiała mieć Pani bardzo humanistyczne zainteresowania, bo później studiowała aż dwa kierunki związane z kulturą - polonistykę i filmoznawstwo. Co lub kto tak Panią zainspirował, że dziś sama dba Pani o najmłodsze pokolenie. „Kulturanek” na antenie TVP Kultura to chyba jedyny program kształtujący gusta najmłodszych!

To też jest zasługa Jarosława Suchana, Dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi, mojego kolegi z ławki szkolnej w V L.O. w Krakowie, w którym chodziłam do klasy humanistycznej. Jestem absolutnym antytalentem jeśli chodzi o nauki ścisłe, uczęszczałam ciągle na korepetycje z matematyki i fizyki, ale opłaciło się, bo jak mówi nasza pani księgowa teraz nieźle liczę i mam pamięć do cyfr (śmiech). Trafiłam do świetnej klasy, którą uczyła bardzo ostra i wymagająca Pani Jadwiga Kręgiel – a my z Jarkiem jesteśmy tylko żywymi dowodami jej zdolności pedagogicznych. I Prof. Marek Eminowicz. Byli znakomitymi nauczycielami-pasjonatami, umiejącymi podzielić się i zarazić szeroką wiedzą, a to buduje na całe życie, procentując również kulturalnie! Niestety nie miałam wychowania muzycznego w szkole i bardzo to odczuwam. Musiałam wszystko nadrobić sama, a były przecież cztery lata, żeby co piątek posłuchać muzyki w filharmonii i omówić wszystko na bieżąco. Wielka szkoda. Dlatego jestem uczulona na edukację najmłodszych.

Krąg kultury pięknie się zamknął bo TVP Kultura czerpiąc ze źródeł sztuki, sama stała się źródłem.

Legalnym źródłem, dodajmy, bo nasze programy można znaleźć na platformach TVP.pl i NINATEKI.



A na co nowego na antenie TVP Kultura możemy zaprosić tych dorosłych miłośników sztuki?

Wraz z nową ramówką pojawiły się na nowo wyprodukowane odcinki programu „Co Ty wiesz o…”, tym razem o religii. Nowe odcinki Zbigniewa Libery. „Księgi przestrzeni”, którą mamy od stycznia. Nowości wejdą dopiero wraz z jesienną ramówką we wrześniu 2015. Ale najważniejsze jest pasmo, w którym pod hasłem „10 lat TVP Kultura” emitujemy nasze najciekawsze produkcje, przypominamy spektakularne wydarzenia, najfajniejsze audycje.

Już w sobotę 25 kwietnia poznamy Artystów, którzy swoją twórczością dają gwarancję najwyższej, najbardziej oryginalnej kultury. Gdyby miała Pani scharakteryzować kryteria, które sprawiły, że ci a nie inni twórcy otrzymali nominacje do nagród TVP Kultura, to co by było najistotniejsze?

Nasze nominacje obejmują czas twórczości i promocji aktywności artystów od kwietnia do kwietnia i nie nominujemy sami, ale polegamy też na opiniach naszych kolegów krytyków, zaprzyjaźnionych z TVP Kultura znawców tematów. Artyści, których nominujemy muszą być intrygujący, a niekoniecznie szeroko znani. Teraz nominacje otrzymała np. Magda Moskwa, która ma swoją bardzo ciekawą wystawę obejmującą kilkanaście lat jej twórczości retrospektywnie. Jeśli chodzi o muzykę, to interesuje nas też etap rozwoju muzyka, bo doceniamy nie tylko sam rozwój, co też ma wartość, ale też, albo przede wszystkim, w jakim kierunku dany artysta zmierza i co ciekawego przedstawił. Staramy się eksponować młodych, zdolnych, dobrze rokujących. W poprzednim roku mieliśmy naprawdę nosa nominując Dominika Wanię, który 3 tygodnie później zgarnął wszystko co możliwe na Fryderykach. 10 lat temu nominowaliśmy Włodka Pawlika, który w minionym roku został laureatem Grammy i dekadę później jest artystą o sławie międzynarodowej. Lepiej być nie może. A kto w tym roku dostanie pieczęć Gwarancja Kultury okaże się już w sobotę 25 kwietnia o godz. 20:00. Zapraszam na antenę TVP Kultura!

Rozmawiała: Anita Banita Bartosik
Fot. Jakub Patrowicz, Jacek Sitarski. Zdjęcia pochodzą z sesji dla magazynu TRENDY Art Of Living

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. 2006.90.631 ze zm.) Fundacja Legalna Kultura w Warszawie wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu bez zgody Fundacji jest zabronione.



Do góry!